FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
The Wire
Autor Wiadomość
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3678
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-24, 23:10   

Aske napisał/a:
Czwarty sezon jest tak wypchany trupami, że można by obdarować nimi kilka podobnych seriali. Krew leje się do samego końca, do tego przyprawiona pieprzem politycznych intryg i obrazem kulawego systemu amerykańskiego szkolnictwa. Sezon fenomenalny, moim zdaniem kładzie na łopatki wszystkie poprzednie. Do tego oczywiście fajnie zrobiony pomost fabularny do sezonu 5.
10+/10 :fingerok: :fingerok: :fingerok:


Bardzo zachęcające jest to, co piszesz. Skończyłem właśnie trzeci sezon i zaczynam czwarty. Wrażenia rewelacyjne - pierwszy raz w przypadku serialu odnoszę wrażenie, że jest z sezonu na sezon coraz lepszy. Zazwyczaj było jednak parę rzeczy naciąganych, a w przypadku "The Wire" nie mogę po prostu wyjść z podziwu. Zamknięcie 3 sezonu bardzo mocne.
Spoiler:
Jednak nie odstrzelili jednak Cutty'ego, czego się spodziewałem, ale i tak pewnie go odstrzelą w sezonie 4, bo by było zbyt pięknie.
Serial bardzo zaskakuje, a postaci są napisane w ogóle nie od linijki.
Spoiler:
Postać Stringer Bell'a nie daje mi spokoju. Nie sądziłem, że mi będzie go szkoda, ale w zestawieniu z postacią Marlo i ekipą z 4 sezonu, dopiero dostrzegamy jego klasę (weźmy sobie np. tą parkę z pistoletem do gwoździ). Bo co tak faktycznie zrobił? Był klasycznym produktem swojego środowiska (jak też rzeczywistość zweryfikowała jego wybujałe oczekiwania). To on zlecił sprzątnięcie młodego, ale wykonał już ten strzykający śliną z zębów. To on zlecił zabicie więźnia, ale już zapominamy o czymś niezmiernie ważnym (scena fuckowa!!!). A więc nie zrobił nic, jak tylko dbał o swoją i Avona dupę.


Pierwsze parę odcinków 4 sezonu to naprawdę moc (mrok) sugerująca sporą zwyżkę formy, choćby już same prologi do odcinków - bardzo dowcipne, jak ten z gwoździarką, blowjobem czy wyprawą po płatki śniadaniowe. Aż tak mocnych wejść, ten serial nie miał wcześniej. No i bardzoo liczę na wątek szkolny, znaczy, że będzie miał ciekawy społeczny wydźwięk (znowu chciałoby się powiedzieć jak jeden z wątków tutaj sie zakończy, ale twórcy już nie raz mylili tropy więc...).
Spoiler:

Ostatnio zmieniony przez BM 2010-09-10, 04:39, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3760
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-24, 23:14   

jazu napisał/a:
w zestawieniu z postacią Marlo i ekipą z 4 sezonu, dopiero dostrzegamy jego klasę

ten cały Marlo mnie do szału doprowadzał, jeszcze z tym lizakiem...to już Boy George wyglądał bardziej hetero. Jego "killerzy" też są srogo wkurwiający. Ale to dobrze, że pokazują tu, jak naprawdę wygląda przestępczość, świat gangów narkotykowych itd., a nie jak w tych wszystkich głupawych włosko-hamerykańskich filmiczkach: mafia, zasady, przyjaźń, honor i tak do obrzygania.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3678
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-24, 23:23   

No, ja piszę z perspektywy osoby, która widziała dopiero 3 odc. 4 sez., więc może się jeszcze zweryfikuje. Aż do skończenia całości obiecałem sobie, że już nie będę o tym serialpu pisać.

Arcyznawca napisał/a:
w tych wszystkich głupawych włosko-hamerykańskich filmiczkach: mafia, zasady, przyjaźń, honor i tak do obrzygania.


Masz na mysli np. Ojca chrzestnego, Rodzinę Soprano? :kotyeee:
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3760
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-24, 23:31   

jazu napisał/a:
Ojca chrzestnego

W rzeczy samej.
jazu napisał/a:
Rodzinę Soprano

nie widziałem ani jednego odcinka. I nie wstydzę się tego!!!

Poważnie, wolę filmy/seriale, gdzie bandyci/gangsterzy ukazani są w złym świetle, jako postaci odrażające, w większości prymitywne, zdegenerowane i złe. Romantyczna wizja z powieści łotrzykowskiej rodem nie bardzo do mnie przemawia (chociaż są od tego wyjątki, vide filmy Krwawego Sama Peckinpaha). Dlatego podpasowało mi The Wire czy Rise of the footsoldier.
_________________
"Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3678
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-24, 23:48   

No to może w takim razie Chłopcy z ferajny?
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3760
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-25, 00:01   

jazu napisał/a:
No to może w takim razie Chłopcy z ferajny?

Nie chcę zaśmiecać tematu, ale w "Chłopcach z ferajny" i "Kasynie" też są to sympatyczni faceci, oczywiście niebezpieczni — się wie, toż to w końcu bandyci. Ale aż chciałbyś, żeby to byli Twoi koledzy, sam chciałbyś taki być. Do pracy nie chodzą, mają kasę i jeszcze komuś krzywdę zrobią jak ich zdenerwuje. Nie jestem za dydaktyczną funkcją kultury masowej, bo to by się musiało skończyć cenzurą, ale co kto lubi — mnie akurat filmy Scorsese w większości drażnią i uważam je za szkodliwe. Większość polaczków zachwyca się losami włoskich Hamerykanów spod ciemnej gwiazdy, lecz ja się do nich nie zaliczam. Wolę takie The Wire (gdzie zresztą również jest romantyczny łotrzyk, czyli Omar, ale odpowiednio zbalansowany całą masą naprawdę nieprzyjemnych postaci). Jakoś bardziej realistyczne mi się to wydaje po prostu.
_________________
"Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 37
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1968
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-08-25, 14:28   

jazu napisał/a:
tą parkę z pistoletem do gwoździ

Ta parka, Chris i Snoop, dzieli i rządzi. :fingerok: :fingerok: :fingerok:
_________________
"Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
 
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5335
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-02, 14:42   

Ok, czas podzielić się wrażeniami po pierwszym sezonie.

Pierwsza sprawa - serial (mimo, że nie od razu odkrywa wszystkie karty) jest po prostu zajebisty. Jak na razie ma u mnie 10/10 i z tego co czytam odnośnie kolejnych sezonów, to ta ocena raczej nie spadnie. Realizacją i bezpretensjonalnością po prostu rozpierdala obiekty. "The Wire" to takie coś w starym dobrym stylu. Pełnokrwisty kryminalno-obyczajowy serial z jajami i potężnym klimatem. Coś, czego nie widuje się w czasach supermarketowego efekciarstwa zbyt często.

No ale po kolei. Co do pierwszego sezonu, to przede wszystkim wzięto tu na tapetę świat czarnej Ameryki i sławetnych nigga-pato-osiedli mieszkaniowych. Zresztą murzynów w tym serialu jest pełno na każdym możliwym szczeblu. Na początku myślałem, że trochę za dużo tych czarnych (prawie zupełnie nie ma natomiast latynosów), ale jak przeczytałem statystyki miejskie Baltimore, to wszystko stało się jasne.

Wikipedia napisał/a:
Baltimore Demographics:

White: 31.9% (Non-Hispanic Whites: 30.6%)
Black or African American: 63.4%
Native American: 0.2%
Asian: 1.9%
Native Hawaiian and Other Pacific Islander: <0.1%
Some other race: 0.9%
Two or more races: 1.6%
Hispanic or Latino (of any race): 2.6%

Czytałem też na blogu jakiegoś polonusa, że serial po prostu pokazuje realia odnośnie rzeczywistości getta, bo dokładnie tak to wygląda na miejscu.

Murzyńskie gangi są obsadzone znakomicie. Avon Barksdale, Stringer Bell, D'Angelo i cała ta ekipa osiedlowych czarnuchów wypadła znakomicie. Do tego mamy jeszcze outsidera Omar'a, który działa na własną rękę i żeby było śmieszniej jest pedałem. Jest też oczywiście policyjna wtyka czyli Bubbles, który razem ze swoim białaskiem-przydupaskiem marnuje życie na dawaniu w żyłę. Właśnie, apropo kolegi białaska - czy ja tej tępej gęby nie widziałem przypadkiem w "Kids"? Edit, tak to on.

Dużym zaskoczeniem jest też dla mnie spora ilość wątków polskich. Już pomijając naszego geniusza Pryzbylewskiego, jest także jego wpływowy stryj (major Valchek), który ma wtyki w samym ratuszu i jest zdaje się całkiem sporą szychą. Często też odwołuje się do jakiejś polskiej senator, która w razie awaryjnych sytuacji jest na podorędziu. Zacząłem oglądać drugi sezon i widzę, że to nie koniec polskich wątków bo dochodzi jeszcze solidna (aczkolwiek mocno patologiczna) ekipa polskich stoczniowców. Niejaki Sobotka mimo, że ma małego fiuta i jebniętego syna też nie jest byle obszczymurkiem, bo z tego co się orientuję kręci całym tym biznesem w dokach. Zresztą i w Polsce można zobaczyć takich "biznesmenów", co to mają nie raz jakiś skup złomu czy inną firmę budowlaną, a wyglądają na pierwszy rzut oka jakby prowadzili byle warzywniak. Wielokrotnie na biurku Valcheka widzimy obok amerykańskiej polską chorągiewkę. To samo w stoczniowym barze (też prowadzonym przez "naszych") gdzie na ścianie wisi wielka polska flaga z godłem. A wszystkie nitki zbiegają się oczywiście w katolickim kościele, prowadzonym (a jakże) przez polskiego księdza.

Największym cwaniakiem zdaje się być jednak irlandzki pies czyli Jimmy McNulty. Cały posterunek to także galeria świetnie wykreowanych postaci. Parka Hauk & Carver wprowadza sporo patologii, Freamon to ktoś pokroju czarnego detektywa z "Siedem", a porucznik Cedric Daniels jest ostrym czarnuchem w stylu pochmurnego ojczyma. Dochodzą jeszcze kumple McNulty'ego z wydziału zabójstw, których można krótko określić słowami "chlew, rutyna i patologia". Oczywiście to nie wszyscy. Jest jeszcze Kima - niezła dupa (chociaż lesba), która ma prawdziwe powołanie do ulicznej, policyjnej roboty. Oraz wielu wielu innych. The Wire to po prostu prawdziwa galeria oryginalnych, świetnie zarysowanych postaci.

Cały serial jawi się jako znakomita mieszanka wątków rasowych, obyczajowych i kryminalnych. Coś wspaniałego i oczywiście będę oglądał dalej. Jak ktoś jeszcze nie miał okazji się zapoznać, to oczywiście polecam. :fingerok: :fingerok: :fingerok:


btw
Co to za zwyczaj żeby na śniadanie pić piwo z żółtkiem w środku? W jakimś regionie Polski się to praktykuje? :eee?:


P. S.
Jeszcze tak apropo serialu - znamienne jest to jak w Stanach traktuje się atak na policjanta. Zarówno ze strony świata przestępczego jak i samej policji. Po prostu wszyscy wiedzą, że w takiej sytuacji nie ma zmiłuj i choćby miano poruszyć niebo i ziemię, to psiarnia nie odpuści. Być może ten swoisty instynkt stadny u amerykańskich gliniarzy wziął się nie tylko z odp. uregulować prawnych, ale także z tego, że ten zawód jest tam naprawdę cholernie niebezpieczny i za każdym razem gdy atakuje się policjanta odwet musi być wielokrotnie silniejszy. Doprowadziło to do sytuacji, w której atak na stróża prawa przestał się przestępcy po prostu opłacać. Oczywiście nie można tego wprost odnosić do polskiej rzeczywistości ale mechanizm z pewnością jest ciekawy.
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5335
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-06, 16:11   

Skończyłem drugi sezon. Pora na małe podsumowanie.

Przede wszystkim nie zgadzam się z zarzutami na temat tego, że Polacy byli pokazani w tym sezonie jakoś szczególnie niekorzystnie. Moim zdaniem na tle pozostałych nacji byli pokazani normalnie - ani przesadnie źle, ani dobrze. I nawet Frank Sobotka, który przeważnie budził same negatywne uczucia pod koniec mocno zapunktował swoją walką o syna. A scena w przedostatnim odcinku, w której w białej koszuli idzie na spotkanie z Grekami (i ta grecka muzyka w tle) po prostu epicka. Ziggy to pojeb zupełny, fakt. Mam jednak wrażenie, że nie jest to postać negatywna. Chłopak jest mocno niezrównoważony psychicznie, ale momentami był naprawdę zabawny. Akcja z kaczką-alkoholikiem zajebista. :) Nie można mu także odmówić tego, że potrafił kombinować (akcja z mercedesami). Myślę, że po prostu miał spory problem psychiczny (głównie z panowaniem nad emocjami).
Spoiler:
Za to co zrobił W Europie Ziggy pewnie trafiłby raczej na przymusowe leczenie do zakładu zamkniętego, zamiest do więzienia. Już samo przyznanie się do winy i sposób w jaki prostował zeznania powinny dać komuś mocniej do myślenia.
Nick Sobotka to już całkiem pozytywna postać. Chłopak leciał po bandzie ale myślę, że rozumiem jego postępowanie. W końcu kto by chciał do końca życia mieszkać w piwnicy u starych gdy panna z dzieckiem ciągle suszy głowę? Rezolutny, twardy chłopak, którego cenił nawet wyrachowany Spiros
Spoiler:
(właściwie to z czasem tak go polubił, że chciał nawet chyba traktować jak przyszywanego syna).


Nawet nie wiem czy nie był to lepszy sezon niż pierwszy. Fajnie pokazano mieszkańców tych mniej czarnych dzielnic. W dodatku wszystko jest chyba zgodne z rzeczywistością, za co kolejny plus.
Wikipedia napisał/a:
The Southeastern region of the city is located below Orleans Street bordering the Inner Harbor on its western boundary, the city line on its eastern boundaries and the Baltimore harbor on its southern boundaries is a mixed industrial and residential area. Home to many young professionals and working class people, it is an ethnically rich section of Baltimore home to many Polish Americans, Greek Americans, African Americans, Puerto Ricans, and Italian Americans

A co do związków... cóż, faktycznie działają tam jak mafia. Pytanie tylko czy nie jest to mafia założona w odpowiedzi na tą drugą mafię (u władzy)? Przecież tam jeszcze większe przekręty odchodzą. Samo to ile Frank musiał wyłożyć kasy na łapówy i lobbystów aby forsować (wydawałoby się pożyteczną dla miasta) inicjatywę pogłębienia doków było mocno zastanawiające.

Ogólnie sezon bardzo na plus. Biorę się za trzeci. :fingerok:
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3678
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-09-08, 02:08   

Arcyznawca napisał/a:
Ale aż chciałbyś, żeby to byli Twoi koledzy, sam chciałbyś taki być. Do pracy nie chodzą, mają kasę i jeszcze komuś krzywdę zrobią jak ich zdenerwuje.


Zagadnienie czysto hipotetyczne, ale tak, chciałbym, nigdy nie wiadomo kogo spotkasz. Jak ich nazwałeś, "romantyczni gangsterzy" często służą przedstawianiu innych kwestii. Taki gangster jest chyba właśnie po to "romantyczny", aby nie do końca w jego "gangsterskość" wierzyć i móc się z nim identyfikować (jak np. "The Sopranos", "Ojciec chrzestny"). W przeciwieństwie do "nieromantycznego". Nie wiem jak będzie dalej, zapewne pójdzie ostry twist (może nawet podwójny lub potrójny - inteligencja twórców naprawdę zadziwia) z tym Marlo i znowu z postaci jednoznacznie złej i obrzydliwej (rozmowa z ochroniarzem sklepowym, negocjacje z Joe Propozycją) stanie się niejednoznaczną, ubabraną nie bardziej niż wszyscy dookoła.

@BM
Zaraz przeczytam, że Frank Sobotka wcale nie zbladł i prawie padł trupem w momencie, gdy usłyszał o zawartości kontenera. Miał duży majątek, gdyż w Polsce również możemy spotkać takie osoby, które nie wyglądają na to, że mają (w serialu padają słowa o majątku Sobotki), a mają. I robił wszystko pod głupiego syna, który biegał z chujem na wierzchu i chlał z kaczorami. W najlepszym razie zaś Frank był podłym komunistą, który blokował postęp technologiczny w dokach. :nigga:


P.S. A pamiętacie jak Valchek kaleczył polszczyznę? Coś strasznego jak Amerykanie wymawiają polskie słowa - nie idzie zrozumieć.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-09-10, 03:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5335
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-10, 04:36   

jazu napisał/a:
Zaraz przeczytam, że Frank Sobotka wcale nie zbladł i prawie padł trupem w momencie, gdy usłyszał o zawartości kontenera.

Może i trochę zbladł ale z pewnością nie "padł trupem". No i bądźmy poważni - on był związkowcem, który lubił czasem coś przyciąć na boku, a nie jakimś grabarzem.
Spoiler:
Przecież nawet policjanci wymiękali jak zobaczyli te poduszone laski.
Zatem taki zarzut na temat bojaźliwości Sobotki nie jest dla mnie wiarygodny. Tym bardziej w kontekście tego jak zachowywał się później. Niejednokrotnie np. potrafił wydrzeć twarz na kogoś przed kim niejeden by właśnie pobladł. I to w zasadzie pasowało mi do jego postaci. Taki związkowiec rozpychający się łokciami, drobny krętacz ale w gruncie rzeczy nie najgorszy typ (co zresztą potwierdziła sama policjantka portowa w rozmowie ze śledczymi). On po prostu chciał jak najlepiej dla rozwoju doków. Myślę, że gdyby sytuacja (tzn. brak ruchów w sprawie pogłębienia kanału ze strony władz miasta) by go do tego nie zmuszała, to w ogóle nie schodziłby na szemraną ścieżkę. On po prostu miał nóż na gardle, a czuł się odpowiedzialny za całą załogę. Musiał mieć na łapówy i lobbystów bo guzik by załatwił, a przystań zupełnie podupadała i trudno było znaleźć tą kasę u robotników (związek wyglądał na raczej biedny, a ta cała ich związkowa siedziba to chyba raczej pozostałość z czasów dawnej "świetności").

jazu napisał/a:
W najlepszym razie zaś Frank był podłym komunistą, który blokował postęp technologiczny w dokach.

Ten postęp technologiczny to było moim zdaniem mydlenie oczu i nic więcej. No bo po jaki chuj im roboty w dokach skoro tam zawijały dwa statki na krzyż w tygodniu? Sobotka myślał o długofalowym rozwoju (tudzież ratowaniu) portu rozładunkowego, który przez imposybilizm urzędasów uległ zupełnej marginalizacji. Rozwiązanie leżało na wyciągnięcie ręki - brakowało tylko decyzji. Tak naprawdę wszystko zależało od przysłowiowej pieczątki jakiegoś skorupowego polityka.

jazu napisał/a:
P.S. A pamiętacie jak Valchek kaleczył polszczyznę? Coś strasznego jak Amerykanie wymawiają polskie słowa - nie idzie zrozumieć.

To prawda. Brzmiał zupełnie jak Amerykanin, który pierwszy raz coś mówi po polsku. Myślę, że scenarzyści po prostu to olali bo co to za problem nauczyć się jednego zdania? Żeby chociaż brzmiał na zamerykanizowanego polonusa. No ale to miało wyglądać na język polski dla widza from juesej więc i tak należy się cieszyć, że nie mówił po ukraińsku albo po czesku. ;)


A najśmieszniejsze jest to, że całe to gówno (a w konsekwencji śmierć wiadomej osoby) było wynikiem ambicjonalnej wojenki o jakiś kościelny witraż. :pukpuk:
Spoiler:
No bo gdyby Valchek nie usiadł na dupie Sobotce (wówczas bez żadnych podstaw zresztą - to było raczej coś na zasadzie "macie tu człowieka, a już jakiś tam paragraf to się znajdzie"), to Sobotka zapewne by nie zginął. Jego śmierć była wszak wynikiem tego, że policja zaczęła węszyć koło dupy nie tylko jemu ale także Grekom. A zaczęła węszyć bo Valchek chciał udupić Sobotkę by skompromitowany darczyńca nie miał prawa do eksponowania swojego witraża w najbardziej prestiżowym miejscu kościoła. Myślę, że Valchek sam się nie spodziewał, że tak daleko to zabrnie.
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 37
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1968
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-09-10, 08:35   

BM napisał/a:
A najśmieszniejsze jest to, że całe to gówno (a w konsekwencji śmierć wiadomej osoby) było wynikiem ambicjonalnej wojenki o jakiś kościelny witraż.

I to był moim zdaniem rewelacyjny zabieg scenarzystów. Kolejny czubek góry lodowej który był widoczny na początku, później z każdym odcinkiem coraz dalej i głębiej schodziliśmy w świat doków i brudnych interesów. MOC! :fingerok:
_________________
"Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3678
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-09-11, 02:54   

BM napisał/a:
bojaźliwości Sobotki


Ok, może źle oznaczyłem. :hahaha: Ale na pewno był zajebiście zdziwiony, wkurw..., że TAKIE wałki odchodzą pod jego nosem.

BM napisał/a:
potrafił wydrzeć twarz


I dobrze, że o tym wspominasz, bo to było dla niego dość charakterystyczne. Dobrze opisujesz jego postać i całą sytuację. Ale co się dziwić skoro jak nie problemy w pracy (i - co ważne - wydaje mi się, że nie można tego formułować w kategoriach "niespełnionych ambicji"), to syn - pies Goffy (jego późniejsze problemy to również nie jakieś napierdalające ego, tylko wynik posiadania przez niego pewnych cech osobowych plus wpływ niezbyt ciekawego otoczenia).

BM napisał/a:
On po prostu chciał jak najlepiej dla rozwoju doków.


Czy "doków". On miał na myśli przede wszystkim ludzi, taki był z niego typ.

BM napisał/a:
Ten postęp technologiczny to było moim zdaniem mydlenie oczu i nic więcej. No bo po jaki chuj im roboty w dokach skoro tam zawijały dwa statki na krzyż w tygodniu? Sobotka myślał o długofalowym rozwoju (tudzież ratowaniu) portu rozładunkowego, który przez imposybilizm urzędasów uległ zupełnej marginalizacji. Rozwiązanie leżało na wyciągnięcie ręki - brakowało tylko decyzji. Tak naprawdę wszystko zależało od przysłowiowej pieczątki jakiegoś skorupowego polityka.


Uff, a myślałem, że też jesteś "od Korwina". :hahaha:
W tym serialu nikt nie jest czarny albo biały i w tym jego siła. Taki Valchek na przykład, postać 100% antypatyczna, a jednak na początku czwartego sezonu też pokazuje ludzką twarz. ;)

A Polacy, hmm, nie zostali przedstawieni zbyt pozytywnie w tym serialu, ale na tle Amerykanów nie wyróżniają się jakoś szczególnie negatywnie.
 
 
 
K. 
koneser



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 974
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2010-09-22, 23:39   

Jeden z lepszych seriali jakie widziałem, po prostu moc. Miażdżące trio McNulty/Bunk/Freamon, równie miażdżące dalsze postacie - Bubbles/Landsman. Cholernie irytujący był za to Daniels, taki sztywniak, drugi Foreman (z House'a), a jego żonka jeszcze gorsza, takie kobiety to tylko :plaskacz:

Obejrzałem te 5 sezonów i naprawdę żałuję, że nie będzie kolejnego. Ale może to i lepiej? Tak śmiało możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z serialem po prostu genialnym, a gdyby sezon szósty okazał się gniotem? Pokłony :nakolana:

Spoiler:
A tak w ogóle to też liczyliście na to, że McNulty pójdzie do łóżka z Kimą? :wyglodnialy:



Spoiler:
Ostatni Surfer napisał/a:
Aske napisał/a:
bo jeśli tak i nie pomyliłem postaci to przyznam że szczena mi opadła.

Tak. Jeszcze w piątym zdaje się sezonie jest pewna sugestia. Ale ten wątek poruszany nie jest. W każdym razie ciekawy zabieg twórców, pozostawienie sugestii, że ta postać ma bardziej złożoną historię i tyle. ;)

A co w piątym? Chyba mi umknęło.


jazu napisał/a:
Po pierwsze, trochę jakby mało było McNulty'ego, który przez połowę sezonu zamiast brać udział w śledztwie pływał sobie motorówką (chociaż było też parę fajnych motywów z jego udziałem

McNulty pojawiał się i znikał, ale jak się pojawiał to było wiadomo, że będzie coś dobrego. Według mnie całkiem w porządku to było, zbytnie skoncentrowanie się na jednej osobie mogło by wyjść serialowi na złe, a tak była szersza perspektywa.

BM napisał/a:
Przede wszystkim nie zgadzam się z zarzutami na temat tego, że Polacy byli pokazani w tym sezonie jakoś szczególnie niekorzystnie. Moim zdaniem na tle pozostałych nacji byli pokazani normalnie - ani przesadnie źle, ani dobrze.

Pod koniec po prostu nie dało się nie czuć jakiejś sympatii wobec Przybylewskiego, Nicka czy Franka Sobotków, poza tym nie od dziś wiadomo, że Polak=związkowiec. Ale Polacy w filmowym Baltimore to nie tylko dokerzy, to także radni, pleban, Andy Krawczyk - deweloper, czy
Spoiler:
pułkownik Walczak, szef baltimorskiej policji

No, ale Polak Polakowi wilkiem hehe.

jazu napisał/a:
A Polacy, hmm, nie zostali przedstawieni zbyt pozytywnie w tym serialu, ale na tle Amerykanów nie wyróżniają się jakoś szczególnie negatywnie.

Negatywnie to zostali pokazani murzyni - głównie murzyńskie dzieci. Bardziej tępe od dzieciaków alkoholików z PGRu z zapadłej dziury na jakimś polskim wypiździewie.

PS: z tego co mówi Wikipedia to Agnieszka Holland wyreżyserowała 3 odcinki.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 31
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 4333
Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-09-23, 07:04   

Spoiler:
K. napisał/a:
A co w piątym? Chyba mi umknęło.

W czwartym to było. Landsman widzi w kiblu namazane na ścianie " "Rawls sucks cock" i się raduje z tego. :lol:

_________________
36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff


"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 37
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1968
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-09-23, 15:54   

Spoiler:
Jest jeszcze taka scena w piątym sezonie, kiedy ktoś wyzywa kogoś przy Rawlsie od lachociągów i pedałów, wyraz twarzy Rawlsa w tym momencie jest bezcenny. :hahaha:
_________________
"Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
 
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5335
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-10-08, 16:48   

Wczoraj obaliłem ostatni sezon. Szkoda, że to już koniec. Świetny, dopracowany i klimatyczny serial. Może potem skreślę jakieś dłuższe podsumowanie sezonów 3-5.

btw
Zwróciliście może uwagę na tzw. mrugnięcia okiem do widza. Ja ich wypatrzyłem co najmniej kilka.

1) W barze dla pedałów (gdy przez ułamek sekundy widzimy na drugim planie jednego z wysoko postawionych policjantów w charakterze bywalca).

2) W jakimś biurze gdy goła laska wypinająca pupę z plakatu ma twarz wiadomej pani prokurator (Rhonda Pearlman).

3) Kiedy Bubbles "spowiada się" na spotkaniu narkomanów przysiągłbym, że na widowni jeden z ćpunów to ten sam aktor, który gra policjanta (Lester Freamon), tylko zupełnie inaczej ucharakteryzowany.

Znaleźliście więcej takich rzeczy?


No i jeszcze jedno - podobno jest kilka ekstra odcinków, w których pokazują dzieciństwo bohaterów The Wire. Mały Omar, mały Proposition Joe, itd. Ktoś wie jak nazywają się te epizody i jak to się ma do całego serialu?
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 31
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 4333
Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-10-10, 21:30   

BM napisał/a:
1) W barze dla pedałów (gdy przez ułamek sekundy widzimy na drugim planie jednego z wysoko postawionych policjantów w charakterze bywalca).

Pczytaj posty w znacnikach spoilerów :tomato:
_________________
36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff


"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5335
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-10-10, 21:39   

Czytałem. Chodzi mi o to, że nie jest to jednostkowa akcja (i pewnie jest ich tych "easter eggs"ze dwa razy więcej niż sam wychwyciłem). Zresztą także w serialu nie wyjaśniło się to od razu, tylko akcja toczyła się dalej jak gdyby nic się nie stało. Przez chwilę nawet myślałem, że mi się coś przywidziało. Nie ukrywam, że "pause + cofnij" poszło parę razy w ruch. :)
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
Jarod 
jaśnie oświecony



Wiek: 26
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 1912
Skąd: Borne Sulinowo

Wysłany: 2010-11-04, 17:23   

Jestem na dziesiątym odcinku pierwszego sezonu - świetna rzecz. Trochę trudno mi się było wkręcić na początku, narracja jest dość wolna, dodatkowo mam okropne problemy z rozróżnianiem twarzy i wszystkie Murzyny mi się zlewały - ale gdzieś po 7 odcinku "złapałem cug" i teraz idzie jak po maśle. Fajnie tutaj pokazana jest bezradność policji, związanie jej rąk poprzez absurdalne przepisy, koneksje i układziki - takie coś widziałem dotąd (choć w nieporównywalnie mniejszej skali) jedynie w The Shield i Zodiacu Finchera. Świetne również jest środowisko dilerów narkotykowych spod blokowisk (swoją drogą, fajny myk z przedstawieniem reguł tej "gry" jako analogii do szachów). Zamierzam kontynuować, później podobno poziom zwyżkuje. Na razie oceniam na mocne 8/10, zobaczymy jak będzie po finale sezonu :)
_________________
Power is power
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3678
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-04, 18:06   

Jakiś czas temu skończyłem. W sezonie czwartym i piątym za dużo moim zdaniem polityki, a za mało gangsterski. Troszkę słabiej, ale i tak dobrze. Duży plus dla wątku szkolnego w sezonie czwartym - świetnie pokazano, jak te dzieciaki są urabiane przez uliczny styl życia niemal od kołyski. I fajnie, że mistrz wtopy, Prezbo odnalazł w końcu swoje powołanie.
Spoiler:
Zajebisty motyw odwalili McNulty z Freamonem w sezonie piątym. Scena, w której McNulty usłyszał od speców swój portret psychologiczny - rozbrajająca. :hahaha:
A zakończenie strasznie mnie wkurzyło. Raz, że zginął Omar (choć i tak sądzę, że niezłe mu wymyślili zakończenie), a dwa, że Marlo, największy pojeb ulicy, postać którą zdążyłem szczerze znienawidzić, nie poniósł żadnych konsekwencji.
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5335
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-11-04, 18:53   

Jazu - obejrzyj sobie "The Corner":
http://www.forum-filmowe.pl/topics9/2008.htm
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3678
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-04, 19:08   

Już zamówiłem ;)
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
Jarod 
jaśnie oświecony



Wiek: 26
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 1912
Skąd: Borne Sulinowo

Wysłany: 2011-01-29, 22:34   

Skończyłem wczoraj. Serial faktycznie mocarny, chociaż idealny jednak nie jest - czasami jednak, jak la mnie, mamy tu scenariusz pisany bardziej "pod publicystykę" niż "pod postacie" - coś jak Traffic czy Syriana. Rozczarował mnie również czarno - biały i niesamowicie przewidywalny wątek dziennikarski, (rzetelny redakcyjny oldchool vs "doing more with less" - o'rly? Gdyby to rozwinąć może coś by z tego było, ale tak wychodzi, kurde, banał po prostu). Widać również, że serial w dwóch ostatnich sezonach zabrnął głębiej w felietonistyczne rejony, niż początkowo zamierzał - mamy więc częściowe zrezygnowanie z motywów śledczych na rzecz politykowania i kreślenia siateczki zależności między poszczególnymi szczebelkami władzy, policją i czarnoskórą biedotą z Baltimore. I do tego wrzucony od czapy wątek szkolny, który jednak na szczęście udało się twórcom przedstawić w sposób znacznie bardziej wiarygodny niż ten medialny.
Piąty sezon jednakowoż bardzo w pytkę - głównie dlatego, że scenarzyści chyba mieli jakiś kontakt telepatyczny z moim mózgiem i wszystkie wątki rozwiązali dokładnie w ten sposób, w jaki ja bym to zrobił. Cercetti z naiwniaka - idealisty w końcu przeobraził się w rasową polityczną mendę. Wątek Omara, chociaż zakończony mega przewidywalnie również cieszy; bałem się przesadnego epatowania "coolowością" jak w przypadku jego akcyjek z Mouzonem w s03, a wyszło to... no właśnie. Nawet, kurde, piosenka użyta w końcowym montażu i wniosek z niego wypływający (zmieniają się ludzie, mentalność zostaje) są takie, na jakie liczyłem od początku sezonu :-)

Serial całościowo oceniam na 10/10, nawet pomimo kilku motywów i pomysłów, które średnio do mnie przemawiają. Fajna przeciwwaga dla The Shield, imponujący rozmachem i pieczołowitością scenariusz, nietuzinkowe postaci. Z pewnością jeszcze kiedyś do The Wire wrócę.
_________________
Power is power
 
 
mr Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 1742
Skąd: Lublin
Wysłany: 2011-07-01, 17:15   

Ten serial propaguje niszczenie jednego z najlepszych utworów świata. Co to za gówniane covery w czołówkach (z tego co widziałem na yt to tylko 2 sezon ma oryginalna wersję)? No nie wiem czy teraz będę to oglądał :foch:
_________________
"Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy
"This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u