Amsterdam? Wtf? Rozumiem, że jakiś pan policjant mógł wpaść na taki pomysł, ale wprowadzenie go w życie wydaje mi się lekko nierealne.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
3 sezon skończony. Hamsterdam wyszedł zajebiście, ale i tak wątpię żeby coś takiego utrzymało się miesiąc bez niczyjej wiedzy. Za mało było trochę Omara. Jarod mnie napalił na jakieś dłuższe posiaduchy jego i brata, a tu tak naprawdę były tylko 3 sceny razem (z czego 2 epickie ). Szkoda też trochę Avona. Nawet jak wyszedł to go trochę za mało było.
Jeśli chodzi o nowe postaci to jestem pełen podziwu dla scenarzystów bo każda nowa po prostu rozkurwia. Cutty, Carcetti, Bunny, nawet przerysowany i wkurzający Marlo ma w sobie coś co nie pozwala mi go krytykować. Nie będę po raz kolejny mówił czy sezon lepszy czy gorszy ani wystawiał oceny bo ten serial trzyma bardzo wyrównany poziom, a w moim przypadku z każdym sezonem coraz bardziej go lubię więc oczywiste jest że teraz każdy sezon będzie moim nowym "ulubionym". Zabieram się za sezon 4.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Dołączył: 27 Wrz 2011 Posty: 50 Skąd: a co to kogo
Wysłany: 2011-12-22, 17:52
Sezon 4ty jest najmocniejszy ze wszystkich. 12 monstrualnie dobrych odcinków + finał, który jest jedną z najlepszych godzin telewizji evah. Niszczy emocjonalnie pod każdym względem.
Jasne. Ale tą rolę można smiało wychwalać, a GoT mi słabo podchodzi i niezbyt go tam czuję. Gościu ogolnie jest zajebisty, szczególnie na początku 4 sezonu. To jego zwątpienie Ale homuś i tak moja ulubioną postacią
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Hamsterdam wyszedł zajebiście, ale i tak wątpię żeby coś takiego utrzymało się miesiąc bez niczyjej wiedzy
Wiadomo, motyw cokolwiek naciągany - ale ten serial ma wydźwięk publicystyczny i rzeczony wątek traktuję jako eksperyment myślowy, coś jakby esej przełożony na język serialu ( w 4 sezonie mamy coś takiego o szkolnictwie, w piątym - o manipulacjach informacją publiczną). A jako taki wątek miecie - bałem się pitolenia o tym, jak to legalizacja dragów rozwiąże magicznie wszystkie problemy, a tu jednak rzecz wymyka się prostej ocenie. Z jednej strony spokój w "normalnych" dzielnicach, z drugiej - wszystka możliwa patologia w jednym miejscu, brud, syf biedota itp. Plus wątpliwości dotyczące zasadności pomagania narkomanom z ramienia rządu i za rządowe pieniądze. Plus reakcja przełożonych i opinii publicznej. Naprawdę wielki szacunek dla scenarzystów, wybrnęli z tego w sposób absolutnie mistrzowski, nie zapominając przy tym o dramacie jednostek i przedstawiając problem z kilku różnych punktów widzenia.
Zajebiście wiarygodnie pokazali jak reagują dzieciaki wychowane przez patologię i ulicę na jakąkolwiek pomoc z zewnątrz. Mniej mi pochodzi to co robi Bunny, to całe naprawianie zepsutych, ale Cutty i Prezbo odwalają kawał dobrej i zajebiście wiarygodnej roboty.
P.S. Nie zmienia to faktu, że ciągle wyczekuję aż Prez coś spierdoli
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Skończyłem 4 sezon. Bałem się wrzucenia na pierwszy plan dzieciaków, ale wyszło im świetnie, trochę chamówy, trochę optymizmu. System upierdalający każdy rzecz wartą zmiany, już mnie tak nie zaskakuje, bo przecież dzieje się tak od początku serialu, za to Bunny bardzo dużo u mnie zyskał bo zdałem sobie sprawę, że to taki człowiek, którego nie obchodzą pół środki i sposób dotarcia do celu. Najważniejsza jest jego realizacja, i nie ma w tym nic złego, tylko system na to nie pozwala. Bo jak to będzie wyglądało kiedy dzieciaki nie będą się uczyć literatury tylko dobrego zachowania? Przecież to nie może być dobre! Colvin wydaje się być najtragiczniejszą postacią tego serialu. Naprawdę chce dobrze, a cały czas dostaje kijem po plerach. Końcówka sezonu w wykonaniu Omara - , sceny z zegarem to samo. Fajnie im wyszła też rotacja sygnetu Marlo. Jeśli o niego chodzi to powiem, że już nienawidzę skurwysyna najczystszą nienawiścią, a Chrisa i Snoop wręcz uwielbiam Trochę nie podobał mi się w tym sezonie wątek Bubbles'a, zbyt tragicznie i ciut mało wiarygodnie. Za dużo też trochę polityki, spokojnie można by powiedzieć wszystko co chcieli powiedzieć i skrócić ichnie polityczne dywagacje (ale ten zarzut mam raczej do drugiej połowy sezonu).
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Obadaj teraz jeszcze czolówkę tego sezonu pod kątem motywu koła...
Że dużo kół czy że pokazane różne postaci z tym sygnetem? Te czołówki oglądam tylko przy pierwszych odcinkach bo nie mogę tych nut słuchać
Jeszcze parę słów odnośnie sezonu 4 i początku 5.
Najważniejsze czyli McNaulty. Prawie go wcale nie było, co spowodowało mój straszny smutek, a co gorsza przestał pić czyli zabrakło najlepszych dialogów z ichnich pijatyk. Na szczęście w 5 sezonie nastąpił wielki powrót. Ludzie się nie zmieniają
Nie podoba mi się też to ciągłe rozwalanie jednostki do spraw specjalnych. Wiem, że to kolejny dowód na to jak polityka jebie dobre rzeczy, ale przesadzają trochę.
A w piątym sezonie już mnie wkurzają dziennikarze. Wiem, żę twórcy na bank rozwiną to w satysfakcjonujący sposób, ale na razie jestem na nie.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Freamon i McNaulty są pojebani Normalnie akcja godna chłopaków z Shielda
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
W ogóle sezon ostatni "Drutu" jako jedyny lekko ssie
Niby dlaczego? Poza wątkiem dziennikarskim nie znajduję poważniejszych zarzutów. Zgoda, mistyfikacja naciągana ale tego akurat czepiać się nie zamierzam.
Dołączył: 27 Wrz 2011 Posty: 50 Skąd: a co to kogo
Wysłany: 2011-12-30, 19:11
Akcja McNulty'ego i Lestera to chyba najmniej realistyczny i najbardziej COOL motyw z całego Kabla, więc można traktować to jako plus i minus zarazem. Mi ostatnia seria bardzo podpasowała (nie była tak monstrualnie kapitalna jak 3 i 4), ale przebija 2 bez dwóch zdań. Odcinki 8-10 nadrabiają za wszystko.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3685 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-12-30, 19:27
Jarod napisał/a:
Niby dlaczego? Poza wątkiem dziennikarskim nie znajduję poważniejszych zarzutów. Zgoda, mistyfikacja naciągana ale tego akurat czepiać się nie zamierzam.
Plus - za dużo góry i politpieprzenia, a za mało ulicy.
A czy naprawdę nadmiar wątków politycznych można uznać za wadę na tyle dużą, by stwierdzić, że cały sezon "ssie"? Sądzę, że większość politykowania była tu niezbędna -
Spoiler:
pokazane zostało, jak Cercetti przestał się bawić w idealistę, ukazano oficerów policji jako ludzi, którzy wbrew pozorom maj równie związane ręce jak ich podwładni... Nawet mendę Burrella można w tym sezonie zrozumieć i nawet trochę mu współczuć.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3685 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-12-30, 19:48
Zapomniałem dodać "IMO".
Moim zdaniem ssał trochę ostatni sezon.
Jak kiedyś powtórzę, to bardziej skomentuję i dam znać czy nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4334 Skąd: Z fali
Wysłany: 2011-12-30, 20:09
wojtky napisał/a:
Akcja McNulty'ego i Lestera to chyba najmniej realistyczny i najbardziej COOL motyw z całego Kabla, więc można traktować to jako plus i minus zarazem. Mi ostatnia seria bardzo podpasowała (nie była tak monstrualnie kapitalna jak 3 i 4), ale przebija 2 bez dwóch zdań. Odcinki 8-10 nadrabiają za wszystko.
Nonsens. Brat Muzone jest najbardziej nierealistyczny. A akcja F McN w sumie niby dlaczego nie? W końcu co to za nowość z aranżowaniem dowodów? Czy ukrywaniem przez polizei pojebanych akcji własnych ludzi by zachować reputację?
Co do wątku dziennikarskiego, to były to porachunki Simona chyba z jego doświadczeń z pracy dziennikarskiej. Więc realistyczne jest, ale niezbyt pasjonujące.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Dołączył: 27 Wrz 2011 Posty: 50 Skąd: a co to kogo
Wysłany: 2011-12-30, 23:30
Nonses, pierdu pierdu. Zapomniałem o Mouzonie, fakt.
Aczkolwiek w nim raczej performance aktora lekko odstawał od reszty serialu. Ja wątek Jimmiego i Lestera w 5tej serii uwielbiam. Emocjonował i bawił mnie przeednio.
Sezon 5 - świetny. Wątek dziennikarski mimo wszystko mi się podobał, może dlatego, że nie był jak wszystkie inne taki rozrośnięty, a zminimalizowany do praktycznie jednej sprawy (która swoją drogą w dziennikarstwie cholernie mnie interesuje). McNaulty wrócił i od razu inaczej ten serial wygląda. Na pewno nie był to najgorszy sezon.
Całość - "The Wire" to serial wybitny. Najbardziej imponująca jest precyzja z jaką twórcy to wszystko przygotowali, praktycznie brak tu potknięć, a całość jest tak głęboka i szeroka, że praktycznie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ogromnie podobał mi się też fakt, że oglądamy całą pracę policjantów, a nie same akcje i naloty, o metodach śledztwa nie dowiadujemy się z rozmów, ale sami owe metody oglądamy. Nie wiele brakowało, a kamera szła by za bohaterami do sracza. Sami bohaterowie to też osobne arcydzieło. Serial przepchany jest pierwszoplanowymi postaciami i każda jedna jest niesamowicie wiarygodna i interesująca. Przez ogrom bohaterów odbiór "The Wire" przypomina trochę czytanie ogromnej sagi bądź oglądanie jakiegoś epickiego filmu. Każdego bohatera można polubić albo znienawidzić, obok żadnej z głównych postaci nie sposób przejść obojętnie. Do moich faworytów należą oczywiście McNaulty i Omar. Kolejna sprawa to pokazywanie jak biurokracja potrafi wszystko spieprzyć i jak koniec końców politycy, którzy domagają się zmniejszenia przestępczości sami powodują wzrost. W "The Wire" nie ma litości, ulica bezlitośnie zabija tych którzy miewają skrupuły, polityka zjada na śniadanie tych z wątpliwościami i sumieniem, a zakończenie pokazuje, że wszystko zatacza koło. Nie da się niczego zakończyć bo na miejsca zabitych/zamkniętych zaraz przychodzą nowi.
Spoiler:
Mike to nowy Omar, Charles to nowy Marlo/Avon
Dobrzy bohaterowie kończą tutaj w piachu albo więzieniu, a źli wychodzą na wolność i dorabiają się ogromnych pieniędzy. Happy Endów nie będzie.
Trochę to chaotycznie, ale nie mam czasu nawet edytować. Jutro po południu postaram się jeszcze coś dopisać
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Super. Dzięki. Na pewno obadam bo mam ogromny niedosyt. Zabiorę się jak tylko skończę Carnivale.
A tak w temacie to dopowiem jeszcze, że po ostatnim odcinku całą noc mi się bohaterowie Wire śnili. To świadczy o mocy Dodatkowo jeszcze kilka słów o akcji McNaulty, Freamon i bezdomni. Według mnie to był zajebisty pomysł, mało tego, uważam, że dosyć realistyczny. Świetnie podsumował postać Jimmy'ego i był rewelacyjnie rozwijany.
Spoiler:
W momencie, w którym przyciągnęli już uwagę miasta i nie mogli pozorować morderstw, a McNaulty po raz pierwszy zobaczył swojego homelessa byłem pewien, że go ubije a tu proszę, pomysł tak genialny, że na początku nie mogłem uwierzyć.
Z kontrowersyjnych akcji tego serialu ta jest zdecydowanie moją ulubioną.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach