Obejrzałem pierwszą serię i choć serial jest całkiem dobry, to nie wkręciłem się jakoś w niego. Może potem jest lepiej, ale szczerze mówiąc nie chce mi się zbytnio kontynuować oglądania, przynajmniej na razie. Vic i jego partnerzy to fajne postacie, podobnie jak Dutch (moja ulubiona postac w serialu), wątki są nieźle skonstruowane, ale czegoś mi tu brakuje, dlatego najlepszym serialem policyjnym nadal pozostaje Miami Vice
Pierwszy sezon to pikuś w porównaniu z tym, co dzieje się później. Zdecydowanie zalecam kontynuowanie zapoznawania się z tym prześwietnym serialem.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
No może spróbuję, tym bardziej że szybko się ściąga A co do wymuszania zeznań i przemocy na posterunku, o których wspominaliście, to chyba pod tym względem lepsi byli "Nowojorscy gliniarze" z niezastąpionym detektywem Sipowiczem To też był świetny serial, lepszy niż The Shield.
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-07-07, 19:13
Simpson napisał/a:
To też był świetny serial, lepszy niż The Shield.
Pewnie bym się oburzył, gdyby nie to, że jeszcze sezonik- dwa i sam będziesz się tych słów wypierał.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
dobra, w niezwykle blitzkriegowej sesji zmęczyłem wszystkie sezony, na jutro zostawiam sobie MEGAFINAŁ serialu. Kwintesencja upadku człowieka, jak i całego społeczeństwa - tak mogę to podsumować :D Zwątpiłem.
Z technicznego punktu widzenia bardzo mnie wciągnął sposób, w jaki serial został nakręcony. Ciągłe ujęcia z ręki i gra trzecim planem zrobiły wrażenie, podobnie jak to, że wszystkie sceny kręcono w naturalnym świetle. Podkreślało to doskonale atmosferę napięcia, rozkładu i zaszczucia :D
Mam dość glin na całe życie
_________________ Potwierdzam, iż u nas w Bergen-Belsen nie było nigdy komór gazowych.
Kończę powoli czwarty sezon i stwierdzam, że jak na razie jest najlepszy ze wszystkch. Mam nadzieję, że mega-wątku Shane'a nie zakończono zgodnie z nieoficjalną tradycją kończenia głównych wątków w tej serii - czy na szybko i byle jak :-) I nie mogę się doczekać sceny, w której Vic się dowie, że Dutch wiadomo co robi :-)
Mam nadzieję, że mega-wątku Shane'a nie zakończono zgodnie z nieoficjalną tradycją kończenia głównych wątków w tej serii - czy na szybko i byle jak :-)
Oj już tak nie dociekaj, tylko oglądaj. Końcówka jest chyba najlepsza jaka mogła być Mały spadek formy zauważyłem dopiero pod koniec szóstego sezonu. Trwał on mniej więcej do połowy siódmego.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Czwarty sezon skończyłem. Finał jest wręcz przejmująco smutny - fakt, mamy tu manipulację uczuciami widza za pomocą dość prostych środków, ale, psiakrew, to działa. Wyborne aktorstwo Glenn Close tylko potęguje efekt. Wielki serial, jeden z najlepszych, z jakimi miałem do czynienia.
Najlepsze dopiero przed Tobą. Piąty sezon jest mistrzowski, koniec szóstego-początek siódmego nieco obniżają loty, pojawia się trochę "amerykanizmów", ale twórcy szybko robią z nimi porządek i druga połowa siódmego sezonu to poezja. Końcówka jest doskonała, idealnie dopasowana do całego serialu.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-09-04, 20:31
Cieszę się, że moja bezsenność i stukanie serialu za serialem, pomogły mi znaleźć takie perełki m.in jak ten czy The Wire. W polskiej telewizji oczywiście seriale leciały (nie wiem czy całe), ale na kanałach i w dni/godziny w które nikt pewnie ich nie oglądał. Zero reklamy, a przynajmniej porządnej. Pozbycie się kablówki/telewizora to najlepsze me decyzje w życiu.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Obejrzyj drugą serie Pitbulla. Widać ogromną inspirację The Shield w serialu Vegi. Ale nie jakieś tam bezpłciowe rżnięcie, które jest normą u polskich tfurców filmowych, tylko zdrową inspirację, bardzo dobrze przełożoną na polskie warunki.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Finał szóstego sezonu (w przeciwieństwie do poprzednich jego odcinków) nie podobał mi się. Jasne, nadal ogląda się to świetnie. Ale zirytowały mnie konkretnie dwie rzeczy.
Spoiler:
Raz, Shane po raz kolejny zrobił burdel - kurde, mogliby chociaż raz znaleźć innego sprawcę nieszczęść ST. Ileż razy można oglądać, jak ten kretyn próbuje kozaczyć i wpada przez to w głębokie...? Dodatkowo cały biznes z Ormianami zakończył się identycznie jak próby interesów z Antwonem w sezonie czwartym.
Dwa, ta cała Ostatnia Sprawa Vica - jak na razie jedno wielkie jak dla mnie. Serial ten zawsze kojarzył mi się z realizmem, a tutaj mamy meksykańską mafię piorącą brudną forsę poprzez wykupywanie LA (!!!) oraz zbieranie haków na miejskich dygnitarzy. WTF? Jeżeli będę chciał takie pierdoły oglądać, to zapuszczę sobie 24.
Szósty sezon jednak całościowo oceniam dobrze - poza tym nieszczęsnym finałem oraz wątkami romansowymi Tiny nie mam w zasadzie większych zastrzeżeń. Njbardziej podobał mi się początek - ostanie chwilę Kavanaugha i wątek "karania winnego". I fajnie, że Frankę Potente ściągnęli chociaż na kilka odcinków.
Co do tej drugiej - pełna zgoda. Miałem dokładnie te same odczucia. Zupełnie jakby do The Shield przypałętał się jakiś metroseksualny scenarzysta i zaczął pierdolić dobry serial. Moja rada - trwaj w modlitwie i oglądaj cierpliwie do końca, być może serial Cię jeszcze czymś zaskoczy
Za to Shane to świetna postać. Bez niego The Shield nie byłby taki jaki jest. Coś jak niptuckowy Matt.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Cóż, po obejrzeniu całości zgłaszam swoją kandydaturę do forumowego klubu shieldowych onanistów. Produkcja ta pokazuje, jak olbrzymi potencjał tkwi w serialowej formule jako sposobie opowiedzenia pewnej fabuły - żaden film nie przedstawiłby historii Strike Teamu i The Barn w sposób tak przenikliwy i z takim skupieniem na detalu, aktorstwie, rozwoju postaci.
Każda postać (no dobra, poza Lemem - ale kiedy pozwolili mu w końcu wyjść z tła, chłopak przynajmniej się starał) jest pełnokrwista, znakomicie zagrana, a przede wszystkim- rozpisana. Rozpiska postaci to bez dwóch zdań poziom Six Feet Under - i tak samo jak tam, postaci te wiarygodnie reagują na wydarzenia, a ich postawy życiowe i relacje z rodzina/współpracownikami nieustannie ewoluują. Moimi absolutnymi faworytami są Claudette i Dutch - relacje między nimi to czysta "chemia", słuchałem tych ich przekomarzanek i wspólnych przesłuchać z prawdziwą przyjemnością - a przy końcowych wyznaniach Claudette (zakończonych poprawieniem partnerowi krawata) prawie się rozpłakałem. Serio.
Fabuła... Cóż, początek jest w sumie dość niemrawy, łącznie z konkretną dramaturgiczną skuchą już w pierwszym odcinku. Z każdym sezonem jest jednak coraz lepiej, świetnie jest tu pokazany swoisty efekt śniegowej kuli - kolejne próby oczyszczenia się członków ST powodują jedynie kolejne machlojki na ich koncie. Miałem pewne obiekcje co do tego, że Vic jest kreowany w serialu na postać sympatyczną i charyzmatyczną, a ten cały bałagan przez niego zrobiony to ot, przypadek, a tak w ogóle on mataczył dla rodziny/ przyjaciół. Moja sympatia do tego kolesia diametralnie się zmieniła w przedostatnim odcinku - kiedy całe to gówno, w które Vic obrósł przez siedem sezonów, zostało nagle rzucone widzowi prosto w twarz. Potem, kiedy już Claudette i Olivia bawili się w dręczenie psychiczne Mackeya, mruczałem tylko z satysfakcją "dobrze ci tak, skurwysynie jeden". Mistrzostwo świata.
Oczywiście, poza miotaniem się Strike Teamu otrzymujemy również w serialu końską dawkę śledztw, i to często dość niestandardowych i hardkorowych. Fajnie jest również pokazany przekrój posterunku - obserwujemy specjalną grupę operacyjną, detektywów, zwykłych krawężników oraz kapitanów, którzy przy okazji bawią się w politykę oraz koordynują współpracę z innymi służbami. Całość jest przedstawiona niesamowicie wiarygodnie - wszechwładza statystyk, ciągły brak funduszy, kiepskie wyposażenie, przepychanki z prokuraturą i politykami... Daleko, oj, daleko tutaj do super centrów operacyjnych z takiego np. CSI.
Wspominałem o dbałości o detal - aspekt ten również stoi tu na bardzo wysokim poziomie. W The Shield nawet domy, które bohaterowie odwiedzają celem przesłuchań/zebrania dowodów są dopracowane pod względem scenograficznym, widać zdjęcia w ramkach, zabawki, itp. Fajowskie są szczegóły ukryte na dalszych planach - jak nap.
Spoiler:
zmiana napisu na drzwiach po likwidacji ST
. Pieczołowitość ta dotyczy również scenariusza - tutaj często postaci epizodyczne z kilku sezonów wstecz nagle wracają, a konsekwencje pewnych wydarzeń, o których widz prawie zdążył zapomnieć, wyskakują w najmniej oczekiwanych momentach; często w takich wypadkach "stali" widzowie mają z tego tytułu bonusy. Świetnym przykładem jest tu motyw z Dutchem i kotem - jego echo powraca jeszcze kilkukrotnie (Dutch przygarniający kociaka, Dutch nokautujący pewnego napastnika, itp.), ale bez znajomości kontekstu przypadkowy widz nie ma szans wyłapać drugiego dna tych scen.
Osobne brawa należą się za finał - takiego studium zaszczucia i beznadziei naprawdę dawno nie widziałem. Niesamowite emocje.
Produkcja ta pokazuje, jak olbrzymi potencjał tkwi w serialowej formule jako sposobie opowiedzenia pewnej fabuły
Całkowicie się zgadzam, od jakiegoś czasu wolę oglądać seriale niż zwykłe, regularne filmy, które przyznaję ze w większości zwyczajnie mnie nudzą.
Jarod napisał/a:
Fabuła... Cóż, początek jest w sumie dość niemrawy, łącznie z konkretną dramaturgiczną skuchą już w pierwszym odcinku.
Ta skucha jak to ująłeś to moim zdaniem jeden z najlepszych zabiegów scenarzystów jaki zdarzyło mi się oglądać. 99% działań mających na celu oczyszczenie ST jest rezultatem owej "skuchy", jak dla mnie jest ona kręgosłupem całego scenariusza.
Jarod napisał/a:
że Vic jest kreowany w serialu na postać sympatyczną i charyzmatyczną
Spoiler:
Te sympatyczna postać, nie wiem czy zauważyłeś, strzela w twarz koledze z grupy na samym początku, taka skucha nie?, tylko dla tego żeby ukryć swoje syfy przed komendantem i wydziałem wewnętrznym. Zaiste przesympatyczny osobnik. Od samego początku gość jest leszczem, tchórzem i gnidą bez honoru. Od pierwszego do ostatniego odcinka. To, że udaje mu się ocalić dupsko w finale jest też dużo bardziej życiowe niż zasłużona kara, dobrze że nie skończyli tego w ten sposób.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
zabicie Terry'ego już w pierwszym odcinku. Zabieg ten był podyktowany zapewne chęcią "sprzedania" pilota - problem polega jednak na tym, że ja o tym Terrym nie wiedziałem nic, jako postać guzik mnie obchodził i nie przejąłem się zupełnie jego zgonem. Już nie mówiąc o tym, ze Vic w sumie nie miał wtedy jakś specjalnych powodów, by Terry'ego zabijać. Taki motyw powinien się pojawić w finale pierwszego sezonu - Terry w końcu dokopałby się do konkretów, zdobyłby dowody i nie dałoby się go przekupić czy zastraszyć. Poza tym, Vic w późniejszych odcinkach przedstawiany był generalnie w dość jasnym świetle - fakt, kombinował i naginał reguły, ale na jedno wykroczenie przypadało u niego kilka aresztowań, zamknięcia trudnych spraw, itp. jakby nie patrzeć, w realiach "ulicy" dla harcerzyków nie ma miejsca - i ja metody pracy Vica, krążenie między gangami itp. byłem w stanie zaakceptować.
Whitaker jest przezajebisty! Nawet już nie mówię o grze aktorskiej, ale sama postać kopie torby. Jeszcze się pewnie nie rozkręcił, ale już same sceny jak
Spoiler:
bawi się Corrine są wyjebiste.
Oby więcej tego pana!
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Jeśliś taki złakniony realizmu, to sobie włącz W-11
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
W moim odczuciu tak. Czytałem jakas recenzje w ktorej ten serial byl opisywany wlasnie jako realistyczny.
Jezeli bym nastawil sie do niego jak do bajeczki to mozliwe ze by mi sie spodobal.
Zreszta nie lubie jak jest tak duzo naciaganych sytuacji.
Oczywiscie gdy wiadomo ze akcja bedzie dziac sie w swiecie fantazy czy sf to co innego.
Zakończenie 5 sezonu - totalny rozpierdol
Jak na razie najlepsza seria i mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Tylko ta sesja...
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach