Dołączył: 27 Wrz 2011 Posty: 50 Skąd: a co to kogo
Wysłany: 2011-11-30, 02:33 Ostry dyżur
Ostry dyżur / ER (USA 1994-2009)
Produkcja: NBC, długość odcinka: 45 min.
Gatunek: Dramat obyczajowy
Jeden z najpopularniejszych, nagrodzony wieloma nagrodami serial telewizyjny w historii. Śledzimy w nim losy pracowników szpitala County General. Pomimo własnych problemów starają się jak najlepiej pomóc rannym czy cierpiącym. Każdy odcinek pokazuje nam zupełnie nowe zaskakujące, radosne i wzruszające zwroty akcji. Widzimy walkę ludzi z chorobą oraz ogromne zaangażowanie lekarzy i pielęgniarek, aby tym ludziom pomóc. [filmweb.pl]
Przeglądam serialowe forum i sobie myślę łot de fak! Gdzie jest temat o ER?
Wiele osób widziało tylko wyrywkowo kilka odcinków i olało wkładając Ostry Dyżur do tego samego worka co Chirurgów, czy St. Elsewhere. Decyzja jak najbardziej zła. Wystarczy obejrzeć od początku: pilot ma moc, ma emocje, ma kapitalną obsadę, ma potencjał, który sprawił, że serial leciał w TV przez 15 lat. Przez ekran przewinęła się niezliczona masa postaci i historii.
Anthony Edwards jako Mark rozpierdolił praktycznie całą obsadę swoją rolą łysego doktorka w okularach. Facet dostał Złotego Globika (zasłużenie) za chyba najbardziej złożoną postać seriali medycznych evah (tylko nie mówcie o Housie, proszę).
Clooney dzięki Rossowi, którego odgrywał tu przez 5 lat wylansował się na meega-gwiazdę. Coś jak w przypadku Denzela Washingtona i St. Elsewhere. Z Julianną Margulies (dziś jako The Good Wife) stworzyli rozciągniętą na 5-6 sezonów historię miłosną, przy której ciągle pieprzenie się naokoło w Chirurgach ma głębię wyschniętej kałuży. Na dodatek Noah Wyle (pamiętny Dr Carter - moja ulubiona postać), Eriq La Salle jako Benton, Paul McCrane (postać chama na której bazowali chyba twórcy House'a), Laura Innes, Sherry Stringfield, przemocarna Alex Kingston (dziś w Dr Who).
Obsada praktycznie nie ma słabych punktów, pełna galeria charakterystycznych postaci. Jako dodatki i bohaterowie drugoplanowi występowali min. (teraz wymienianka): Ray Liotta (umierający alkoholik, epicki odcinek w późnych sezonach), Ewan McGregor, Sally Field (dwubiegunowa matka Abby), Alan Alda (MASH), Bob Newhart, Mitch Pileggi (Skinner z X-F), Shia Labeouf, James Cromwell, Elizabeth Mitchell, Kirsten Dunst, Forest Whitaker i masa innych ludzi, którzy dziś są mniejszymi bądź większymi gwiazdami. Miedzy innymi Tarantino i Sean Astin gościnnie wyreżyserowali kilka odcinków. Bynajmniej nie tych najlepszych.
Co do samych historii, jak to Mierzwiak z KMF napisał: "W przeciwieństwie do wcześniejszych i (zwłaszcza) późniejszych seriali o tematyce medycznej, twórcom ER udało się znaleźć idealne proporcje między wątkami medycznymi i obyczajowymi. Co najważniejsze jednak, obie składowe serii prezentowały zawsze bardzo wysoki poziom. Kolejne, mniej lub bardziej szczegółowo prezentowane przypadki medyczne (do spółki z bardzo przekonującą inscenizacją gorączki panującej na ostrym dyżurze) sprawiały, że sceny szpitalne nigdy nie były nudne, a perypetie osobiste pracowników County General Hospital zawsze wciągały i emocjonowały."
Jak najbardziej. Wątki obyczajowe przewijają się tu cały czas, nigdy jednak nie wysuwają się na pierwszy plan. Sporo epizodów to rutyna: rozwój jakiegoś problemu między bohaterami + przypadki na ostrym. Jednak to ta rutyna sprawia, że ER ogląda się jednym tchem. Zdarzają się słabsze epizody, jednak poziom jest niemalże bezustannie bardzo wyrównany i wysoki. Już w pierwszym sezonie zdarzają się WIELKIE odcinki z prawdziwymi emocjonalnymi wstrząsami, które miażdżą żołądek i swoją brutalnością względem uczuć widza zmuszają do zamknięcia oczu i wywołują wrażenie jakby ktoś nas zdzielił po ryju. Porównać można to tylko do tych przełomowych wydarzeń z największych seriali od HBO, The Shield, West Wing czy Breaking Bad.
Twórcy po prostu mają monstrualne jaja i wielki łeb, czego wynikiem była też oglądalność: historie śledzone były średnio przez 25-30 milionów widzów w Stanach, te największe odcinki zbierały widownię gruuubo przeszło 40. Plus bardzo dobre zdjęcia, przerywane majstersztykiem - niektóre ujęcia trwają 5 minut - zero cięć + dobra muzyka w tle.
Przykłady rozpierdalaczy od ER:
Love's Labor Lost
Spoiler:
Gdy Mark popełnia tragiczny błąd i źle diagnozuje stan ciężarnej kobiety twórcy przez ostatnie 30 minut walą nas prosto w żołądek ukazując straconą od początku walkę Marka o życie dziecka i matki. Jedna z najbardziej przygnębiających godzin telewizji i filmu, jakie mi dane było widzieć. Pierwsza dziesiatka na liście TV Guide 100 naj-odcinków evah
Be Still My Heart/All in the Family
Spoiler:
Walentynkowy wieczór, cały personel się bawi i świętuje przy głośnej muzyce i cieście. Carter wchodzi do jednej z sal żeby sprawdzić co u Lucy i ich pacjenta, zza drzwi słychać z oddali śpiewy. Nagle chory mężczyzna napada go nożem, którym miał być wcześniej pokrojony tort. Carter upada twarzą na ziemię, nie jest w stanie krzyczeć (zresztą i tak nikt by nie usłyszał jego wołania o pomoc), patrzy przed siebie i widzi Lucy leżącą w kałuży własnej krwi, patrzącą się mu z przerażeniem prosto w oczy i próbującą coś wykrztusić. Muzyka i śpiewy zza drzwi trwają dalej. Oboje leżą w ciszy na zimnej podłodze w ciemnym pokoju, patrząc się na siebie spod łóżka szpitalnego i zastanawiając się czy ktoś ich znajdzie na czas. Odgłos muzyki dalej się odbija od posadzki.
To nieme wołanie o pomoc, szok i strach w ich oczach wykuwa się w głowie chyba na zawsze. Jedna z najpotężniejszych serialowych scen.
All in the Familly opowiada o tragicznej próbie ratowania Cartera i Lucy przez resztę personelu. Jeden z największych odcinków TV w historii. Jedyne 10/10 dla ER.
On the Beach
Spoiler:
45 minut ukazujące ostatnie tygodnie z życia umierającego powoli Marka. Greene opuszcza przyjaciół z County General i wyjeżdża w swoją ostatnią podróż na Hawaje ze swoją nastoletnią córką. Próbuje nadrobić lata, które przeżył z dala od niej. Brzmi banalnie, ale tylko pozornie. Ostatnie 10 minut odcinka można porównać tylko do ostatnich minut SFU - absolutne arcydzieło po którym każdemu będą leciały gluty z nosa i litry łez z oczu.
Mimo, że ER to 'procedural drama' i co odcinek to kilka nowych historii, to nie czuje się tu żadnego poszatkowania scenariusza dzięki wątkom lekarzy przewijającym się w tle. Są przedstawieni tu jako zwykli ludzie, ze zwykłymi, ludzkimi problemami. Też się mylą, też popełniają błędy i głupoty.
Jak to zwykle bywa - pierwsze sezony są najlepsze (w moim przypadku 8, 6, 1 i 2 ). W 9 serii poziom zaczął powoli spadać, żeby osiągnąć "dno" w seriach 12-14 (gdzie twórców zaczęło ponosić i zaczęli tworzyć coraz bardziej niesamowite i naciągane/dziwaczne historie rodem z CSI). Finałowego sezonu jeszcze nie widziałem, podobno wymiata jak stare dobre ER. Nie mogę się już doczekać seansu.
A, no i twórcą jak mi przypomniał Jarod jest zmarły już Michael Crichton (Jurassic Park i inne). Dodatkowo ER może się pochwalić tym, że był najdroższym serialem w historii: sezon 4 był najdroższym sezonem TV ever (13 mln/odcinek; całość: 24 odcinki... co daje: 312 mln dolców sprzed grubo przeszło dekady. Titanic i Avatar się chowają).
Niezapomniana obsada pierwszej serii:
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-12-01, 19:01, w całości zmieniany 3 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach