Jest luty 2000 roku, górzyste tereny południowej Czeczenii. Rosyjska kompania sił powietrzno-desantowych z dywizji pskowskiej dowodzona przez porucznika Doronina ma za zadanie zająć i utrzymać przełęcz zwaną Burzowymi Wrotami, aby odciąć czeczeńskim bojownikom przejście do Dagestanu. Zadanie proste i w sam raz dla desantowców.
Jest to 4 odcinkowy miniserial, którego główną zaletą są świetne sceny. Jest oparty na faktach - opowiada o wydarzeniach z 2000 roku na wzgórzu 776, które były jednymi z najgorszych dla Rosjan w drugiej wojnie czeczeńskiej. Jest też na podstawie książki "Kompania idzie do nieba" A. Tamonikowa. Tym co wielu może zarzucić temu obrazowi jest idealizowanie Rosjan, a demonizowanie terrorystów. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - czeczeńsko-afgańsko-internacjonalistyczna, islmistyczna, terrorystyczna (między bajki włóżcie ich walkę o niepodległość itp) zaraza jest zarazą i nawet najgorsze okrucieństwa popełniane przez FSB czy armię rosyjską (które miały oczywiście miejsce) tego nie zmienią. Doku Umarow - militarny przywódca Czeczenów jasno powiedział: my nie walczymy o niepodległą Czeczenię, my walczymy o islamski kalifat na terenie całego Kaukazu Północnego (więc nie zapominajcie o tym o wielcy obrońcy uciskanego ludu czeczeńskiego). Tak czy inaczej akcja jest dynamiczna, chociaż pojawia się też trochę retrospekcji z życia bohaterów, które wyjaśniają motywy jakimi się kierowali bohaterowie czy to wstępując do armii czy też prowadząc swoją prywatną wendettę przeciwko Czeczenom (jak np. Szach, dawny czeczeński bojownik, który przeszedł na rosyjską stronę lub major Igorow). Obraz pokazuje też jak dowództwo traci kontrolę nad swoim chytrym planem. Uwagę zwraca też dość sielankowe pokazanie codzienności w rosyjskiej armii (chociaż fala też została pokazana), rzeczywistość jest jednak brutalniejsza. Tak czy inaczej serial godny obejrzenia, szkoda tylko że taki krótki. Jednak o czym miałby być dalej?
Spoiler:
W końcu prawie wszyscy zginęli.
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-01-03, 15:31, w całości zmieniany 4 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-01-03, 15:54
Ja nie mam nic przeciw demonizowaniu Czeczenów. Czeczenia to nie Gruzja (a wielu się to często myli). Nasz związek kulturowy z Czeczenią jest praktycznie żaden. To jest kolejna macka islamskiej zarazy. Tym, którzy kochają bajki o romantycznych czeczeńskich bojownikach polecam wizytę w okolicach czeczeńskich ośrodków dla uchodźców w Polsce. Naprawdę mili ludzie. Piękna i egzotyczna kultura. Traktują swoje i polskie kobiety jak szmaty. Snują się dużymi, męskimi grupami, z nożami za pazuchą szukając przysłowiowej zaczepki. W dodatku dostają niezłą (jak na polskie warunki) rentę i dach nad głową od naszego (biednego ponoć) państwa, psiocząc na nie przy każdej sposobności gdy mają okazję dorwać się do mikrofonów. Niewdzięczna, pasożytnicza grupa etniczna mówiąc wprost (oczywiście zdążają się wyjątki ale co z tego?). Czy jednak Rosjanie są lepsi? Chyba nie do końca. Oczywiście są nam o niebo bliżsi kulturowo (i gwarantuję, że z każdym Rosjaninem złapiecie sto razy szybszy kontakt niż z Czeczenem) ale ich okrucieństwo w Czeczenii jest nie do podważenia. Czeczenia to piekło. I tak należałoby ten konflikt ukazać. Jako kompletne, ultra-brutalne zezwierzęcenie. Taki taniec demonów wojny. Marzy mi się film, który by po prostu pokazał to w ten sposób ale na to się raczej nie zanosi.
Oczywiście to, że mam alergię na mit "romantycznego czeczeńskiego bojownika" nie oznacza wszak, że pochwalam ruskie agitki w stylu "nasi dzielni chłopcy zbawiają świat". Nie - to też mnie drażni i męczy. Brakuje mi tu zdrowego (właściwego chociażby dla amerykańskiego kina wojennego) balansu. Swego czasu nakręcono np. serial o dzielnych KGB-owcach walczących z polską AK-owską zarazą na terenach tzw. zachodniej Białorusi. Cieszył się on ponoć spora popularnością na wschodzie. I mam obawy, że jest to chyba produkcja z podobnej półki.
Jeżeli jednak ma to klimat podobny do takiej dajmy na to "9 kompanii" to z chęcią bym obadał. Póki co raczej zachowam dystans i poczekam na opinię innych użytkowników forum.
_________________ tell me what you don't like about yourself
No Burzowe Wrota są utrzymane w dość podobnych duchu do 9 Kompanii.
BM napisał/a:
że pochwalam ruskie agitki w stylu "nasi dzielni chłopcy zbawiają świat".
Nie da się ukryć, że do pewnego stopnia taka agitka tu jest. Jednak jak się to potraktuje jako nienajgorsze kino wojenne to nie powinno to przeszkadzać. Ostatecznie każdy (no większość) swój rozum ma i oddzieli ziarno od plew.
BM napisał/a:
Swego czasu nakręcono np. serial o dzielnych KGB-owcach walczących z polską AK-owską zarazą na terenach tzw. zachodniej Białorusi.
A to chyba białoruskie dzieło było Swoją drogą chętnie bym zobaczył, chociaż podejrzewam że wkurzało by mnie nie mniej niż Defiance
Nasz związek kulturowy z Czeczenią jest praktycznie żaden.
Mylisz się! Polacy bardzo chętnie i licznie angażowali się na Kaukazie po stronie tamtejszych ludków w walce przeciwko Imperium carów. Elitarne oddziały imama Szamila składały się niemal wyłącznie z Polaków, którzy również osiągali w jego armii wysokie stanowiska, a wszystko to z błogosławieństwem liderów Wielkie Emigracji, m.in. księcia Czartoryskiego. Co nie oznacza, że tu i teraz, w zupełnie odmiennej sytuacji geopolitycznej, należy za wszelką cenę popierać islamistów przeciw Rosji. Wręcz przeciwnie. Niestety, niektórzy polscy politycy, hołdujący romantycznym, prometejskim mitom i wzdychający do portretów pewnego bezzębnego wąsacza, nigdy tego nie zrozumieją :C
Serial mam zamiar obadać i to już wkrótce. Trochę się obawiam, że będzie patos i propaganda, a do tego gadki typu "dusza żołnierza jest jak żuraw - rwie się do nieba!", co skutecznie psuło mi odbiór takiego np. Karnego batalionu. No, ale – obadamy, zobaczymy.
K. napisał/a:
Burzowe Wrota są utrzymane w dość podobnych duchu do 9 Kompanii.
to wystarczy za rekomendację.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Obejrzałem wreszcie - jestem na nie. Banalny, ckliwy i patetyczny, do tego ciągle napinanie muskułów i gloryfikacja bohaterstwa nieustraszonego radzie...tzn. rosyjskiego żołnierza. Żal.ru. Czyli to, czego się obawiałem. Sceny batalistyczne były nawet niezłe, ale było ich zdecydowanie za mało - a za dużo łzawego pieprzenia i retrospekcji. Posiada wszystko to, co mnie razi w rosyjskich produkcjach wojennych (z tych samych powodów nie podobał mi się też np. Karny batalion) i chyba po prostu przestanę je oglądać. Doczytałem jeszcze na temat tej bitwy w necie - w rzeczywistości było dużo mniej różowo, niż w serialu.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach