Six Feet Under / Sześć Stóp pod ziemią (USA 2001 - 2005)
Sześć stóp pod ziemią (ang. Six Feet Under) – popularny, wielokrotnie nagradzany, amerykański serial telewizyjny produkowany w latach 2001-2005 przez stację telewizyjną HBO, stworzony przez scenarzystę American Beauty Alana Balla.
Serial ten jest już uważany za klasyk gatunku współczesnego serialu amerykańskiego, który to wciąż zdobywa popularność i uznanie wśród widzów i krytyki na całym świecie.
Serial skupia się wokół zakładu pogrzebowego "Fisher & Sons", prowadzonego przez Fisherów i opowiada o ich życiu po śmierci głowy rodziny. Akcja filmu dzieje się we współczesnym Los Angeles. Tytuł oznacza w potocznym angielskim śmierć - 6 stóp (ok. 1,83 m) to tradycyjna głębokość, na której chowane są zwłoki zmarłego.
Trudno o tym serialu cokolwiek powiedzieć - jego siła tkwi bowiem na poziomie ciagłości, nie zaś pojedynczych epizodów. Swego rodzaju saga rodzina, powalająca z realistycznym podejściem do "życiowych" tematów (śmierć, miłość, rodzina, długo by wymieniać...), nieunikająca kontrowersyjnych tematów i pomysłów (m.in. nagość, narkotyki są tu powszechnie używane, jednym z głównych bohaterów jest homoseksualista próbujący ułożyć sobie życie z partnerem). A do tego specyficzny, metafizyczny trochę klimat, ujawniający się w snach/schizach głównych bohaterów (m.in. rozmów ze zmarłymi; senior rodu ginie w pierwszym odcinku, a regularnie pojawia jako "duch"się w całym serialu).
Generalnie bardzo, bardzo mądra rzecz, zmieniająca nawet w jakimś stopniu sposób postrzegania świata przez widzów, finał zaś to absolutna emocjonalna masakra - chociaż aby go w pełni odczuć, trzeba obejrzeć WSZYSTKIE 63 odcinki. Polecam wszystkim, zwłaszcza kol. jazu - sądząc po jego guście filmowym (Short Cuts i inne takie) powinien się zakochać w tej serii. Ja na razie nie widziałem z seriali niczego lepszego
Promo do finałowego sezonu 5; pozwala wczuć się w klimat. Spoilerów w ciul, ale tak sprytnie zakamuflowane, że bez obejrzenia ostatniego odcinka nie ma szans ich rozgryźć.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-11-09, 02:12, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3685 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-07, 21:11
Jarod napisał/a:
finał zaś to absolutna emocjonalna masakra
Jest jeszcze jedna, wcale nie mniejsza, emocjonalna masakra w tym serialu - pilot.
Jarod napisał/a:
zwłaszcza kol. jazu - sądząc po jego guście filmowym (Short Cuts i inne takie) powinien się zakochać w tej serii. Ja na razie nie widziałem z seriali niczego lepszego
Dzięki, że o mnie pamiętasz. Widać Short Cuty zrobiły wrażenie, heh.
Pyknąłem ten serial strasznie szybko, właściwie jednym ciągiem wszystkie 63 odcinki. Rzecz wybitna, bardzo mądra i życiowa, znakomicie wykorzystująca perspektywę śmierci dla mówienia o tym, co w życiu ważne. Serial bardzo głęboki i przywiązujący do siebie widza. W ogóle nie czuć, aby wątki były w jakiś sposób naciągane, wszystko jest świetnie rozpisane od strony psychologicznej. O jedną rzecz bym się tylko przyczepił.
Spoiler:
Dlaczego Lili Taylor dostała do odegrania tak denerwującą postać? Odniosłem wrażenie, że jako jedyna nie funkcjonuje tu jako autonomiczna postać, a służy głównie wyeksponowaniu postaci Nate'a rozdartego między mieszczańskim way of life, a ciągłym pragnieniem wolności. Kurcze no, mogli ją za życia trochę bardziej uczłowieczyć, a nie robić z niej takiej kury, która się czepia Nate'a nieraz o byle co.
Poza tym wszystko znakomicie. Bardzo sympatyczne postaci, których trudno nie polubić, z mojej strony zwłaszcza Nate, babcia Ruth i pokręcone rodzeństwo Chenowith.
Zawsze mnie dziwił brak tematu dla tego serialu tutaj. Nikt go nie lubi czy nikt nie oglądał? Jeśli lubicie takie filmy, jak "American Beauty" czy "Droga do szczęścia", jest to rzecz absolutnie dla Was.
Jarod napisał/a:
Ja na razie nie widziałem z seriali niczego lepszego
Ja z kolei nie znam wielu seriali, ale z tego, co znam, to "Six Feet Under", to jest gdzieś poziom "Miasteczka Twin Peaks" czy "The Wire" czyli najwyższy, choć w sumie nie ma czego porównywać, bo to trzy różne seriale, każdy jedyny w swoim rodzaju.
Ale zauważ, że Lisa była w sumie najbardziej "normalna" ze wszystkich głównych postaci kobiecych z SFU (tzn. nie licząc odcinka, w którym ją poznajemy). Nie była tak emocjonalnie popieprzona jak Brenda, tak neurotyczna jak Ruth czy "outsiderska" jak Claire. Wbrew pozorom takie "kury" stanowią jednak większość populacji - mnie się właśnie ta postać bardzo podobała, jako takie tchnienie "przyziemności" w serialu. A poza tym, było nie było, nie czepiała się nigdy bez jakiegoś wyraźniejszego powodu - to Nate był osobnikiem, który nie dorósł do odpowiedzialności jaką jest posiadanie rodziny. Fajny scenariuszowy myk swoją drogą warto odnotować zachowanie Nate'a podczas wszystkich jego poważniejszych związków.- odskocznią od Lisy była Brenda, która wprowadzała pierwiastek "szaleństwa" do nudnego życia. następnie odskocznią od Brendy była maggie - ona dla odmiany (wraz z tymi Mormonami czy kto to był) reprezentowała spokój, wyciszenie, odpoczynek od emocjonalnego wyczerpania. Nate nigdy nie potrafił się zadowolić tym co miał, zawsze szukał pretekstów, by uwolnić się od odpowiedzialności.
W ramach promocji serialu klimatyczna scenka (spoilers free) z czwartego sezonu, jedna z moich ulubionych w całym serialu. Co prawda bez znajomości kontekstu nie kopie aż tak bardzo, ale...
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3685 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-08, 23:34
Może i jest tak, jak piszesz. Z tego, co pamiętam jednak była taka scena w filmie, w której jak stara jędza czepiała się Nate'a o jakieś drobniaki. A to przecież fajna babka w kwiecie wieku była i mogła wykazać się większą wyrozumiałością, jeśli nawet zachowanie Nate'a nie było całkiem dojrzałe.
Warto jeszcze wspomnieć o wątku gejowskim w tym filmie. Może uznacie to za głupie i naiwne, ale ja pod wpływem serialu zmieniłem poglądy w kwestii możliwości adoptowania dzieci przez pary homoseksualne (męskie, bo wiadomo kobiety mają w tej kwestii większą możliwość manewru). Związek Keitha z Davidem i sprawa
Spoiler:
adopcji
zostały pokazane z wielkim wyczuciem i realizmem... Jak zresztą wiele spraw w tym serialu.
W ogóle perypetie Keitha i Davida są pokazane fenomenalnie (a'propo, Davida gra Michael "Dexter" C. Hall", nie znam innego serialu/filmu/książki, w której ta problematyka zastałaby przedstawiona w sposób tak wszechstronny a jednocześnie subtelny i naturalny. Wątek ten dotyka chyba wszystkich problemów, które mogą zaistnieć w związku homoseksualnym. BARDZO łatwo było to spieprzyć, ale Ball również jest homo i najwyraźniej zna problem od podszewki.
I znowu klip promocyjny, tym razem próbka wypasionego poczucia humoru twórców:
Serial jest bardzo dobry, szczególnie postać Hall'a (nie pamiętam już jak się nazywał bo dawno oglądałem ), który tą kreacją przebija Dextera w chuuuuj. ALE z czasem strasznie spada jakość (okolice końca 3 sezonu), a i oglądanie 5 sezonów po kolei strasznie nuży. Jednakże jest to rzecz warta polecenia
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
zasem strasznie spada jakość (okolice końca 3 sezonu)
Że co? Są gusta itp, ale emocji towarzyszących mi podczas oglądania końcówki sezonu trzeciego nie zapomnę chyba nigdy; hardkor straszny, przez kilka godzin nie mogłem się pozbierać. Zresztą ja w ogóle nie potrafię znaleźć w tej produkcji słabych punktów - nawet wątki teoretycznie "z dupy" i zapychaczowe owocowały jakimiś rewelacyjnymi scenami/dialogami.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3685 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-03-06, 02:06
mr Orange napisał/a:
ALE z czasem strasznie spada jakość (okolice końca 3 sezonu)
Nie wiesz, co piszesz moim zdaniem...ale to tylko moim zdaniem. Serial właśnie trzyma bardzo równy, wysoki poziom przez cały czas. Podobnie jak Jarodowi, mnie również ciężko doszukać się słabych punktów.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Jest to jeden z tych seriali o których wiem że są wartościowe, a których nie mam jakoś ochoty oglądać. Oglądnąłem pierwszy sezon i jakoś dalej nie mogę. Może kiedyś jeszcze raz spróbuje.
_________________ wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, ponieważ to dawka czyni truciznę
Dołączył: 27 Wrz 2011 Posty: 50 Skąd: a co to kogo
Wysłany: 2012-01-15, 18:49
Odświeżyłem swój stary tribute do SFU:
http://www.youtube.com/watch?v=abh96qDAKWc
Są spoilery co do całości, więc ostrzegam. Moje ulubione wideo to nie jest (zdecydowanie w tym miejscu wrzucam trajbuty do Breaking Bad, X-Files, Wire i BSG), ale lepsze od pierwotnej wersji jest.
PS
A SFU w HD wygląda fantastycznie. Sezony 1-2 są jeszcze w tej jakości niedostępne, ale już nie mogę się doczekać powtórki serialu w 720p za jaaakiiiiśśśś czaaaas.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach