Akcja serialu przedstawia dzieje trzech par, od małżeństwa (Dickie i Babs), przez „samotnych” (jeszcze) Clinta i Abigail do pozostających w długoletnim związku Eddi`ego i Lilly.
To co bardzo lubię, czyli krótki (sześć odcinków) brytyjski serial z fajnymi bohaterami, ciężarówką sarkazmu w dialogach i miłą muzyczką. Babs dochodzi do wniosku, że ma dość bycia z wiecznie spłukanym Dickiem i wywala go z domu. Brat Dickiego Clint, nieuchodzący, mówiąc oględnie za wzór męskiej stałości zakochuje się w ślicznej Abigail i postanawia ją zdobyć. Nie będzie to łatwe zadanie. Eddie, jak co roku, oświadcza się swojej długoletniej partnerce Lilly a ona, jak co roku, odmawia. Ale tym razem Eddie się nie podda.
Serial typowany był przez stację ITV jako następca wieloletniego hitu „Cold Feet” (w Polszcze przerobiony na „Usta, usta”. Oglądał ktoś?). Brytyjczykom chyba przewróciło się w głowach od jakości ich telewizji, skoro MSN nie zgromadził wystarczającej widowni, by ITV zamówiła drugą serię. Dla mnie to mała perełka. Romansidła i seriale o związkach zwykle kwituję krótkim „Meh” i szukam czegoś z wielkimi robotami. Ale nie tym razem. Wniosek prosty – chcesz zrobić wciągający serial o miłości i innych pierdołkach, tak, by faceci nie uciekali sprzed ekranu, daj to Brytyjczykom.
Idealny do odprężenia, pośmiania się i leciutkiej (pod koniec serii) zadumy. Przy okazji można pozbyć się z głowy trucizn pozostałych po (przypadkiem obejrzanych) polskich wyrobach serialopodobnych.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-09-20, 22:54, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach