Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4334 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-04-26, 17:54
Bo ja wiem czy przereklamowany? Ot chyba po prostu zbyt duże były oczekiwania i ludzie chcieli Kompanii Braci II, podczas gdy ten serial musiał się mocno od niej różnić.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Nie zmienia to jednak faktu, że serial jest mocno przereklamowany.
Otóż to, dodam jeszcze że zwyczajnie nudny. Tyle tylko że jest robiony przez Amerykanów dla Amerykanów, to są tematy ważne dla nich i dlatego ta formuła jest taka a nie inna. Patos i pieprzenie o niczym, tyle. Bo też i przeciętny Europejczyk ma gdzieś walki o Iwo Jime, czy wojnę na Pacyfiku, kiedy na kontynencie odgrywało się takie piekło, że żaden serial tego nie opisze. 3+/10 jak do tej pory, może kiedyś dokończę, na razie idzie w odstawkę.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Otóż to, dodam jeszcze że zwyczajnie nudny. Tyle tylko że jest robiony przez Amerykanów dla Amerykanów, to są tematy ważne dla nich i dlatego ta formuła jest taka a nie inna. Patos i pieprzenie o niczym, tyle. Bo też i przeciętny Europejczyk ma gdzieś walki o Iwo Jime, czy wojnę na Pacyfiku, kiedy na kontynencie odgrywało się takie piekło, że żaden serial tego nie opisze. 3+/10 jak do tej pory, może kiedyś dokończę, na razie idzie w odstawkę.
Nie wiem, co gdzie ma przeciętny Europejczyk - ale nie wydaje mi się, abyś miał słuszność. Wystarczy spojrzeć na noty, jakie ów serial zebrał. Na takim np. Filmweb ma 8,2/10, czyli chyba nie aż tak źle? Wziąłeś w ogóle pod uwagę, że przeciętny Europejczyk w ogóle może mieć w nosie II wojnę światową - no bo kiedy to było? Jakaś różowa gęś nie będzie oglądać ani Pacyfiku, ani Kompanii Braci, tylko kolejne teledyski Lady Gagi. Moim zdaniem wojna na Pacyfiku to ciekawy temat, ten front jest b. często pomijany w opracowaniach i nauczaniu, a niesłusznie, bo był przynajmniej tak ważny, jak walki w Europie.
Obejrzałem 7. odc. serialu - jest już dużo dużo lepiej. Bitwa na zamienionej przez Japończyków w twierdzę górzystej wyspie - bardzo dobra, dużo scen batalistycznych, niektóre wręcz bardzo makabryczne. Razi rzecz jasna typowe amerykańskie pieprzenie o patriotyzmie i braterstwie broni, okraszone zmęczonymi twarzyczkami naszych jurnych chłopców i smutną muzyczką. Niestety w USA rzadko powstaje jakiś film/serial, w którym nie byłoby tych wad. No i znowu jest to, co pisałem o Kompanii braci - żołnierze amerykańscy rzadko giną w bezpośredniej walce z wrogiem, najczęściej znienacka, z zasadzki czy coś. Wiadomo - reprezentanci armii tak cudownego kraju nie mogą zginąć w równym starciu z jakimiś tam poddanymi cesarza z Dalekiego Wschodu, tudzież Niemcami - znaczy się, "nazistami".
Widziałem również zajawkę następnego odc. - będzie bitwa o Iwo Jimę, więc może być stalmoc
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-03, 13:16
Ostatni Surfer napisał/a:
Bo ja wiem czy przereklamowany?
Dosłownie przereklamowany, nie w przenośni. Nakład reklamy i promocji (nastawianie widza na giga hit, najlepszy i najdroższy serial w historii) podczas gdy to po prostu bardzo przyzwoity serial ale nic ponadto.
Aske napisał/a:
3+/10 jak do tej pory, może kiedyś dokończę, na razie idzie w odstawkę.
Zbyt surowa ocena moim zdaniem. Zresztą w tym serialu im dalej tym lepiej (z naciskiem na dalej).
Arcyznawca napisał/a:
Moim zdaniem wojna na Pacyfiku to ciekawy temat, ten front jest b. często pomijany w opracowaniach i nauczaniu, a niesłusznie, bo był przynajmniej tak ważny, jak walki w Europie.
Podzielam to zdanie, tylko nie sądzę też abym był w tym temacie specjalnie obiektywny (historią interesowałem się od małego, historia na maturze, spora biblioteczka własna, itd). Przeciętny filmwebowicz raczej tak nie ma i daje wysoką ocenę pewnie dlatego, że tak wypada (bo znane nazwiska, bo reklamy, bo hicior, itd).
Ostatni epizod jaki widziałem do tej pory, czyli VII - naprawdę świetny. Nareszcie pokazano front z prawdziwego zdarzenia, a nie jakieś zaplecze i podchody. Oczywiście Japce to wciąż takie trochę demony i duchy ale akcja serialu wchodzi w decydującą fazę. Brutalna, żmudna kampania na gównianych wysepkach doskonale oddająca beznadzieję i bezsens wojny. Klimat trochę taki wietnamski z tym, że okraszony większą dawką przedwojennej kindersztuby i patosu.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Epizod VIII również bardzo dobry — a zatem zauważalna tendencja zwyżkowa. Szkoda właściwie, że dopiero pod koniec. Zwłaszcza, że jeszcze jeden odcinek stricte wojenny, a ostatni ma być już po kapitulacji Japonii, zatem zapewne coś na kształt ostatniego epizodu Kompanii braci — picie wódki w garnizonie i szaber. No ale zobaczymy. Jak przewidywałem, bitwa o Iwo Jimę była bardzo srogo ukazana, chociaż trwała tylko parę minut i pokazali jedynie lądowanie. W sumie nie ma co narzekać,gdyż dwa świetne filmy o tym nakręcił już Clint. Pierwsza część 8. odc. to głównie romansowanie sierżanta Basilone, ale trzeba to było pokazać, żeby
Spoiler:
zamknąć wątek tego bohatera, który właśnie 1. dnia inwazji poległ.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
No i koniec Pacyfiku. Tak jak przypuszczałem — nie chcę się powtarzać, więc będzie krótko — odcinek o walkach na Okinawie 9 bardzo dobry, z kolei ostatni epizod już słaby i w ogóle mogłoby go nie być.
Podsumowując: miniserial jest jednak mocno przereklamowany. Kompania Braci na pewno dużo bardziej mi weszła. Zdecydowanie najmocniejszą stroną Pacyfiku są sceny batalistyczne, problem w tym, że nie ma ich zbyt wiele (ale gdy już są, to robi się naprawdę świetnie). Chyba twórcy za dużo aspektów wojny chcieli pokazać za jednym zamachem i nie bardzo wyszło, przez co serial się rozłazi, są dłużyzny i momentami bardzo nudzi. Słabą stroną są też postaci, moim zdaniem niewyraźne i niezapadające w pamięć. Może tak miało być, że to o takich prostych chłopaczkach, ale do mnie to nie trafia. A już mam zupełnie dość tych płaczów i żali w stylu Remarque, że co to on przeżył podczas wojny, NA KTÓRĄ GO WYSŁALI. No kurwać, przecież oni wszyscy zaciągnęli się na ochotnika. Może im się zdawało, że wojna to będzie spacerek i obóz harcerski, a tu guzik.
Serial polecam fanom wojskowości i ludziom, którzy mają dużo wolnego czasu. Reszta może sobie odpuścić.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Wiek: 19 Dołączył: 31 Maj 2010 Posty: 2 Skąd: Puławy
Wysłany: 2010-05-31, 20:43
Reż.Carl Franklin,Timothy Van Patten,Graham Yost,Jeremy Podeswa
Film oparty na faktach, na podstawie pamiętników żołnierzy. Głownymi bohatermai są Robert Leckie (James Badge Dale), Eugene Sledge (Joseph Mazzello) i John Basilone (Jon Seda). Film opowiada o ich początkach dołączania do armii, bitwy i sytuacje które sptykają ich po wojnie. Nakręcono 10 odcinków :
Spoiler:
1.Guadalcanal – Grudzień 1941. Przedstawiani są główni bohaterowie: Robert Leckie rozmawia z dziewczyną z sąsiedztwa Verą Keller i mówi jej o zaciągnięciu się do piechoty morskiej. John Basilone uczestniczy w odprawie podoficerów prowadzonej przez Lewisa Pullera. Eugene Sledge nie wstępuje do wojska na polecenie swojego ojca, który stwierdza u niego wadę serca. Sierpień 1942. Robert Leckie z Sidem Phillipsem, przyjacielem Sledge`a, w składzie 1 pułku marines lądują na wyspie Guadalcanal. Obserwują z wybrzeża bitwę morską. Poznają okrucieństwo wroga. Prowadzą ciężkie walki. Podczas nocnego starcia dochodzi do zmasakrowania jednostki Japończyków. Świtem widzą plażę usłaną rannymi i zabitymi. Jeden z rannych wrogów wzywa pomoc. Kiedy dwóch Amerykanów pomaga mu wstać, Japończyk z okrzykiem wysadza się granatem wraz z żołnierzami amerykańskimi. Zmienia się psychika żołnierzy. Zaczynają stosować makabryczne metody. Nie biorą jeńców, a nad jednym z nich znęcają się, strzelając do niego w taki sposób, żeby zadawać ból i nie zabić
2.Basilone – Październik 1942. Zadaniem 7 pułku piechoty morskiej jest wsparcie jednostki Leckiego i całej 1 dywizji podczas obrony lotniska Hendersona. Marines zmagają się z ciężkimi warunkami: insektami, chorobami, problemami z zaopatrzeniem. Część żołnierzy ginie podczas bombardowania obozu. Podczas ciężkiego nocnego starcia Basilone odgrywa kluczową rolę w odparciu ataku nieprzyjaciela, za co "Chesty" Puller przedstawia go do odznaczenia. John Basilone odnajduje w dżungli ciało zabitego Manuela Rodrigueza. W Stanach Zjednoczonych Eugene Sledge postanawia wbrew woli ojca zgłosić się do punktu werbunkowego. Ojciec, opowiada mu o ludziach wracających z wojny i ich zaburzeniach psychicznych. Ostatecznie wyraża zgodę na wstąpienie Eugene`a do wojska
3.Melbourne – Styczeń 1943. Amerykańscy żołnierze wpływają do Melbourne. W porcie witają ich tłumy Australijczyków. Zakwaterowani są na trybunach miejskiego stadionu. Szybko, jeszcze w brudnych i zniszczonych mundurach polowych, bez przepustek, wyruszają do miasta. W miejskim barze John Basilone i J.P. Morgan opijają śmierć kolegi, Many`ego Rodrigueza. Wdają się w bójkę z Australijczykami. Pijany Robert Leckie próbuje zaprosić spotkaną dziewczynę na spacer. Dziewczyna zaprasza go następnego dnia do siebie do domu, zapisuje mu adres, prosi o wytrzeźwienie i przedstawia się jako Stella. Następnego dnia Lewis Puller wzywa do siebie Basilone i oświadcza, że został mu przyznany Medal Honoru i zachowanie z poprzedniego dnia nie może już się w jego wykonaniu powtórzyć. Sid Phillips poznaje Gwen i jej rodzinę. Na stadionie odbywa się uroczystość związana z nadaniem odznaczenia Basilonemu. Robert Leckie odwiedza Stellę, zaprzyjaźnia się z rodziną Karamanlis, greckich imigrantów i zostaje zaproszony do zamieszkania u nich na okres pobytu w Melbourne. Leckie i Stella zostają kochankami. Basilone dostaje rozkaz powrotu do Stanów Zjednoczonych. Jego celem ma być sprzedaż obligacji i związane z nimi pozyskiwanie funduszy wojennych. Robert i Stella przeżywają upojne chwile przerwane jednak wiadomością o śmierci jednego ze znajomych dziewczyny w greckim środowisku, który walczył w Afryce. Robert Leckie wspólnie z rodziną Karamanlisów, odwiedza bliskich zabitego Australijczyka. Wieczorem rozmawia z matką Stelli o śmierci, wierze, wojnie i modlitwie. Stella obserwuje ich z domu. Następnego dnia żołnierze zostają wysłani na ćwiczenia. Wywiezieni pociągiem za miasto dostają rozkaz marszu do Melbourne. Po powrocie Robert Leckie wraca do Stelli. Dziewczyna odrzuca go mówiąc, że nie chce z nim już być, że on nie wróci do nich i nie chodzi w tym wszystkim o nią tylko o jej matkę, która traktowała Leckiego jak syna. Leckie upija się i wracając do miejsca stacjonowania jednostki, spotyka Lou Juergensa na warcie, który prosi go o przypilnowanie broni na moment skorzystania z toalety. Porucznik Corrigan dostrzega pijanego Leckiego z bronią i interweniuje. Dochodzi do kłótni między oficerem i Leckiem. Lou Juergens i Robert Leckie trafiają do aresztu.
4.Gloucester/Pavuvu/Banika – Grudzień 1943. Eugene Sledge przechodzi szkolenie unitarne w bazie Marines, Camp Elliott. Szkoli się w obsłudze moździerza. Pierwsze efekty pozostawiają jednak wiele do życzenia. 1 dywizja piechoty morskiej ląduje na Przylądku Gloucester, na okupowanej przez Japończyków Nowej Brytanii. Odpierają samobójczy atak przeprowadzony w nocy, przez chorych i rannych żołnierzy japońskich. Rozmawiają o ich nienaturalnych decyzjach. Czy jest to odwaga, głupota czy nienawiść wobec Amerykanów. Na jednym z patroli odnajdują opuszczony obóz Japończyków i niezdolnych do walki rannych. Dobijają ich bagnetami, a Gibson odkładając broń, zabija jednego z nich dusząc rękami po czym uśmiecha się do obserwujących. Robert Leckie i pozostali żołnierze uświadamiają sobie, że ich największym wrogiem jest zabójcza, tropikalna dżungla i nieustannie padający deszcz. Ciężkie warunki, liczne choroby i świadomość ciągłego zagrożenia wpływają negatywnie na psychikę żołnierzy. Popadają w zobojętnienie. Leckie wchodzi w osobisty konflikt z porucznikiem Larkinem. Staje się świadkiem samobójstwa jednego z towarzyszy. Sam ma kłopoty ze zdrowiem. Zaburzenia psychiczne wywołują u niego niekontrolowane oddawanie moczu podczas snu (enuresis). Często pisze listy do Very. W maju 1944 po walkach na przylądku Gloucester, żołnierze zostają wysłani na odpoczynek, na wyspę Pavuvu. Leckie skierowany jest na leczenie i obserwację psychiatryczną na wyspie Banika (Mbanika). W szpitalu, żołnierz zamknięty w jednej z izolatek, prosi Leckiego o papierosa. Ten rozpoznaje w nim Gibsona, który jest w bardzo złym stanie psychicznym. Leckie, który ma dość swobody na terenie szpitala, obserwuje uważnie otoczenie. Widzi zniszczonych psychicznie ludzi wycofanych z frontu i sielskość obsługi medycznej nie związanych z bezpośrednimi działaniami wojennymi
5.Peleliu Landing – John Basilone staje się w kraju gwiazdą, bierze udział w sesjach zdjęciowych, rozdaje autografy. Jego sława szybko rośnie, co ma pomóc w sprzedaży obligacji wojennych. John spotyka się w hotelu ze swoim młodszym bratem. W trakcie rozmowy przestrzega go, aby nie próbował niczego udowadniać na wojnie sobie i innym. W tym czasie Eugene Sledge przybywa na wyspę Pavuvu, gdzie zostaje przydzielony do 5 pułku 1 dywizji piechoty morskiej. Spotyka tam swojego przyjaciela, Sida Phillipsa. Z powodu tego co przeszedł Phillips, a co dopiero przed Sledgem, przyjaciele nie potrafią znaleźć wspólnego języka. Eugene cały czas szkoli się przygotowując do walki. Jako nowicjusz spotyka się z niechęcią ze strony doświadczonych Marines. W końcu Eugene przechodzi chrzest bojowy. 15 września 1944 roku Sledge, Leckie i pozostali żołnierze z 1 dywizji biorą udział w lądowaniu na wyspie Peleliu. Już na plaży trafiają na zaciekły opór Japończyków
6.Peleliu Airfield – Wrzesień 1944. Sidney Phillips wraca do rodzinnej miejscowości, gdzie odwiedza rodziców Eugene'a Sledge'a. W rozmowie z nimi zapewnia, że nie martwi się o ich syna, gdyż jest on w towarzystwie najlepszych żołnierzy z korpusu piechoty morskiej. Marines po raz kolejny walczą nie tylko z Japończykami, ale też z ekstremalnie nieprzyjaznym otoczeniem. Mordercza temperatura i brak wody pitnej odciskają swe piętno na psychice i wytrzymałości żołnierzy. Wyczerpani i spragnieni ruszają do walki o lotnisko na Peleliu, gdzie natrafiają na silny opór Japończyków. Wielu Marines ginie lub zostaje ciężko rannych od kul i pocisków artyleryjskich wroga. Sledge'owi i Leckiemu udaje się cało przedostać przez odkrytą przestrzeń. Przyjaciel Leckiego, Conley, zostaje raniony w ramię. Leckie otrzymuje rozkaz powrotu przez lotnisko aby znaleźć radio. W trakcie jego wykonywania zostaje ranny w wybuchu i wycofany z wyspy. Na okręcie spotyka rannego Conleya. Sledge spędza noc na wyspie, oczekując w każdej chwili wraz z pozostałymi Marines ataku wroga
7.Peleliu Hills – Wrzesień i październik 1944. Sledge wraz ze swoim oddziałem bierze udział w dalszych walkach na Peleliu. Marines patrolują wzgórza opanowane przez Japończyków. W końcu schodzą z linii frontu aby odpocząć i odzyskać siły. Kiedy oddział Sledge'a wyrusza ponownie w stronę wzgórz, mijają pułkownika Pullera wracającego stamtąd ze swoimi ludźmi. W międzyczasie Basilone kontynuuje swoją podróż po USA promując obligacje wojenne. Bierze udział w kolejnych imprezach mających na celu zbiórkę funduszy. Z upływem czasu narasta w nim frustracja i poczucie winy, że zostawił swoich towarzyszy broni na froncie. Oddział Sledge'a natyka się na pozornie oczyszczony z wrogów bunkier. Eugene słyszy hałasy dobiegające ze środka i alarmują kolegów. Wywiązuje się walka z obsadą bunkra w trakcie której raniony zostaje jeden z Marines. Eugene zabija szarżującego na niego wroga w ostatniej chwili ratując swoje życie. Po intensywnej walce bunkier zostaje zdobyty. Marines kontynuują walkę na wzgórzach z zaciekle broniącymi się Japończykami. W trakcie jednej z walk ranny zostaje porucznik Jones. Niesiony na noszach otrzymuje kolejne trafienie, tym razem śmiertelne. Następnie od kuli snajpera ginie kapitan "Ack Ack" Haldane
8.Iwo Jima - New Jersey, 1944. Basilone jest coraz bardziej sfrustrowany swoją rolą bohatera wojennego. Nie potrafi cieszyć się domem i rodziną, nieustannie myśląc o wojnie. Składa prośbę o przywrócenie do bardziej aktywnej służby. Zostaje przeniesiony do Camp Pendleton aby trenować nowych rekrutów. Z całej kompanii zastaje na miejscu tylko dwóch: Tatuma i Evansona. Pomimo tego postanawia ich szkolić. Sam również pracuje nad powrotem do formy. Z czasem do koszar trafiają nowi rekruci. Na miejscu John poznaje sierżant Lenę Riggi. Początkowo John spotyka się z niechęcią z jej strony. Z czasem Basilone przekonuje Lenę do siebie. Niedługo potem biorą ślub i wyjeżdżają na miesiąc miodowy. Służba Johna dobiega końca, jednak on decyduje się na jej przedłużenie. Kilka miesięcy później, 19 lutego 1945 roku, oddział Johna bierze udział w lądowaniu na Iwo Jimie. Dowodząc ludźmi, których trenował, wykazuje się podobną odwagą jak na Guadalcanal. Zostaje jednak zabity pierwszego dnia walki.
9.Okinawa - Maj 1945. Sledge, Snafu i ich kompani wraz z nowo przybyłymi żołnierzami z uzupełnień zmagają się z wszechobecnym błotem. Po raz pierwszy w trakcie wojny napotykają cywilów. Marines, słuchając nieustającego huku artylerii, pośród błotnistych wzgórz i kanionów wszędzie natrafiają na rozkładające się zwłoki. Najbardziej przeraża ich wykorzystywanie przez Japończyków kobiet i dzieci w walce jako ludzkich tarcz. Towarzysz Sledge'a, Leyden, zostaje ranny i ściągnięty z linii frontu. Jeden z nowych, Hamm, zostaje zabity próbując ratować innego żółtodzioba. Sledge i pozostali są na granicy wyczerpania psychicznego. Marines kontynuują walkę na Okinawie systematycznie posuwając się wgłąb wyspy i oczyszczając ją z Japończyków. Sledge i Snafu w cywilnej chacie znajdują płaczące dziecko i boją się zbliżyć obawiając się, że to kolejna pułapka wroga. W chacie Sledge trafia również na ciężko ranną kobietę, która prosi go aby skrócił jej cierpienie. Sledge nie potrafi jednak tego zrobić. Oszczędza również życie młodego japońskiego żołnierza, który chwilę później zostaje zabity przez jednego z Marines z uzupełnień
10.Home - 15 sierpnia 1945. Robert Leckie przebywa w szpitalu wojskowym, gdzie wraca do zdrowia po tym jak został ranny na Peleliu. Tam dociera do niego informacja, że Japonia się poddała. Oddział Sledge'a i Snafu świętuje zwycięstwo na Pacyfiku. Leckie wraca do domu gdzie zostaje przyjęty przez swoich rodziców z dystansem. Sledge, Snafu i Burgin wracają pociągiem przez USA. Rozmawiają o swoich planach na przyszłość. Eugene przyznaje, że żadnych planów nie ma. W tym czasie Lena po raz pierwszy odwiedza rodzinę Basilone. Przekazuje rodzicom Johna jego Medal Honoru. Bob Leckie wraca do pracy w lokalnej gazecie jako reporter sportowy. Wieczorem, podczas pracy nad artykułem, po raz pierwszy od powrotu do domu widzi Verę. Decyduje się zaprosić ją na kolację. Z czasem zakochuą się w sobie. Sledge wraca do rodzinnego Mobile, gdzie na stacji odbiera go Sidney Phillips. Sledge zostaje powitany przez rodziców ze łzami. Eugene ma problemy z powrotem do normalnego życia. Próbuje zapisać się do College'u, ale nie potrafi znaleźć dla siebie odpowiedniej dziedziny. Ojciec Eugene'a chcąc pomóc synowi zabiera go na polowanie. Eugene nie wytrzymuje psychicznie i załamuje się przy ojcu. Już nigdy nie będzie tym samym człowiekie
Uuuuffffffff............to by było na tyle
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-06-03, 02:16, w całości zmieniany 3 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-12, 09:35
No i dupa - utknąłem na VII epizodzie i jakoś nie chce mi się oglądać dalej. Wychodzi jednak na to, że się rozczarowałem. Myślę, że jeszcze dociągnę do do końca ale pewnie nie w najbliższym czasie.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Liczyłem na coś więcej w tym serialu. Owszem, przeżycia młodych ludzi moim zdaniem są przedstawione perfekcyjnie. Za to jest od cholery krwi, w tym wypadku jest to też ważne, a więc oczywiste, w końcu to wojna. Ale wszystko tak jakoś mi się średnio w jedną spójność składa. Powiem szczerze, rewelacja to nie była. "Kompania..." znacznie lepsza, bez dwóch zdań.
Skończyłem, z nudów. Ocena o oczko wyżej głównie za odcinek z rzucaniem kamykami w odstrzelony łeb jakiegoś Japończyka. 4+/10, resztę swojego zdania podtrzymuję.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Skończyłem, z nudów. Ocena o oczko wyżej głównie za odcinek z rzucaniem kamykami w odstrzelony łeb jakiegoś Japończyka. 4+/10, resztę swojego zdania podtrzymuję.
A myślałem, że tylko ja uważam ten serial za badziew.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach