Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-09, 02:28 O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji
O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji
reż. Piotr Szulkin (Polska 1984)
Wojna jądrowa, która ogarnęła Ziemię nie wyłoniła zwycięzcy. Pod ukrytą w górach betonową kopułą przebywa kilkaset uratowanych osób. Wegetują w koszmarnych warunkach oczekując na cudowne ocalenie przez kosmiczną "Arkę", która w rzeczywistości jest tylko wymysłem grupki sprawującej władzę. Tłum żyje jednak tym mitem i na różny sposób przygotowuje się do zdobycia miejsca w ratunkowym statku.
Tak sobie myślę, że warto odkurzyć ten zacny obraz. Wielu z was zapewne go nie widziało. Wielu pewnie będzie kręcić nosem bo ma do głowy wbity schemat, że jak coś jest polskie to automatycznie tandetne i nie warte uwagi. Niesłusznie. Film Szulkina znacznie wybija się ponad przeciętną i mimo, że ewidentnie naszpikowany jest odniesieniami do komunistycznej rzeczywistości PRLowskiej Polski wytrzymał próbę czasu. Obraz ten jest u nas słabo znany (prawdopodobnie znacznie bardziej znany jest zagranicą) ale jak już się ktoś zapozna to przeważnie dziwi się, że coś tak ciekawego umknęło do tej pory jego uwadze. To co oczarowuje w filmie Szulkina to niebywała scenografia. Przy użyciu stosunkowo prostych środków wyrazu udało się stworzyć naprawdę przekonujący, postapokaliptyczny świat betonowego bunkra, w którym człowiek jako jednostka ulega permanentnej degradacji. Właściwie jednym z niewielu (jeśli nie jedynym) bohaterem, który zachowuje jakiś kręgosłup moralny jest główny bohater oraz (rzecz dyskusyjna) nihilistycznie nastawiony do świata inżynier. Reszta postaci to albo otumanione wizją zbawienia masy albo różnorakiej maści szaleńcy, ewentualnie z poczuciem kompletnego bezsensu wykonujący swoje zadania funkcyjni. Film powinien się też spodobać każdemu, kogo fascynują klimaty ala abandoned places, bo na tym polu jest to momentami prawdziwa uczta dla oka. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział to niech poszpera w sieci i obejrzy (nie powinno być z tym większego problemu). Ta socjalistyczna wizja postapokalipsy ma w sobie jakąś magię. Coś takiego zimnego i atomowego z mocnym radzieckim oddechem na plecach. Szulkin nakręcił jeszcze kilka fantastyczno naukowych tytułów ale myślę, że ten jest chyba najciekawszy. Zdecydowanie polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Dosyć często wracam do tego filmu, zresztą jak do całej trylogii. To takie dziwaczne kino, SF w polskim, swojskim wydaniu z niesamowitym klimatem. Tą część uważam za najlepszą, może dla tego ze reżyser nie bawił się w metafory jak to ma miejsce w "Wojnie Światów" i "Chwała Bohaterom". Wszystko przedstawione jest zimno i dosadnie, mocno post-apokaliptycznie. Bród, nędza, wszechobecne zimno, dziczejący ludzie czekający na własną odmianę cudu, "Arki" która miała się okazać wybawieniem, a naprawdę okazała się zagładą. Szulkina uważam za jednego z niewielu ludzi w polskim kinie, który miał do powiedzenia coś nowego i potrafił to zrobić. Wiele czytałem interpretacji jego trylogii, że to filmy o poszukiwaniu Boga, walce z systemem komunistycznym itd. itp. Nieważne, jak dla mnie to naprawdę dobre kino SF i w takiej konwencji to traktuję,resztę każdy widz może dopisać sam. Polecam bardzo mocno i uważam wręcz że wstyd nie znać "Końca cywilizacji". 10+/10
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
ARKA NIE ISTNIEJE! ARKA NIE ISTNIEJE I NIGDY NIE PRZYBĘDZIE!
Tak, to jest naprawdę wspaniałe kino. Dowód na to, że i w Polsce, nie dysponując wielkimi środkami, można zrobić świetny film SF. Scenografia, aktorstwo i przede wszystkim klimat, przytłaczająca atmosfera to są atuty tego filmu. Walczewski-łysy gość bawiący się plastikowymi żołnierzykami aż sam się kojarzy z pewną historyczną postacią ("Spierdalaj! Idź im zbuduj konspiracyjną Arkę!"), Nowicki-inżynier ("to by było, kurwa, nieskromne!"), Majchrzak-świr ("zakluczymy się w lodówie!"), no i Stuhr-klasa sama w sobie, chociaż tutaj jest bardziej wyciszony i też jak widać sprawdza się w takich kreacjach, nawet Janda mnie nie denerwuje, bo gra tępą kurwę chodzącą po linach.
Spoiler:
no i końcówka, gdy okazuje się, że samolot został dawno pocięty na złom, kopuła pęka a ludzie rzucają się do wyjścia myśląc, że to Arka przyleciała, gdy tymczasem czeka ich tam tylko śnieg i śmierć od choroby popromiennej. Tylko ta ostatnia scena z balonem była moim zdaniem niepotrzebna
Też mi się wydawało, że ten film to takie nawiązanie do stanu wojennego, PRL itd. i może w pewien sposób faktycznie tak jest, ale potem czytałem jakiś wywiad z Szulkinem i aż się niemiło zaskoczyłem, bo to taki Michnik-bis ("Pierdoli, pierdoli, pierdoli")..
W każdym razie to chyba jego najlepszy film, chociaż "Golem" i "Chwała bohaterom" też są udane.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-03-05, 16:41, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach