Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-26, 08:43
Oj tam, marudzicie obaj. Kultu wszechczasów wam się zachciewa zamiast cieszyć się, że dostaliście porządne kino z klimatem i genialnymi zdjęciami. Jakby jeszcze zakończenie było bardziej wieloznaczne to już by było zbyt pięknie.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-02, 18:42
Filmweb napisał/a:
"Moon" ze znakiem jakości Filmweb Poleca!
Od niedawna gatunek science fiction przeżywa renesans. Przyczyniły się do tego zarówno wielkie wysokobudżetowe widowiska, jak "Avatar", wnoszące powiew świeżości w skostniałą formułę produkcje, jak "Dystrykt 9", jak i filmy skromne, które jednak wracają w sposób twórczy, a nie odtwórczy do najlepszych tradycji fantastyki. Do tych ostatnich dzieł bez wątpienia należy ”Moon” Duncana Jonesa. Powodów, dla których postanowiliśmy go polecać, jest przynajmniej kilka. Po pierwsze, znakomita kreacja Sama Rockwella, pod drugie, dobry scenariusz i świetna narracja, po trzecie, dawno nie widzieliśmy tak dobrego filmu w danym gatunku, który w tak inteligentny sposób stawiałby widzowi fundamentalne pytania. Pytania, które towarzyszą fantastyce od zawsze. Jak pisał w swojej recenzji Marcin Pietrzyk: Science fiction większości osób kojarzy się z wielkimi widowiskami w stylu "zabili go i uciekł". Tymczasem najlepsze dzieła gatunku, przynajmniej jeśli chodzi o literaturę, to pozycje skromne, mało spektakularne, które wykorzystują dekoracje z przyszłości, by poruszyć podstawowe pytania: Kim jest człowiek? Co nas definiuje? Dokąd zmierzamy? Właśnie w tym duchu zrealizowany został przez Duncana Jonesa "Moon" i dlatego też rozczaruje on przeciętnego widza, podczas gdy fani gatunku będą zachwyceni, odnajdując tu echa twórczości Dicka, Vance'a, Asimova, Le Guin, Wolfe'a i Mathesona. My ze swojej strony mamy nadzieję, że "Moon" znajdzie w Polsce swoją publiczność, która będzie chciała i potrafiła go docenić. Być może nie jest to film dla wszystkich, ale z całą pewnością wart jest zobaczenia.
Jutro film oficjalnie wchodzi na ekrany polskich kin. Lepiej późno niż wcale. W Warszawie jak na razie widzę go tylko w repertuarze Kinoteki. Multipleksy pewnie tego nie łykną, więc jak jest z seansami w innych miastach nie mam pojęcia. W każdym bądź razie jeżeli ktoś będzie miał okazję zobaczyć go w kinie, to zdecydowanie polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Absolutnie pozytywne zaskoczenie. Wszystkie pochlebne opinie jak najbardziej zasłużone.
Mnogość aluzji, genialny klimat, złożoność całej historii (przy zachowaniu pozornego minimalizmu w realizacji) i jej wieloznaczność.
Do tego wybitna rola Sama Rockwella, ładne zdjęcia i udana ścieżka dźwiękowa.
Pięknie opowiedziany, dołujący, ale napawający optymizmem - co za miks.
Jeśli tak mają wyglądać hołdy składane Kubrick'owi to ja proszę o więcej!
W tym roku nie widziałam niczego lepszego.
10/10
Ps. Dodatek w postaci Gerty'ego - to wisienka na torcie.
Pss. Dziwy w wydaniu DVD - do wyboru TYLKO opcja z polskim lektorem, lub z polskimi napisami O_o WTF?
Do obejrzenia zostały jeszcze dodatki.
BM napisał/a:
Jak dla mnie w rankingu zaraz za tym poniżej (który tak między nami uważam za pieprzone, oldschoolowe dzieło sztuki):
Co do zakończenia- (i tylko do niego) zgadzam się z Arczim -
Spoiler:
bez happy endu (i tak tylko częściowego), byłoby bardziej...znacząco (o ile to dobre słowo).
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-05-26, 21:58
Składam hołd. Być może nie całkiem niezasłużenie, bo wielu filmów, uznanych za arcydzieła gatunku, jeszcze nie oglądałam. Hołd za to, że film potrafił mnie przytrzymać przed ekranem przez blisko 2 godziny, a nie jestem wielbcielką kosmicznych przygód. oglądało się to jak rasowy thriller, to nic, że SF. Film jednego aktora, brawa dla Rockwella, no i dla reżysera za świetny debiut. Nabrałam ochotę na "Kod nieśmiertelności".
Duży plus dla muzyki, no i zdjęć, oczywiście, bez nich, w takim kształcie, ten film by wiele stracił.
Najsłabsze było zakończenie, bo takie przewidywalne. Głębszej filozofii, o której ktoś tu wspominał, w filmie nie zauważyłam, ale czasem fajnie jest pooglądać film dla samego tylko klimatu, a tego tu nie brakowało.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
W knajpie jak poznałem nowego człowieka, który zapośredniczony był znajomość z nim przez kolegę mi znanego. Generalnie nie było o czym gadać, to sprowadziłem rozmowę na tory filmowe, bo o filmach każdy rozmawiać lubi, bo każdy się zna. Wyczułem znajomość u niego świeżych filmów, nie wartościuje tego już od dawna i popłynąłem z rozmową. Co tam mu się w 2010 podobało, bo to było gdzieś w grudniu i m.in. Moon bardzo, ale to bardzo. Okazał się też fanem kina japońskiego, ale Ichikawy nie znał niestety, a Kurosawę właściwie tylko. Szkoda, że tak trudno rozwijać w Polsce zainteresowania filmowe, danym nurtem, kinematografią danego kraju - tak okropnie ciężko pewne rzeczy są dostępne, że aż żal. Wyszarpywać trzeba Ichikawę. Dobrze chociaż, że Kurosawa względnie znany.
Zachęcony pozytywną opinią o Moon obejrzałem ten film i podobał mi się. Miałem pewne skojarzenia z Odyseją kosmiczną - pewna "czystość" i kilka otwartych nawiązań. Jednak to nie ten kaliber. Niemniej polecam i przepraszam za eksperymentalną wiadomość.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach