FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
2001: Odyseja kosmiczna
Autor Wiadomość
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5212
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-20, 18:51   2001: Odyseja kosmiczna

2001: Odyseja kosmiczna / 2001: A Space Odyssey
reż. Stanley Kubrick (USA 1968)

Jeden z najwybitniejszych filmów fantastycznych w historii kina. Składa się z trzech luźno powiązanych ze sobą elementów. Akcja pierwszego epizodu rozgrywa się w czasach prehistorycznych, drugi opisuje odkrycie na Księżycu tajemniczego monumentu a trzeci opowiada o zagrożonych przez zbuntowany komputer kosmonautach. Magiczny film, zachwycający wizualnie i ilustrowany klasycznymi walcami.

Czy można oglądać film z lat 60tych i mieć wrażenie, że efekty specjalne powalają? Czy można z zaciekawieniem patrzeć na film, który zupełnie błędnie przewidział rozwój badań kosmicznych i sytuacji geopolitycznej na lata 2000, w których to obecnie żyjemy i nie mieć poczucia kompletnego rozbawienia? Można. Warunek jest jeden - na fotelu z napisem "reżyser" siedzi Stanley Kubric. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział, a zastanawia się dlaczego w/w twórca podejrzewany jest o takie globalne machlojki jak sfingowanie amerykańskiego lądowania na księżycu, to po obejrzeniu filmu nie powinien mieć już absolutnie żadnych wątpliwości.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 09:59, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Perdita Durango 
bywalec



Dołączyła: 19 Lis 2008
Posty: 177
Skąd: W-w
Wysłany: 2008-11-20, 19:54   

Film oczywiście genialny, w dodatku z gatunku tych które można wielokrotnie bez znudzenia oglądać. Cóż więcej można powiedzieć.
 
 
Necronom 
świeżak



Dołączył: 26 Kwi 2009
Posty: 4
Skąd: sTamtąd
Wysłany: 2009-06-02, 23:36   

Cytat:

Film oczywiście genialny, w dodatku z gatunku tych które można wielokrotnie bez znudzenia oglądać.


Ja jestem jakiś inny chyba. Już trzykrotnie na nim przysnąłem. :)

Podobał mi się w filmie pomysł na rozpoczęcie historii w tak nietypowym okresie; pomysł na monolit; piękne, kosmiczne walce; ostatnia rozmowa z HALem oraz psychodeliczna wizja na końcu (której nie zrozumiałem).
Na minus filmowi zaliczam realizację pierwszej historii (to nieciekawe małpy były); ujęcie człowieka czytającego instrukcję od toalety (faktycznie dobrze to przewidzieli twórcy, ale przy czymś już tak opatrzonym nie interesuje mnie skomplikowanie urządzenia, ale raczej konsekwencje jego wykorzystywania). Nie spodobało mi się też niespieszne tempo opowieści oraz tak przez większość chwalone przejście kości w statek kosmiczny - bez urazy, ale obecnie taki lub lepszy montaż można znaleźć w większości filmów.

Rozmowa z HALem i nietypowość tego filmu skłaniają jednak do ponownego obejrzenia. W moim przypadku to jednak będzie kwestia dłuższego czasu.
 
 
rodion19 
świeżak



Dołączył: 11 Lip 2009
Posty: 26
Skąd: Sankt Petersburg
Wysłany: 2009-09-10, 13:00   

Necronom napisał/a:
Ja jestem jakiś inny chyba. Już trzykrotnie na nim przysnąłem. :)


Również przysnąłem i pogubiłem się w tej całej historii i niestety film mną nie zawładnął. Być może jak kiedyś będzie mi się baaaardzo nudziło to spróbuję rozgryźć jego fenomen. W ogóle jakieś przyciemnienia, czarne tła co chwila - sam już nie wiem czy to tak miało być czy tylko ja miałem jakąś trefną wersję.
_________________
http://filmowy.blox.pl/html
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 25
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 360
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-10-12, 15:13   

Jest to taki film, którego w ogóle nie powinno się rozkładać na czynniki pierwsze tylko delektować każdą sceną, co też ja czyniłam przy każdym seansie tego filmu.
Nie umiem odpowiedzieć na pytanie dlaczego ten film jest taki dobry, ani nie potrafię uzasadnić ostatniej sceny filmu.
Tak jak reżyser celebrował każdą scenę, tak i ja je oglądałam z zachwytem.
Mimo, że nie znoszę porównywać filmów z różnych gatunków, to jednak uważam, że ten oraz Obywatel Kane to dwa najwybitniejsze filmy ever.
 
 
K. 
koneser



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 921
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2009-10-15, 19:20   

Mnie się podobają efekty oraz kilka wątków, ale w ogólnym odbiorze film mną nie zawładnął, sporo nudy. Poza tym nie rozumiem ostatniej sceny.
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 36
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1969
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-10-15, 19:38   

Nie zliczę ile razy to oglądałem, mimo że kompletnie nie rozumiem momentami o co w tym filmie chodzi. Motyw z czarną płytką latająca gdzieś w kosmosie uważam za genialny, nie ważne czy on coś oznacza czy nie i jakie kłęby ideologii są do niego podszyte. Mam gdzieś czy główny bohater widzi swoją przyszłość na końcu czy zdycha gdzieś w kosmosie z braku tlenu w kombinezonie. Za to podoba mi się to że jest sam i to bardzo, bardzo daleko od domu, i dzięki temu co zrobił Kubrick widz też może to poczuć. Żałuję zę nie dane mi było tego zobaczyć w naprawdę dobrym kinie, niektóre sceny są monumentalne, przeznaczone wyłącznie na wielki ekran i brakuje tego przy oglądaniu na monitorze komputera czy w telewizji. Uwielbiam tą kiczowatość jaka momentami aż wylewa się z ekranu (motywy polityczne, babki w dziwacznych hełmach, czy jedzenie z kartonów), to jest to, uwielbiam generalnie wszystko w tym filmie...poza MUZYKĄ. Fanatycy Straussa i plemiennego wycia słuchają pewnie ścieżki z tego filmu w pełnym podnieceniu, ja niestety do takich się nie zaliczam, myślę że operowanie ciszą w tym filmie dało by dużo lepszy nastrój kosmicznej pustki niż "kosmiczne walce" którymi szczerze pogardzam. 10+/10 za obraz :nakolana: :nakolana: :nakolana: , 0/10 za muzykę.

Necronom napisał/a:
Nie spodobało mi się też niespieszne tempo opowieści oraz tak przez większość chwalone przejście kości w statek kosmiczny - bez urazy, ale obecnie taki lub lepszy montaż można znaleźć w większości filmów.


Tam nie ma żadnego "płynnego przejścia", jest lecąca kość po czym za sekundę jest statek kosmiczny dosłownie wklejony znikąd. Wielki mi montaż :hahaha:
 
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 25
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 360
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-10-16, 06:12   

OK, może moment z kością zmieniającą się w statek nie był mistrzostwem w montażu, ale scena ćwiczeń, jak bohater biega w kółko - jak oni to zrobili? Albo długopis unoszący się w przestrzeni.. Poza tym można wyśmiewać kiczowatość strojów, ale mnie wmurowało, że zachowali realizm i Stewardess nie idzie sobie marszem przez pokład tylko symuluje brak grawitacji - diabeł tkwi w szczegółach :]
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 28
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 773
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-10-16, 16:15   

http://www.kmf.org.pl/fx/2001e.html
_________________
"Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 25
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 360
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-10-16, 20:06   

tafla szkła? oO w życiu bym nie pomyślała o czymś takim :nakolana:
 
 
sanctrum 
świeżak



Wiek: 39
Dołączył: 13 Paź 2009
Posty: 25
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-16, 23:41   

Najpiękniejsze jest to, że FX z Odysei (mimo braku komputerowej grafiki) wygląda bardziej naturalnie niż niejedne ostatnie produkcje, nadal się broni. Co prawda jest już wiele efektów, które trącą myszką (szczególnie w końcówce filmu) ale statki kosmiczne, bark grawitacji, manwery w kosmosie to sam miód. A do tego jeszcze ta atmosfera filmu... cisza w pustce przestrzeni, czasami piękno, czasami groza... Przydałoby się aby wydali ten film w HD... ale pewnie teraz nie ma takiej opcji...

Kolejna część Odysei też jest b. dobra. Szkoda, że nie zrobili ekranizacji kolejnych książek "cyklu".
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-01-25, 03:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-01-24, 14:28   

Najpierw były książki. Wspaniałe, intrygujące, z obezwładniającymi opisami. sięgającymi do głębi i ściskającymi za serce. Zostały praktycznie zaczytane do krańca wytrzymałości materiału ;) .

A po nich był ten film.

Do tej pory kiedy słucham spokojnego, miękkiego głosu HAL'a włosy jeżą mi się na głowie. Ktoś, kto w SF karmi się głównie efektami specjalnymi, nigdy nie zrozumie, jakie wrażenie coś takiego może wywrzeć na człowieku - szczególnie kiedy wyobrazi sobie sytuację w której znajduję się główni bohaterowie.

Kiedy HAL
Spoiler:
zaczyna w agonii śpiewać "Daisy Bell"
czuję się co najmniej dziwnie. Z jednej strony rozumiem determinację Dave'a,
Spoiler:
który chce przeżyć; z drugiej żal mi HAL'a, który wydaje się tak przerażająco ludzki w tym co robi.


Arcydzieło i wzór do naśladowania.
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5212
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-25, 03:21   

diana6echo napisał/a:
tafla szkła? oO w życiu bym nie pomyślała o czymś takim :nakolana:

Odstaw filmweb i fecebooka, a myślenie z czasem wróci.

sanctrum napisał/a:
Najpiękniejsze jest to, że FX z Odysei (mimo braku komputerowej grafiki) wygląda bardziej naturalnie niż niejedne ostatnie produkcje, nadal się broni.

Święte słowa. Ja nie mogę zrozumieć dlaczego zarzucono tradycyjne metody na rzecz często o wiele bardziej gównianych efektów komputerowych. A, że powrót do starych, sprawdzonych metod popłaca najlepiej obrazuje film "Moon", w wielu miejscach wykorzystujący podobne techniki co Kubrick (np. miniatury pojazdów filmowane w odp. skali).

sanctrum napisał/a:
Co prawda jest już wiele efektów, które trącą myszką (szczególnie w końcówce filmu)

E tam, czepiasz się.

Nuz napisał/a:
Ktoś, kto w SF karmi się głównie efektami specjalnymi, nigdy nie zrozumie, jakie wrażenie coś takiego może wywrzeć na człowieku

:fingerok:

Nuz napisał/a:
Arcydzieło i wzór do naśladowania.

Niestety wciąż niedoścignione. Aczkolwiek "Moon" naprawdę godnie nawiązał do tego klasyka. Oczywiście Duncan Jones to nie Kubrick ale i tak należy mu oddać honory.
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3343
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-03, 18:03   

Większość pokubrickowego SF to tzw. "dziwki i lasery", a szkoda, bo wydawałoby się, że facet wyznaczył pewien szlak, jak się takie obrazy powinno kręcić. Chociażby ta cisza w przestrzeni kosmicznej. Cały film jest ciężki i momentami nawet nudnawy, ale pamiętajmy, kiedy to powstało. Motyw z monolitem bardzo ciekawy, został potem zręcznie zaadaptowany przez van Hamme i Rosińskiego w skądinąd genialnym "Szninklu" ("NA KOLANA BO JESTEM KTÓRY JESTEM!"). Z tymi małpami to faktycznie trochę nudziło konia, ostatniej sekwencji na Jowiszu chyba nie zrozumiałem, zresztą nie bardzo mam pewność, czy tam jest coś do rozumienia (chociaż w Internetach oczywiście krążą dziesiątki mniej lub bardziej ciekawych interpretacji). Jak dla mnie, najlepsza jest część II.
Spoiler:
Bunt komputera pokładowego, ciekawie nakreślona wizja ewolucji sztucznej inteligencji. Zabawne, jak z całej załogi w ciągu krótkiego okresu czasu został jeden gość. Wyobraźcie sobie, co on musiał czuć. Albo jego kolega, który poszybował w przestrzeń kosmiczną :kotyeee:
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-03, 19:36   

Arcyznawca napisał/a:
Motyw z monolitem bardzo ciekawy,
Przecież nie on go wymyślił ...w końcu to ekranizacja genialnej książki...
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3343
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-03, 19:41   

Nuz napisał/a:
Arcyznawca napisał/a:
Motyw z monolitem bardzo ciekawy,
Przecież nie on go wymyślił ...w końcu to ekranizacja genialnej książki...

OK. Snadź wyraziłem się nie dość precyzyjnie. Wiem, że to ekranizacja, atoli książki niestety nie czytałem nigdy, co jednak zamierzam kiedyś nadrobić. Chodziło mi wyżej po prostu o to, że to mi się podobało ;-) to się odnosi do całości mego uprzedniego postu, jeśli film pokrywa się z tym, co stoi w literackim pierwowzorze, rzecz oczywista.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-03, 19:52   

Cały cykl jest świetny. Opisy zdecydowanie wgniatają w ziemię. Polecam serdecznie.
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 385
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-22, 19:46   

Błąd i to dosyć istotny!!!

Książka powstała po napisaniu wspólnie scenariusza przez Kubricka z Clarke'iem.

Piszecie, że nie do końca łapiecie o co chodzi z monolitem i sceną końcową? Otóż to wszystko ma sens i nie ma mowy o wielorakiej interpretacji. Nie będę tego zdradzał - po prostu sięgnijcie po świetną książkę Clrake'a o tym samym tytule, tam wszystko jest podane na tacy.

Kubrick pokazał tym filmem, że filmy mogą być sztuką. Wszystko jest w nim przemyślane i tworzy coś przewspaniałego. Nie ma co pisać - dla takich filmów warto obejrzeć milion gniotów, by natrafić na tak wielką perłę. Polecam radziecką odpowiedź na Odyseję - Solaris, choć Lem nie lubił, to wg mnie też ociera się o geniusz. Chociaż do późniejszego Stalkera daleko.

Czy film może być filozoficzny? Odpowiedź: patrz odyseja.
_________________
Zegar z kukułką (blog o martwych filmach) - ku chwale nekrokultów!!!
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-07-22, 19:54   

trzeci człowiek napisał/a:
siążka powstała po napisaniu wspólnie scenariusza przez Kubricka z Clarke'iem.
I owszem, ale wydano ją z tego co pamiętam tuż przed ekranizacją, wiec można śmiało uprościć. Z resztą to szczegół który nie zmiania faktu - w książce wszystkie motywy znajdują logiczne rozwinięcie- język jest świetny a kilka tekstów (w tym porażający na temat Gwieznego Dziecka) -niezapomniane.
Filmy lubią się starzeć a wyobraźnia czytelników zawsze jest aktualna i na czasie. :D

Oczywiście fakt pozostaje faktem - film jest genialny a głos HAL'a zapada w pamięć zdecydowanie lepiej niż nagi tors Day-Lewisa z najlepszych czasów... ;)
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 385
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-22, 20:07   

Chodzi mi tylko o to, że po napisaniu scenariusza Kubrick zabrał się za reżyserowanie, a Clarke za pisanie i pracowali zupełnie niezależnie. Dlatego "to ekranizacja genialnej książki" to spore nadużycie. Że genialna to mogę się zgodzić, bo naprawdę przypadła mi do gustu, ale Odyseja Kubricka nie jest jej ekranizacją w normalnym tego słowa znaczeniu.

Kiedyś miałem się zabrać za odyseję 2010 i 3001 i jakie tam jeszcze powstały, ale po tym filmie 2010 po prostu mi się odechciało. Kiepski jest i tyle. Nie ujmując nic Clarke'owi, o ile ten film to ekranizacja drugiego tomu tej serii, to chyba nie do końca stanął na wysokości zadania. Ale zdaje się, że Ty Nuz czytałaś, to możesz się podzielić zdaniem?
_________________
Zegar z kukułką (blog o martwych filmach) - ku chwale nekrokultów!!!
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-07-22, 22:01   

Najsłabsze są dwie ostatnie części - 2061: Odyssey Three i 3001: The Final Odyssey (chociaż finał rzeczywiście zasługuje na to miano bo wyjaśnia ostatecznie rolę Monolitu). Ledwo pamiętam fabułę i przeczytałam je tylko raz.

2001 i 2010 uwielbiam i wracam do nich od czasu do czasu - chociaż wolę czytać je w oryginale ze względu na przepiękne opisy (co za kunszt słowa).

Szczerze polecam - oczywiście jedynka ma w sobie cały urok nowości i świeżość, której brakuje części drugiej.

Ulubiony motyw to oczywiście podróż Bowmana - po przemianie - i kolejne stopnie odczłowieczenia które przechodzi - fascynujące jak mało co.

Jakoś nie umiem pisać o ulubionych książkach ;)

To że ekranizacja 2010 jest kiepska przyznaję - chyba nawet na niej przysnęłam :hahaha:
 
 
dusk 
świeżak



Wiek: 21
Dołączył: 02 Wrz 2010
Posty: 39
Skąd: z netu
Wysłany: 2010-09-17, 22:43   

Dziwny film. Wręcz wzorcowy film scifi z naciskiem na sci. Nie wiem co jeszcze można by o nim napisać. Czuje niemożliwą do obejścia trudność w pisaniu o takich wielkich filmach. Może to, że drażniący jest w nim ten brak emocji, poza tym jest imponujący pod kazdym względem i że pada w nim masa pytań dotykających przyszłości, granic poznania, wiedzy etc... Znać trzeba.
 
 
mr Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 1387
Skąd: Lublin
Wysłany: 2011-01-28, 18:08   

:nakolana:
_________________
"Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy
"This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
 
 
K. 
koneser



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 921
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2011-01-29, 15:03   

Po drugim seansie wrażenia były lepsze niż po pierwszym, coraz bardziej przekonuję się do geniuszu tej produkcji.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u