Raport mniejszości / Minority Report
reż. Steven Spielberg (USA 2002)
Waszyngton, rok 2054. Świat, w którym nie ma miejsca na zbrodnię - przyszłosc można przewidzieć i winnych ukarać, zanim popełnią przestępstwo. Dowodów dostarczają jasnowidze Agencji Prewencji Departamentu Sprawiedliwości. Nad sprawnym działaniem agencji czuwa detektyw John Anderton. Pewnego dnia jasnowidze przepowiadają, że za 36 godzin Anderton zabije człowieka, którego nawet nie zna... [opis filmweb]
Podobał mi się ten film i generalnie mam gdzieś czy jest to wierna czy nie wierna adaptacja prozy Dicka. Ogląda się świetnie, Spielberg po raz kolejny ukazał klasę i nie pozwala się nudzić przed ekranem. Bardzo dobre aktorstwo,szybka,dobrze skonstruowana akcja,zresztą ciężko było mi tam znaleźć jakieś minusy. Film rozrywkowy i jako taki sprawdzający się świetnie.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-06-26, 19:51, w całości zmieniany 4 razy
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-06-26, 20:11
Faktycznie, trzeba przyznać, dobrze zrobiony film. Nawet jak oglądałam go za drugim i trzecim razem, była to fajna rozrywka. Nie nudziłam się, akcja toczy się szybko, są fajne momenty, fabuła jest zgrabnie połączona w całość.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-06-30, 21:28
Film dosyć dobry, co ważne z klimatem całkiem przyzwoitego science fiction. Raczej taka nowa fala ale ma bardzo dobre momenty. W ujęciu całościowym żadnym arcydziełem gatunku bym tego nie nazwał ale zawsze jak leci w TV to obejrzę (kilka razy różne stacje już to emitowały).
Z drugiej strony zarzuciłbym mu zdecydowanie zbyt małą brutalność i taki raczej "familijny realizm". No ale to chyba jest generalna domena dzisiejszego kina sci-fi (robić film tak, żeby cała rodzinka bez uczucia zbytniej odrazy mogła go "pochłonąć"). A szkoda w sumie bo był potencjał na coś zdecydowanie solidniejszego.
Podobał mi się ten film i generalnie mam gdzieś czy jest to wierna czy nie wierna adaptacja prozy Dicka.
Oczywiście że nie wierna adaptacja. Dicka niemożna wiernie przenosić na ekran by by z tego wyszły popłuczyny. Do dzisiaj żadnej wiernej adaptacji nie zrealizowano i bardzo dobrze. Jeden z najlepszych filmów s-f.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-11-14, 23:27, w całości zmieniany 1 raz
Oglądałem to wcale nie tak dawno temu, a już prawie nic z tego nie pamiętam. Co prawda spotkałem się z tezą, że jeśli się o czymś zapomniało, to musiało to być bardzo ważne. Ale chyba w tym przypadku nie można tej tezy zastosować, bo impresje z tego filmu mam raczej złe. Sam motyw główny mi się nie podobał, do tego Tom Kruz
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-06, 21:26
Arcyznawca napisał/a:
Sam motyw główny mi się nie podobał
Dla mnie właśnie motyw główny był jednym z atutów tego filmu (może jakoś niezbyt licznych, ale jednak obejrzałam to bez jakiegoś silnego poczucia straconego czasu). Podobnie jak było w Equilibrium - ja generalnie lubię takie oryginalne teorie na temat społeczeństwa przyszłości. Ogląda się je jak bajki (opcjonalnie anty-bajki) o świecie doskonałym.
Traktuję ten film podobnie do "Surogatów" z Willisem, można obejrzeć, dobre na wieczór z zupełnie niezobowiązującym kinem, ale na półce z filmami bym sobie tego nie postawił. Typowy film do obejrzenia z rodziną w telewizji.
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2010-03-07, 19:49
PitBullFarm napisał/a:
TOXIC napisał/a:
o, i tyle w temacie Nawet sobie dvd kupiłem.
Traktuję ten film podobnie do "Surogatów" z Willisem, można obejrzeć, dobre na wieczór z zupełnie niezobowiązującym kinem, ale na półce z filmami bym sobie tego nie postawił.
Owszem i na pewno za 15-20zł już bym tego nie kupił, ale skoro kosztowało to 1,5 funta? Czemu nie
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Owszem i na pewno za 15-20zł już bym tego nie kupił, ale skoro kosztowało to 1,5 funta? Czemu nie
Mieszkanie masz za duże? Książkę byś kupił.
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-09-16, 18:47
K. napisał/a:
paranoja prewencji
To jest medyczne określenie czy sam ułożyłeś? Od razu mi się przypomina, jak wykładowca od historii nam opowiadał o przypadkach za komuny, gdy ludzie trafiali do OZ zdiagnozowani jako "schizofrenia bezobjawowa".
A film świetny. Czytałem różne narzekania, że są błędy logiczne, ale jak dla mnie jeśli nawet są, to niewielkie. Wyraźnym minusem jest tu raczej Tom Cruise, no bo Tom Cruise w ekranizacji Filipa Fiuta? Bardziej to on miał chyba przyciągnąć widownię do kin. W końcu Spielberg za kamerą.
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Jasnowidzenie jako narzędzie zwalczania zbrodni jeszcze niepopełnionych
Ale ok, ok - momentami całkiem interesujące. Cruise w dobrej formie, na dokładkę Samantha Morton, dobra, charakterystyczna aktorka.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2012-01-03, 01:25
Nuz napisał/a:
Jasnowidzenie jako narzędzie zwalczania zbrodni jeszcze niepopełnionych
To jest fenomenalnie zajebisty i pokręcony pomysł! Jednak, moim zdaniem, Spielberg się nie nadaje do robienia kina o takich pokładach psychodelii. Jest wszak niezła akcja, klika porządnych scen, ale momentami z ekranu wali takim miłym, familijnym spielbergowskim klimatem, że aż można się porzygać. Po prostu, ten facet niezbyt nadaje się do robienia poważniejszego kina, bo wychodzi zbyt ładnie, gładko albo jest od groma uproszczeń czy prowadzenia widza za rączkę pt. na te scenę patrzymy i rozumiemy ją tak i tak. To ostatnie, to zarzut akurat nie pod adresem "Raportu" tylko bardziej "Listy Schindlera".
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Obejrzyj Monachium, który to film jest wolny od w/w elementów - chociaż fakt, jest to wyjątek od reguły. Może jeszcze Szeregowiec się łapie, gdyby wyciąć z niego 5 pierwszych minut i 5 ostatnich...
A wyłapywanie ludzi z tłumu za sprawą negatywnych emocji na twarzy, które uchwyciła kamera? Takie coś już istnieje
Wiem ale to nie jasnowidzenie jako takie, tylko zwykły program komputerowy i chociaż - przyznaję - pomysł jest równie idiotyczny - to opiera się na innych kryteriach, nie wspominając o "wykonaniu".
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2012-01-03, 13:06
Nie rozumiem jak możesz ten pomysł nazywać "idiotycznym". To jest wprost zajebisty i proroczy pomysł Dicka. Taki, który już się sprawdził, choć oczywiście słowo "jasnowidzenie" należy wziąć tu w nawias. Znasz takie powiedzenie: "Prowokacja jest gorsza od faszyzmu"? Spróbuj sobie odnieść tę całą historyjkę scifi o jasnowidzeniu choćby do metod działalności służb specjalnych w państwach totalitarnych czy nawet nietotalitarnych. Co leży u źródeł metod działania takich służb? Założenie, że dana osoba jest winna. Czyli dokładnie odwrotnie niż to wygląda w przypadku rozpraw sądowych, gdzie stosuje się "domniemanie niewinności", a nie "winy", bo takie podejście uznaje się za nieetyczne. Choć jeszcze niczego złego nie zrobiła - szykując prowokację, służby uznają de facto winę takiej osoby i dążą różnymi metodami do jej udowodnienia. A gdyby na przykład niczego nie organizować wokół tej osoby? Czy nie tym byłby wtedy tytułowy "raport mniejszości"? Może by się jednak okazało, że zmieniając choćby jeden drobny element tej układanki, osoba postąpi inaczej. Wydaje mi się, że nie bez znaczenia jest to, że głównym czarnym charakterem na końcu okazuje się akurat osoba
Spoiler:
symbolizująca władzę i jej nadużycia.
Nie mówię, że to jedyny sposób odczytania tej historii, bo wybiega ona znacznie dalej w przyszłość. Jednak ciężko poczuć to wszystko, gdyż Spielberg spierdzielił sprawę aż miło i zamiast klimatu supernowoczesnych państw totalitarnych mamy product placement Lexusa, a zamiast bohatera - Toma Cruise'a który gra i zachowuje się tak, jakby przybiegł wprost z planu "Mission Impossible".
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Nie rozumiem jak możesz ten pomysł nazywać "idiotycznym". To jest wprost zajebisty i proroczy pomysł Dicka. Taki, który już się sprawdził, choć oczywiście słowo "jasnowidzenie" należy wziąć tu w nawias. Znasz takie powiedzenie: "Prowokacja jest gorsza od faszyzmu"? Spróbuj sobie odnieść tę całą historyjkę scifi o jasnowidzeniu choćby do metod działalności służb specjalnych w państwach totalitarnych czy nawet nietotalitarnych. Co leży u źródeł metod działania takich służb? Założenie, że dana osoba jest winna.
Ależ ja nie miałam na celu nikogo, do niczego, prowokować Po prostu nie wierzę w prekognicję; dla mnie życie to ciąg zdarzeń wynikających w mniejszym, czy większym stopniu z przypadku. Współczuję ewentualnym „jasnowidzom” zmuszonym co kilka minut rewidować to co ewentualnie zobaczą. Ja bym oszalała
…chyba że zakładamy, że „wynik” nie zależy od poprzedzającego go łańcucha zdarzeń, ale takich abstrakcji to ja nie rozważam…
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach