Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-28, 17:10 I Am Legend
I Am Legend / Jestem legendą
reż. Francis Lawrence (USA, Australia 2007)
2009 rok. Wirus zabija 90 proc. ludzkości, a tych, którzy przeżyli, zmienia w potwory. Robert Neville jest ostatnim człowiekiem w mieście zwanym niegdyś Nowym Jorkiem. Poza nim miasto zamieszkują krwiożercze mutanty, które chcą go zgładzić. Neville to genialny naukowiec, obsesyjnie poszukuje szczepionki na odwrócenie działania wirusa. [opis dystrybutora]
W sumie miałem mieszane uczucia po obejrzeniu tego filmu ale tak po czasie moja początkowo dosyć surowa ocena nieco zelżała. Film jednak miał dobre akcenty. Świat po zagładzie ludzkości przedstawiony został przekonująco i jak na remake to jest to mimo wszystko tytuł w miarę udany. Nie jestem przekonany co do obsadzenia Will'a Smith'a w tytułowej roli. Jakoś mi to on nie pasuje zwyczajnie. I już nawet nie chodzi o to, że murzyn (co jest odejściem od scenariuszowego pierwowzoru) tylko bardziej o to że ten aktor kojarzy mi się w jednoznacznie jajcarki sposób. Film podzieliłbym na dwie połowy - pierwsza zdecydowanie lepsza, potem coraz większy natłok naciąganych zabiegów fabularnych i troche rozczarowujące zakończenie. Reasumując - obraz miał potencjał ale nie został on w pełni wykorzystany. Dla ciekawych (choć pewnie sporo osób już go i tak widziało).
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2009-04-29, 11:25
Zdecydowanie film jednak wypada poniżej oczekiwań większości użytkowników tego forum (o ile nie wszystkich czego jestem bardziej pewien). Po prostu "nie wyszło" Panu Lawrencowi (reż.) choć pomysł miał nie najgorszy.
Nie wiem co to za mania dawania tego komika z odstającymi uszami do wszystkich nowych filmów. O ile w Hancocku jeszcze jak Cię mogę pasował, to tu już zupełnie nie. Głównie dlatego iż ten film miał potencjał na stanie się obrazem, ale zatrudnienie do głównej roli celebrytę miast aktora było aborcją na życzenie zaraz po poczęciu. Fabularnie, pierwsze 20-30 minut naprawdę rozbudzają apetyt widza, żeby potem znokautować go całkowitym spłaszczeniem i rozwodnieniem akcji. Szkoda, naprawdę szkoda. Aczkolwiek, zdjęcia są w tym filmie fenomenalne.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Z punktu widzenia fana postapokalipsy świat w filmie robi bardzo dobre wrażenie. To bardzo mocny punkt filmu. Sam Will Smith mnie nie raził. Faktem jest, że się kojarzy tak a nie inaczej, że murzyn bo tak wypada, ale nie było aż tak źle. Natomiast końcówka filmu to dno + metr mułu, inaczej się tego opisać nie da. A alternatywne zakończenie, które można znaleźć na youtube, jest moim zdaniem jeszcze gorsze.
Jak bardzo lubię Willa, to tutaj mnie denerwuje...
Nie wiem, czy to przez fabułę (NUDNA!) czy przez jego grę.
Wydaje mi się, że bardziej przez fabułę.
Film zapowiadał się świetnie, ale co z tego, skoro okazał się nudny, naciągany ...
Jestem na nie.
Obejrzałam obie wersje filmu, tzn tą kinową, ugładzoną ale ze
Spoiler:
śmiercią głównego bohatera
oraz tą drugą, bez cenzury..
Jakiś taki mało epicki jak na taki tytuł. Obie wersje. Fajne kino, ale bez rewelacji, jak będzie w tiwi to się obejrzy - miłą to będzie odskocznią od tańca na lodzie czy co tam teraz dają ;P
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Mniej więcej tak samo, ale zakończenie jest mniej patetyczne.. Tyle, że twórca miał coś chyba z tym motylkiem i musiał na chama zrobić dłuuuuuugie ujęcia co by widz sobie przypomniał o co z nim chodziło.. Ja nie wiem, ale ja nie lubię gdy reżyser robi ze mnie bezmózgiego lemura
Wiek: 39 Dołączył: 13 Paź 2009 Posty: 25 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-14, 17:49
Człowiek legenda - co za pretensjonalny tytuł... Zgadzam się z przedmówcami... ten film w głównej mierze zabija końcówka... Lipa - widziałem raz i starczy.
Beznadziejny film. To może dlatego że na początku jest tylko jeden aktor plus pies i trudno coś ciekawego zagrać. W czterech pancernych to dało rade, a tutaj w ogóle. To niejest s-f, to jest horror. Taki sam jak Noc Żywych Trupów, tylko gorszy.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-11-14, 23:25, w całości zmieniany 1 raz
Will "Czarnadzieja Ludzkości" Smith jakoś mnie nie przekonał. Film można obejrzeć, bo dlaczego nie, ale jego aktorstwo położyło potencjalnie kultową produkcję na łopatki. Z ekranizacji książki pod tym tytułem zdecydowanie wolę "The Last Man On Earth", a nawet "The Omega Man" z Hestonem, przynajmniej było się z czego pośmiać. Nie wspominam, że fraza "I am legend" w książce odnosiła się do zupełnie czegoś innego i pomimo zbieżności tytułów film ten jest najmniej wierną adaptacją.
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Wiek: 24 Dołączyła: 03 Sty 2010 Posty: 57 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-22, 09:44
BM napisał/a:
że murzyn (co jest odejściem od scenariuszowego pierwowzoru)
A w scenariuszu było konkretnie napisane że bohater był biały?
Film dobry i klimatyczny do momentu kiedy pojawia się nawiedzona panienka. Od tego momentu jest tylko gorzej. Mimo, że alternatywna końcówka też średnio mi się podobała, wolę ją od tej standardowej.
Ja to ostatnio oglądałam na HBO po raz drugi i film ten stracił w moich oczach okropnie. Nie pamiętam już dobrze wersji konowej ale chyba znacząco różni się od emitowanej w TV. Niektóre sceny były wręcz śmieszne. Niestety nie jest to zbyt dobry film
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach