Pastor Graham Hess po śmierci żony stracił wiarę. Wspólnie z młodszym bratem, Merrillem oraz dwójką swoich dzieci wiedzie spokojne życie na farmie w Pensylwanii. Pewnego dnia odkrywa wygniecione na polu kukurydzy dziwne koliste symbole. Początkowo uważa, że dokonał tego ktoś z sąsiadów. Lecz niebawem okazuje się, że podobne znaki pojawiły się na całym świecie.
No cóż, uwielbiam tego hipokrytę Mela Gibsona, uwielbiam ten film. Jak ktoś nie oglądał, to zachętą niech będzie, że reżyserię i scenariusz popełnił Manoj Night Shyamalan. Typ od "Szóstego zmysłu" i "Osady".
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 10:24, w całości zmieniany 3 razy
W porownaniu z reszta jego filmow, to "Osada" jest calkiem niezla.
"Znaki" to pozycja obowiazkowa przed obejrzeniem "Scary Movie 3", inaczej nie wiadomo z czego sie smiac.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
No dobra, przyznam, że "Szósty zmysł" to film prawie genialny, przydałby sie temat o nim. No ale "Znaków" na razie oglądac nie zamierzam, chyba że ktoś mi pożyczy albo będzie można kupić za 5 zł
W porownaniu z reszta jego filmow, to "Osada" jest calkiem niezla.
"Znaki" to pozycja obowiazkowa przed obejrzeniem "Scary Movie 3", inaczej nie wiadomo z czego sie smiac.
O właśnie
Film jak film, do jednorazowego obejrzenia. Nic po nim nie zostaje.
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-01-22, 21:41
Na jednorazowy seans daje radę, a ja lubię marnować czas, więc pewnie drugi raz też kiedyś chapnę. Moment w TV (wiadomo jaki), był świetny, z kanapy mało nie spadłam i bałam się jak dzieciak. Gdyby jeszcze nie było tam Mela...
Ten motyw żony przygniecionej do drzewa samochodem. Nie uwolnili jej bo by umarła odrazu, a tak żyła jeszcze pare chwil żeby w tych dramatycznych okolicznościach porozmawiać z mężem. Chyba właśnie dlatego zwątpił. Możliwe że mi się filmy pokręciły ale zdaje się że to w znakach było
Aaaaaaaaa to teraz zajarzyłem o jaki film chodzi. Trochę mi to zajęło, co samo przez się mówi, że to nie jest wybitny obraz. A nawet na tym w kinie byłem. W sumie 5/10 Dało się obejrzeć.
ps. Ja dalej się upieram że te znaki w zbożu robią rednecki swoimi traktorami
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-01-24, 20:45
Perdita Durango napisał/a:
Spoiler:
Ten motyw żony przygniecionej do drzewa samochodem. Nie uwolnili jej bo by umarła odrazu, a tak żyła jeszcze pare chwil żeby w tych dramatycznych okolicznościach porozmawiać z mężem. Chyba właśnie dlatego zwątpił. Możliwe że mi się filmy pokręciły ale zdaje się że to w znakach było
No to się nie dziwię, że zapomniałam. To faktycznie było przegięte.
To że ty chcesz, żeby film był ateistyczny gówno obchodzi twórcy, który miał taką a nie inną wizję.. Czyli co: jak jest ktoś jest wierzący, a nie daj boże film ma wydźwięk religijny, to od razu kupa? Najs..
Krytyk zawsze chciałby, żeby twórca zrobił tak jak on chce, bo sam nie potrafi :>
Ale mi się ten film podobał i poważnie uważam, że Mel "jestem katolikiem i zdradzam swoją żonę" Gibson zagrał tu bardzo przekonująco jako ateista. I mnie też gówno obchodzi, jaką wizję miał reżyser
Ale ten film nie miał być pro-ateistyczny tak jak ty byś chciał i jest jaki jest.. z takim zakończeniem jakie jest, typowym dla tego reżysera - albo się lubi albo nie, eos.
Ale ten film nie miał być pro-ateistyczny tak jak ty byś chciał
Nie, nie chciałbym. Film ma tandetną końcówkę, bo sam paciaty przyznał w jakimś tam wywiadzie, że to hołd starym, tandetnym filmom science-fiction o UFO i "Znaki" też obracają się w takiej konwencji, więc nie szukałbym tu żadnego poważnego przesłania, czy to 'pro' czy 'anty' religijnego. Co nie przeszkadza mi zauważyć, że pod kwestiami niewierzącego Grahama Hessa jak i jego postawą, podpisałby się niejeden ateista. W tym i ja.
Fajny film na pograniczu pastiszu (starego sf i Hitchcocka) oraz rozprawki ateistycznej dla średnio zamożnych. W tym pierwszym przypadku "Znaki" to rzecz interesująca i niebanalna, a reżyser świetnie gra kliszami. W tym drugim dostrzegam niezdecydowanie, czy pójść w klimaty serio, czy też średnio - bekowe. No i najlepsza jest końcówka - film konstrukcją przypomina 6th sense i przy pierwszym seansie byłem pewien, że
Spoiler:
kosmitów żadnych nie ma, a tu taki zonk na końcu :-) Fajnie Shyamalan bawi w tym się oczekiwaniami względem własnej osoby. Twistem okazuje się brak twista :-)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach