Na pewno ucieszysz się z wieści, że powstaje właśnie kontynuacja "X-Men Origins: Wolverine" której akcja osadzona będzie w Japonii. Wróci Jackman, najpewniej będą jacyś ninja i może nawet będzie się to fajnie oglądało. Premiera w 2013.
Filmu z Cyklopem już nie planują. Prędzej zrobią Deadpoola.
Znając ich nie zrobią ani jednego ani drugiego. Do napełnienia producenckiej kabzy potrzeba jakiś bardziej znanych i lubianych bohaterów niż Deadpool albo Cyklop. Planowali też Magneto i Xaviera, ale jak dla mnie to żaden z nich też tego nie udźwignie. Pomysł z Wolverinem był ok, ale zabrakło dobrego reżysera i scenariusza (a tego nie było ciężko napisać bo historia leży gotowa od 50(?) lat). Sikłej Rosomaka miał szanse kiedy chcieli tam dać dobrego reżysera, ale od kiedy pan dobry-reżyser zrezygnował to już czarno to widzę.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Na Cyklopa nie było szans, ale Deadpoola mają zacząć pod koniec tego roku - scenariusz jest, reżyser jest (jakiś Tim Miller - facio od efektów), Ryan Reynolds nadal zainteresowany.
The Wolverine robi James Mangold - gość od "Tożsamości" i klawej w sumie "3.10 do Yumy", może nie będzie źle.
Mogliby już majstrować przy sequelu "Pierwszej Klasy", na razie wszyscy tylko mówią "Tak, chcemy!" a konkretów ni ma.
First Class jak najbardziej zaliczam do udanych, nie nudziłam się ani przez moment. Co więcej wg mnie zdecydowanie ciekawsze było zapoznanie się z początkami X-Menów niż oglądanie już właściwych popisów z jedynki i dwójki gdzie przesadzono z efektami.
Możesz mi wyjaśnić gdzie niby w części pierwszej przesadzono z efektami? Przecież ten film jak na dzisiejsze standardy pod względem rozmachu przypomina odcinek serialu TV (co jak najbardziej uważam za zaletę), skupiono się tam bardziej na postaciach. W dwójce efektów więcej, ale i tak w FC przebija ją pod tym względem; już nawet nie mówię o tym, że Singer starał się ograniczyć użycie kompa do niezbędnego minimum, a FC to momentami CGI-fest.
X-menów kocham nie ważne w jakiej postaci - filmowej, animowanej czy drukowanej, więc wiedziałam, że pokocham film zanim jeszcze zacznę go oglądać. Bezkrytycyzm, o którym już wspomniano.
Świetny soundtrack, dość mało jak na taką produkcję efekciarstwa - co jest plusem oraz bardzo uzdolniona (i seksowna) obsada. Wiecie, że Charlesa zagrał McAvoy, który swego czasu nosił kostium fauna w słynnej szafie? To dopiero awans. Prawie jakby Barney rozpoczął karierę w Jurajskim Parku. Ja nie oceniam ^^. Poza tym 20 sekund z Hugh Jackmanem i genialna kwestia "Go fuck yourself!" jest chyba jednym z najlepszych momentów w filmie. Tak, fanka.
Co do kontynuacji - czekam na Deadpoola, chociaż Ryan Reynolds mnie nie przekonuje.
Seria o mutantach zawsze kojarzyła mi się z teatralną sztywnością, która "nabierała mocy" z każdą kolejną odsłoną, zupełnie jakby założenie by ubrać ich przygody w bardziej realistyczny (i serio) kostium, zostało potraktowane nieco zbyt dosłownie.
Miło ze strony Matthew Vaughna, że poszedł innym tropem; odpuścił i pozwolił swoim bohaterom nabrać bardziej ludzkiego kolorytu, dzięki czemu nie wydają się być tak bardzo... papierowi.
Po raz pierwszy fabuła filmu nie wydaje się być wyciosana za pomocą topora do rąbania drewna - bieży sobie lekko i płynnie, doprawiona przyjemną muzyką i bardzo udaną strona wizualną (kostiumy!.), ale tym co wynosi "Pierwszą klasę" ponad dotychczasowe ekranizacje jest obsada. James McAvoy i Michael Fassbender wnoszą do filmu tyle młodzieńczej energii, że dzieciaki które im partnerowały musiały się chyba nieźle postarać by dotrzymać im kroku. Młodzi Charles i Erik to strzał w dziesiątkę - czarujący, zabawni, przypominający (przynajmniej na początku) parę uczniaków gotowych do podpalenia klasy podczas lekcji religii Wszystkich aktorów lepiej niż do tej pory zgrano pod względem temperamentów i umiejętności - żadnej Halle Berry snującej się po drugim planie bez konkretnego pomysłu na siebie...
Jasne - pewne elementy nie zostały do końca dobre rozpisane, ale bawiłam się bardzo dobrze a o to tu przecież chodzi
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Faktycznie, szkoda.
Choć i tak (z wypowiedzi wnioskuję, że oglądałaś poprzednie części) "Go Fuck Yourself!" Wolverina rozwaliło najbardziej.
A tak w ogóle, cała ta seria Xmenów mocno kichowata. Jedynka i "Pierwsza klasa" najlepsze, ale nie ukrywam, po takich zachwytach nad "PK" spodziewałem się o wiele więcej. Dobra i tyle. Obejrzeć, zapomnieć.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
żadnej Halle Berry snującej się po drugim planie bez konkretnego pomysłu na siebie...
Poza Fassem, McAvoyem i Lawrence każdy inny robi w zasadzie za tło. A diabełek czy koleś od puszczania wiatrów to już w ogóle... Tak w ogóle, od kiedy to Fassa lubisz?
Poza Fassem, McAvoyem i Lawrence każdy inny robi w zasadzie za tło.
Ale "robią to" z wdziękiem, natomiast Storm chciałam kopnąć w krągły pośladek by wreszcie przestała zasłaniać krajobraz
Jarod napisał/a:
ak w ogóle, od kiedy to Fassa lubisz?
Po raz pierwszy mnie nie wkurwia i nawet wydaje się być całkiem czarujący, ale jak to mówią jedna jaskółka wiosny nie czyni.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach