W gwiezdnym pyle / Im Staub der Sterne
reż. Gottfried Kolditz (NRD, Rumunia 1978)
Statek kosmiczny "Cynro" rusza na pomoc planecie Tem 4, skąd sześć lat wcześniej odebrał sygnał S.O.S. Po wylądowaniu załoga ze zdumieniem odkrywa, że jej pomoc nie jest pożądana. Nawigator Suko postanawia zbadać sprawę. Jego podejrzenia nasilają się, kiedy przypadkiem udaje mu się podsłuchać rozmowę przywódców Tem 4. Ostatecznie odkrywa istnienie Turian, pierwszych mieszkańców, którzy zostali podbici przez Temerian. Planeta Tem 4 rządzi się zasadami: to co na górze, czyli Temerianie, zostaje na górze; to co na dole, czyli Turianie, zostaje na dole. Podczas gdy Temerianie żyją w przepychu, Turianie w podziemiach wydobywają cenne kruszce. Czy po odkryciu prawdy o planecie przywódcy Temerian pozwolą załodze Cynro opuścić Tem 4? [przerobiony opis z filmweb.pl]
Kiedy w czołówce filmu SF nie ma osoby odpowiedzialnej za efekty specjalne, ale jest ktoś od choreografii, można przypuszczać, że będzie ubaw. I owszem, są sceny taneczne, w tym jedna wrzucona chyba na zasadzie - aktorka szpetna, ale ciało ładne, niech powygina się naga w półmroku przez pięć minut bez żadnego związku z przebiegiem fabuły, a co. Film ujawnia wyższość produkcji SF z demoludów nad produkcją SF z wolnego świata pod względem ilości odkrytych cyców, udowadnia też, że można męską obsadę ubrać w coś jeszcze dziwniejszego, niż czerwone pieluchy z "Zardoza". Przynajmniej wiemy, co inspirowało stroje gości z Village People.
Chodzi oczywiście o walkę klas w kosmosie. Temerianie wyzyskują Turian, zamykając ich w kopalniach by wydobywali jakiś minerał, kiedy to sami żyją w zbytku, imprezują i śmiesznie się ubierają. Wpadnięcie załogi "Cynro" nieco zaburza radosny status quo, szczególnie że kosmonauci są postępowi, wyzyskiwaczy nie lubią a w dodatku dawno zaprowadzili u siebie parytety. W sześcioosobowym składzie facetów jest dwóch, ale jeden z nich to sam Leon Niemczyk, więc może liczy się podwójnie.
Biorąc pod uwagę standardy SF, ciężko ten film nazwać dobrym, mimo to ubawiłem się. Pomagier złego nazywa się Ronk, ma brodę i nosi srebrne kozaki. Główny zły mieszka w lustrzanej komnacie, non stop farbuje włosy a koncentruje się przy tańczących nieopodal laseczkach. Kolorki, stroje (załoga Cynro też się lubi przebierać, oj lubi), bijący z każdej sceny styl lat 70` i mnóstwo mniej lub bardziej zamierzonego komizmu sprawiło, że ciężko mi było tego filmu nie polubić.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-05-03, 16:47, w całości zmieniany 2 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach