FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Dante 01
Autor Wiadomość
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5212
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-18, 00:37   Dante 01

Dante 01
reż. Marc Caro (Francja 2008)

Do umiejscowionego na statku kosmicznym więzienia - laboratorium psychiatrycznego trafia nowy, dziwnie zachowujący się więzień. Wkrótce okazuje się, że jego przybycie zwiastuje wiele niesamowitych i przełomowych wydarzeń...

Mocne francuskie kino SF, ciężka rzecz, coś na pograniczu Pi, Odysei i Cube, filozoficzno - klaustrofobiczny klimat. Dla fanów gatunku rzecz warta zauważenia. Polecam. :fingerok:
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 10:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Eva 
mama muminka



Wiek: 25
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2093
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-27, 23:04   

Dla mnie jeden z tych filmów s-f, które robią wrażenie atmosferą i treścią, a nie efektami specjalnymi. Bardziej dramat, czy też może kino psychologiczne, niż sensacja/s-f. Poza tym zawsze gdzieś z boku ma się tą świadomość, że jest to produkcja francuska, co nadaja jej dodatkowego smaczku. :fingerok:
 
 
 
tockar 
kinomaniak



Wiek: 26
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 234
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2008-11-28, 22:22   

Dziwny film. Raczej średni.
Spoiler:
Jezus Chrystus na stacji kosmicznej, odkupiający grzechy. Tak to interpretuję.
 
 
Janusz 
świeżak



Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-29, 12:05   

Gdzie to można obejrzeć?
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5212
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-29, 12:15   

W Polsce w kinach tego nie puszczano, na DVD też tego nie widziałem - chyba pozostaje Ci tylko sieć.
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
Janusz 
świeżak



Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-29, 20:40   

No właśnie nigdzie nie mogę znaleźć. Byłby ktoś tak uprzejmy i poczęstował linkiem? Np. na PM.
 
 
Seh 
użytkownik zbanowany


Wiek: 27
Dołączył: 29 Lis 2008
Posty: 24
Skąd: Poznan
Wysłany: 2008-11-29, 22:36   

Pierwsze dziesięć minut denerwuje brak odzewu ze strony głownej postaci...Jednak film przekonuje. Mozna naprawdę poczuć groze i napięcie sytuacji.
Spoiler:
Sceny gdy bohater ma napady tego "czegoś" mogłybyć troche lepiej zrobione ze strony wizualnej.
..Ale...Bardzo fajny film SF a co najwazniejsze zupelnie inny od wiekszosci jaka widzialem...
 
 
stig_helmer 
użytkownik zbanowany


Wiek: 27
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 446
Skąd: Oleśnica
Wysłany: 2008-12-06, 04:50   

Czekam na ten film już z dwa lata... i przegapiłem premiere jak widze :/.
Mam nadzieje że ten film zarobi na siebie a Caro dostanie pieniądze na następne rzeczy.Dam w tej intencji na msze w Licheniu.
Dla mnie Caro to zawsze była ''ta lepsza'' częśc spółki - bo bardziej neurotyczna i komiksowa (w europejskim znaczeniu)


jutro ssam.

edit:Widze że producenci pocieli czas trwania:/ a ocena na filmwebie nie jest zachęcająca.
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5212
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-06, 15:36   

stig_helmer napisał/a:
a ocena na filmwebie

To bym akurat zupełnie olał bo to nie jest filmik dla przeciętnego użytkownika FilmWeb. Ogólnie powiedziałbym nawet, że jest to nieco niszowe SF. ;)
 
 
stig_helmer 
użytkownik zbanowany


Wiek: 27
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 446
Skąd: Oleśnica
Wysłany: 2008-12-06, 22:13   

BM napisał/a:
że jest to nieco niszowe SF. ;)


Na to też licze... ale modle się do boga żeby znowu nie milczał 10 lat albo co gorsza był to jego ostatni film.
 
 
Nevendaar 
bywalec



Dołączył: 19 Lis 2008
Posty: 80
Skąd: zewsząd
Wysłany: 2008-12-06, 23:11   

stig_helmer napisał/a:


... ale modle się do boga


To już zapomnij o efektach, hehehe
_________________
"Question, question.."
 
 
 
stig_helmer 
użytkownik zbanowany


Wiek: 27
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 446
Skąd: Oleśnica
Wysłany: 2008-12-06, 23:27   

To raczej smutne niż śmieszne że tacy ludzie nie mają pieniędzy na film...Dziś w relacji z Camerimage Alan Parker powiedział że chciałby cos zrobic przed śmiercią ale nikt mu pieniędzy na to nie chce dac:/.
 
 
miss.smilla 
świeżak



Dołączyła: 17 Maj 2010
Posty: 6
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-05-18, 13:07   

Dla mnie ten film okazał się trochę drogą przez mękę a trochę takim intrygującym kuriozum, bo do seansu nie byłam w stanie uwierzyć, że do filmu uznanego autora, jawnie aspirującego do kina ambitnego da się wepchnąć tyle nonsensów. Bardzo mi nie przypadł do gustu- fatalny, pełen luk scenariusz (przez jakis czas zwalałam wiele na etap produkcyjny, ale nie da się tym wszystkiego usprawiedliwić), po najmniejszej linii oporu nakreślone postacie, mało pomysłowa a drażniąca "żywa praca kamery", no i totalne przeestetyzowanie... jak z założenia oprawa ma byc śliczna, niepokojąca i artystyczna to zazwyczaj wychodzi pretensjonalny kicz i tak też stalo się tutaj. Samo umiejscowienie akcji w odciętym od świata zewnetrznego środowisku i zaaranżowanie sytuacji w której bohaterownie funkcjonuja w grupach i indywidualnie jako mocne opozycje jest starą, ograną sztuczką, w której z zalożenia tkwi ogromny potencjał. Tutaj pozostaje on nietknięty.

Jednym slowem, uważam "Dante 01" za przaśnie przystrojony banał.

Naprtawdę, nie spodziewalam się po Caro aż tak złego filmu.


edycja: Przepraszam, że odswieżam stary temat, na szczęście nie był zarchiwizowany a ja mam ogromna potrzebe porozmawiania z kimś, kto ten film obejrzał.. w sumie stąd jestem na forum :) . Pozdrawiam.
_________________
... the island where love is free ...
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5212
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-19, 06:04   

E tam, przesadzasz. Łatwo przykleić mu łatkę gatunkowego potworka ale myślę, że ma on w sobie jednak potencjał, który przy odrobinie dobrej woli da się wydobyć na powierzchnie. Z tym filmem jest trochę jak ze słynnymi japońskimi chrupkami owiniętymi w wodorosty. Na początku nie możesz na nie patrzeć (o jedzeniu nie wspominając), a potem przepłacasz ciężkie pieniądze żeby je dorwać na jakimś orientalnym stoisku i ze smakiem wcinać do piwa.

Innymi słowy - jeżeli masz na to siłę i ochotę, to spróbuj się przebić przez przaśność i banał, zrobić sobie kolejny seans w środku nocy, taki klimatyczny, z otwartą głową, bez szukania dziury w całym. Może okaże się, że coś spod tej pozornej skorupy banału do Ciebie trafi. Ja chyba to coś zauważyłem i do mnie ten film w znacznym stopniu przemówił. Nie powiem, że czuję się olśniony ale mieszanie go z błotem to jednak gruba przesada, a nawet pójście na pewną łatwiznę. Zabawa z biblijnym mitem też jest tu czymś dosyć ciekawym. Powoduje ona, że film nabiera nieco mistycznego klimatu. Można go nawet odbierać w jakiś tam para-Dänikenowski sposób. Bo oto walczący ze smokiem Św. Jerzy zyskuje zupełnie nową formę. Zresztą sama interpretacja imion postaci i ich doboru na tej karnej kolonii też daje fajną łamigłówkę. Widać, że autor puszcza do nas oko i zostawia pole do tego by sobie nieco pokombinować i podążyć.

Kino sci-fi rządzi się swoimi prawami. Jeżeli za wartość samą w sobie przyjmiemy pewien klaustrofobiczny klimat kosmicznego czyśćca, to myślę, że został on tu osiągnięty. Kolejną sprawą wartą uwagi jest plastyczność poszczególnych ujęć. Niektóre z nich naprawdę solidnie zapadają w pamięć i w znacznej mierze rekompensuje to nieodciągnięcia na innych polach.

Dla mnie ten film to taka autorska baśń w klimatach hard sci-fi. Podróż do świata fantazji reżysera, który wchodzi w pewną przestrzeń bez odp. zestawu gadżetów ale za to z ogromną odwagą i zaangażowaniem. Gdzieś tam sączy tą swoją wizję i muszę powiedzieć z całym przekonaniem, że ja w nurt tej wizji zanurzyłem się niemal zupełnie.

A pewna kiczowatość też nie musi oznaczać, że film jest z gruntu skopany. Żeby daleko nie szukać:
http://www.forum-filmowe.pl/topics8/101.htm
http://www.forum-filmowe.pl/topics8/994.htm
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
miss.smilla 
świeżak



Dołączyła: 17 Maj 2010
Posty: 6
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-05-20, 18:17   

Wybacz, jeśli mój ton jest za ostry, ale naprawdę uważam, że to jest bardzo kiepsko pomyślany film. Nie usiadłam do niego z zamiarem „szukania dziury w całym”, wręcz odwrotnie, szykowałam się na dwie godziny porządnego kina, bo dobrze wspominam i „Miasto zaginionych dzieci” i „Delicatessen”. Zamknęłam się w pokoju, zasunęłam zasłony, włączyłam odtwarzacz i poddałam się pięknemu głosowi narratorki. Po kilku scenach doszłam do wniosku, ze raczej nie będzie tak dobrze, jak się spodziewałam a później było tylko gorzej.

Nie oceniam tego filmu jako „potworka” w ramach gatunku s-f , to byłoby duże nieporozumienie, wydaje mi się, że bardziej przynależy do kategorii dramatu psychologicznego, tyle, że opowiedzianego w realiach s-f.

I jeśli chodzi o oprawę wizualną;, muzyczną, o klimat, wizję świata przedstawionego to nie mogę się spierać, mimo tego, że jak pisałam wcześniej, są według mnie niskiej klasy. Wrażliwość na ich urok to sprawa bardzo indywidualna i, jak mówią- jeden woli bułki, drugi piekarza córki, na to się nic nie poradzi ;) . Dla mnie jest pretensjonalnie, dla Ciebie baśniowo.

Rzecz, na którą się zgodzić nie mogę to wspomniane przez Ciebie bogactwo i głębia symboliczna. W żaden sposób jej tu nie dostrzegam, a próbę „podintelektualizowania” treści za pomocą technik, jak te z Dante 01 uważam za tani chwyt. Rozwiniecie chrześcijańskiego mitu o świętym Jerzym może rzeczywiście przyjmuje nową formę, ale ani nie stawia nowych pytań, ani nie poszukuje nowych odpowiedzi. Opowiada mit ale nawet nie sili się na jego analizę. Mając w ręku tak powszechnie znaną w kulturze europejskiej opowieść można sobie pozwolić na spory rozmach interpretacyjny a nie tylko na „fajną” wizualizację, bo ona po prostu nic nie wnosi oprócz wspomnianej przez Ciebie formy no i poczucia, ze oto widzi się coś bardziej znaczącego. A sprawy z imionami bohaterów nie nazwałabym łamigłówką za żadne skarby, bo ta zakłada konieczność rozwiązania problemu i odkrywanie odpowiedzi, a w filmie wszystko podane jest na tacy- postacie ukryte za nazwami są czytelne dla przeciętnego dziesięciolatka. Poza tym, że funkcjonują razem w garnku wiedzy powszechnej, nie istnieją wspólnie w żadnych systemach i dlatego będę twierdzić, że to autorzy poszli na łatwiznę, zapożyczając sobie co słynniejsze imiona które akurat wydały im się przydatne i tworząc tak naprawdę nic nieznaczący kolaż.

Podobne odczucia mam co do tego, jak ograno kartę czyśćca, pokuty, wybawienia, mesjanizmu, moralności... dla mnie film jest pełen wykalkulowanego patosu a nie ma w nim ani mądrości ani poszukiwania prawdy.

I niestety, już pod względem samej akcji.. luki w scenariuszu biją po oczach.

A, i nie mam nic przeciwko kiczowi, jak długo nie jest właśnie pretensjonalny ;) .
_________________
... the island where love is free ...
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u