Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-28, 20:15 Czerwona planeta
Czerwona planeta / Red Planet
reż. Antony Hoffman (Australia, USA 2000)
Ludzkość otrząsnęła się z milenijnej euforii i zrozumiała, że nadciąga katastrofa ekologiczna. Ziemi uratować już nie można, ale istnieje jeszcze szansa przeniesienia naszej cywilizacji na Marsa. Wystarczy odtworzyć tam ziemską atmosferę. Rozpoczyna się największe przedsięwzięcie w dziejach ludzkości. Flota bezzałogowych statków kosmicznych zrzuca na powierzchnię czerwonej planety miliony ton zielonych alg, które mają wyprodukować powietrze dla przesiedleńców. Wszystko przebiega zgodnie z planem. Tymczasem algi zaczynają znikać. Z Ziemi wyrusza ekspedycja naukowa, by rozwikłać tę straszną zagadkę. Tak oto dochodzi do pierwszego załogowego lotu na Marsa.
Kolejny filmik SF ze średniej półki, który przykuł moją uwagę. Nie jest to żadne epokowe dzieło gatunku ale też sięgając po niego wcale się tego nie spodziewałem. Z dystansem patrząc kawałek niezgorszego kina SF, z ciekawie pokazaną wyprawą na Marsa w tle. No i jeszcze (znana głównie z Martixa) Carrie-Anne Moss jako Komandor Bowman. Moim zdaniem jak najbardziej można to bez wynudzenia się obejrzeć.
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
ja ?? co TY? bardzo lubię, tylko mam słabą pamięć a tym bardziej jak coś mnie nie zachwyci
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Kurcze Misję na Marsa widziałam kilka razy a czerwonej planety nigdy, trzeba nadrobić Zwłaszcza że w jakimś media markcie widziałam niedawno za grosze.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Lubię sci-fi, przy pierwszym oglądaniu nawet b. lubiłem... A wynudziłem się jak mops.
Nudy na miarę "Misji na Marsa". No - może zakończenie lepsze (tzn. nie tak tragiczne).
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach