Dzień zagłady / Deep Impact
reż. Mimi Leder (USA 1998)
W kierunku Ziemi zbliża się ogromnych rozmiarów kometa. Wszystkie badania wykazały, że jej uderzenie zniszczy wszelkie formy życia. Podjęto ostatnie próby uniknięcia tragedii lub przynajmniej zmniejszenia jej skutków. W kierunku komety wyrusza statek z grupą astronautów. Kieruje nimi Spurgeon Tanner. Cały świat z uwagą śledzi każde ich posunięcie. Minuta po minucie nieubłaganie zbliża się dzień zagłady.
Absolutny oldschool. Film Si-Fi nakręcony przez babkę zupełnie nie zainteresowaną gatunkiem. Niby typowy produkcyjniak katastroficzny, ale kilka rzeczy wymyka się spod sztancy - zamiast obrazu powszechnej paniki i rozpierduchy - spokój; zamiast tzw. "reakcji stadnych"- izolacja i samotność. Do tego wyjątkowo udane jak na tamte czasy efekty specjalne produkcji IL&M (nawet teraz robią wrażenie), bardzo dobra rola Morgana Freemana, epicki korek wszech czasów w tle i piękna Tea Leoni wcielająca się w postać wścibskiej dziennikarki.
Młodzi aktorzy, jak to młodzi aktorzy - sporo wytrzeszczania oczków, szlochów i wzdychania - ale w granicach, które da się tolerować.
"Dzień zagłady" nieczęsto pojawia się na ekranach TV - a przecież ma w sobie wszystko to co przyczyniło się do (nieco nadmiernej) popularności takich filmów jak "Armageddon" czy "2012" + dużo bardziej "na serio" i strawnie opowiedzianą historię zagłady ludzkości.
Dobry pomysł tym nastawieniem się na kameralny świat emocji.
Kto nie widział a ma zamiar, lepiej niech nie ogląda - dziwny trailer- zdradzający całą fabułę filmu
Spoiler:
-Elijah Wood mnie przeraża O_o nie zmienił się odkąd skończył 15 lat - w ogóle.
-gigantyczny korek został nakręcony w 2 dni, brało w nim udział 2000 prywatnych aut - całość powstała bez udziału efektów specjalnych, a komunikacja odbywała się ... drogą radiową.
-Scena w której woda zasysana jest przez formującą się falę powstawała przez pół roku (!) w studiach IL&M; w filmie ta scena trwa chyba z 5 sekund.
-Spielberg osobiście wybrał Leder i namaścił ją na reżysera filmu. Początkowo sam planował się tym zająć.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-12-11, 22:01, w całości zmieniany 2 razy
E tam, "Armageddon" lepszy Wynudziłem się na "Dniu Zagłady" strasznie, przez drugie pół filmu nic tylko się łzawo żegnają, błech. Ale pieprznięcie kawałka komety w Ziemię dobre, przyznaję.
Nuz napisał/a:
Film Si-Fi nakręcony przez babkę zupełnie nie zainteresowaną gatunkiem.
Powinna była dalej robić fajne akcyjniaki, "The Peacemaker" nieźle jej wyszedł.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach