Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-25, 17:58 Man from Earth
Man from Earth / Człowiek z Ziemi
reż. Richard Schenkman (USA 2007)
Po niespodziewanej rezygnacji profesora Oldmana z pracy na uniwersytecie, jego zaszokowani przyjaciele i współpracownicy przychodzą do jego domu żądając wyjaśnień. Są zaszokowani, kiedy podaje powód swojej przedwczesnej rezygnacji: twierdzi, że jest nieśmiertelny i nie może przebywać w jednym miejscu dłużej niż dziesięć lat nie wzbudzając podejrzeń. Uznany pisarz science fiction Jerome Bixby wymyślił tą historię jeszcze w latach 60-tych. Okazała się jednak jego ostatnią powieścią, którą ukończył na łożu śmierci w kwietniu 1998.
To coś bardziej jak teatr telewizji niż pełnowymiarowy film. Można obejrzeć ale nie spodziewajcie się cudów (film naprawdę zrobiony minimalnym kosztem - równie dobrze można by zamknąć oczy i słuchać tego jak słuchowiska w radiu, całość niewiele by straciła bo 95% "akcji" opiera się na dialogach). Jak dla mnie 4/10. Tylko dla ciekawych.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 11:10, w całości zmieniany 3 razy
Może i jest to ciekawy pomysł, ale zrealizowany po najmniejszej linii oporu.
Dokładnie. Na podstawie takiej fabuły można było zrobić coś o wiele bardziej efektownego. W sumie nawet niezły serial na tym patencie można by stworzyć. Ale tutaj autorom zabrakło polotu.
Uważam dokładnie odwrotnie. Gdyby film został zrealizowany w sposób bardziej spektakularny, z "dosłownym" przedstawieniem kwestii poruszanych przez bohaterów (np. w formie retrospekcji czy coś), gdzieś zatraciłaby się cała idea i pozostałoby kolejna przeciętna produkcja sci-fi. A tak mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju "12 Gniewnych Ludzi" w trochę fantastycznym kostiumie. Całość faktycznie opiera się niemal w stu procentach na dialogach, ale że te drętwotą raczej nie grzeszą, słucha się ich gładko i z rosnącą ciekawością (przynajmniej ja tak miałem), więc w moich oczach film jako tako się broni. Choć być może jeszcze lepiej historia ta by się rzeczywiście sprawdziła jako słuchowisko radiowe, gdzie można skupić się wyłącznie na treści.
W moich oczach film dość poważnie rujnuje niestety końcówka, która wykłada wszystko kawa na ławę i nie pozostawia specjalnie miejsca na własne domysły i interpretacje.
Niezwykle ciekawy obraz. Kino sci-fi idzie w stronę efekciarstwa, a przez to w tandetę, pomijając to co w tym gatunku najbardziej fascynujące. Tu nie pominięto żadnych pytań rodzących się w tego typu filmach i w tym najważniejszego - o sens religii ...coś czego mi zabrakło np. w takim K-PAXie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach