Dołączyła: 19 Lis 2008 Posty: 79 Skąd: The Universe
Wysłany: 2008-11-24, 21:29 The Abyss
The Abyss / Otchłań / Głębia
reż. James Cameron (USA 1989)
Amerykańska łóź podwodna zostaje zaatakowana i uszkodzona opada na dno oceanu. Wojsko organizuje akcję ratunkową, ale okazuje się, że armia nie jest w posiadaniu odpowiedniego sprzętu umożliwiającego prace na dużych głębokościach. Do akcji zostają zaangażowani więc cywile, pracownicy stacji badawczej. W trakcie swojej pracy nawiązują oni kontakt z Obcymi...
Sf z głębią (dosłownie i w przenośni ) Dobrze zrobiony, na początku ciekawy, potem trochę mnie znudził. Ale może nie był to dobry dzień na głębsze wrażenia i przemyślenia. W najbliższej przyszłości wrócę do niego i spróbuję jeszcze raz.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-09-19, 03:08, w całości zmieniany 4 razy
W sumie był niezły, ale, o ile kojarzę, to naciągnęli mocno z tym oddychaniem płynem, że niby dzieci w łonie też oddychają płynem więc i dorośli mogą , bla bla, bo żadne płody płynem nie oddychają, płody też ludzie, nie ryby
Ale ogólnie, jak sie nie zagłębiać (nomen omen) w takie szczegóły, to film ok
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2008-11-24, 21:38
Bardzo lubię. Swoją drogą to jakiś czas temu widziałem wersję reżyserską i końcówka znacząco różni się od wersji kinowej i jest... tak ohydnie moralizatorska, że aż rzygać sie chce.
Dołączyła: 19 Lis 2008 Posty: 79 Skąd: The Universe
Wysłany: 2008-11-24, 21:58
ribit napisał/a:
niech choć sie troche tej science trzymają
Trochę się trzymali ale moim zdaniem jeśli ogląda się film z tego gatunku i zaczynasz myśleć jak to jest na prawdę, to cały klimat diabli biorą. Bo w większości (na szczęście) jest więcej fiction niż science taka uroda gatunku
No tak, ale w niektórych produkcjach takie coś zupełnie nie razi, bo nie ma na to nacisku, w takich np Gwiezdnych Wojnach, nikt nie zwracał uwagi na ich przepiękne, zupełnie nierealne podróże 'hipernapędem' czy brak skutków nieważkości na statkach kosmicznych, nikt o tym nie wspominał i było OK, w wielu filmach sf tak jest,a tutaj były specjalne o tym dywagacje i 'naukowe' wnioski i to jakoś raziło w rezultacie, ale spoko, może tylko ja jestem czepliwa jakoś szczególnie
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5212 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-17, 14:44
Obejrzałem wczoraj (i chyba była to wersja reżyserska bo film trwał ok. 3h), ku mojemu zdziwieniu okazało się, że nie widziałem tego wcześniej (albo widziałem tak dawno, że już zupełnie nie pamiętam). Przyznam, że obraz miał naprawdę świetne momenty ale było też trochę dłużyzn. Najbardziej podobał mi się motyw zejścia w otchłań. W ogóle większość scen podwodnych była na znakomitym poziomie. Trochę rozczarowało mnie zakończenie. W ogólnym ujęciu film był zdecydowanie za mało mroczny jak dla mnie, spodziewałem się czegoś przyprawiającego o dreszcze, a tu dostałem taką raczej podwodną bajkę z budującym przesłaniem dla ludzkości. W sumie fajne, ale trochę nie z mojej parafii. Mimo wszystko polecam bo filmik obiektywnie rzecz biorąc niezły.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2008-12-17, 21:58
BM napisał/a:
Trochę rozczarowało mnie zakończenie. W ogólnym ujęciu film był zdecydowanie za mało mroczny jak dla mnie, spodziewałem się czegoś przyprawiającego o dreszcze, a tu dostałem taką raczej podwodną bajkę z budującym przesłaniem dla ludzkości.
Właśnie dloatego wersja reżyserska jest do dupy, w wersji kinowej...
Spoiler:
kiedy Harris spada tam na dól i stwór zabiera go, do tego statku/miasta obcych, ci ostatni nie pokazują mu tych wszystkich wojen/rozruchów itd bzdur. Jedynie pokazują mu to co pisał do swojej żony na tej maszynce, którą miał na ręce (że wiedziała, że to bilet w jedną stronę itd).
Ja ogladałem reżyserską i też się nieco zawiodlem, bo oczekiwałem czegoś bardziej złowrogiego i mrocznego Pamietam że sie lekko nudziłem, ale to normalne przy filmie, który trwa prawie 3 godziny. Jednakże dobrze sie to ogladało, bo film przecież kiepski nie jest, ale nie sądze żebym do niego wrócił w ciągu najbliższych lat. Tak czy siak warto obejrzeć.
Religii to tam nie było, ale polityka i owszem.. ci co oglądali wersję reżyserską to wiedzą.
Wg mnie jest to najlepszy film Camerona obok Terminatora (jedynki ofkorz). Przełomowe efekty, ciekawa i spójna fabuła, dobre postaci, piękny i młody Michael Biehn :> ehh..
Tylko to moralizowanie jakieś takie czerstwe :P
Chyba jedyny film Camerona, który zaliczył finansową klapę.
Mimo wszystkich wad (jest przydługi i momentami dziwnie zmontowany) - bardzo go lubię. Wreszcie ktoś zabrał się za to, co podobnie jak kosmos, jest nam obce, ale leży zdecydowanie bliżej. Za oceany.
Pod względem wizualnym - jak zwykle Cameron nie rozczarowuje - piękne podwodne zdjęcia, scenografia palce lizać, nowatorskie efekty specjalne, które posłużyły za dodatek o określanym znaczeniu, a nie stały się główną atrakcję filmu.
Obsada wybrana starannie, więc i gra aktorska bez zgrzytów.
Ten film chyba od początku nie miał szczęścia Aktorzy strasznie narzekali na warunki pracy, a z tego co pamiętam M. Mastrantonio uciekła z planu po tym, kiedy reżyser zakazał jej wychodzić do łazienki i polecił załatwianie potrzeb fizjologicznych do kombinezonu . Tyran, ale zdolny.
Jeden z filmów, które przegapiłem i obejrzałem go dopiero pod koniec 2008 roku. Jak to u Camerona - ogląda się świetnie, (nawet mimo paru strasznych przegięć) szczególnie rozszerzoną wersję reżyserską. Na pewno nie raz do tego filmu wrócę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach