Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-08, 11:23 Predators
Predators
reż. Nimród Antal (USA 2010)
"Predators" to kolejne podejście Rodrigueza do cyklu, który zapoczątkował film z udziałem Arnolda Schwarzeneggera z 1987 roku. W 2003 roku Rodriguez chciał napisać scenariusz trzeciej części tej serii, a w udzielanych wówczas wywiadach chwalił się kilkoma pomysłami na jego fabułę. W jednym z nich Predator miał sterroryzować załogę XVII-wiecznego statku, a w innym Dutch (grany przez Schwarzeneggera bohater oryginału) i porucznik Mike Harrigan (Danny Glover w "Predator 2: Starcie w miejskiej dżungli" ) mieli zostać uprowadzeni przez Predatora na jego planetę. Do realizacji żadnego z pomysłów ostatecznie nie doszło, bo każdy z nich okazał się zbyt kosztowny. [źródło stopklatka.pl]
Świetne kino akcji nawiązujące do klasyki z przełomu lat 80tych i 90tych. Oczywiście Arnolda i paru innych madefakerów w starym wydaniu nie da się już wykorzystać więc pewne rzeczy są po prostu nieosiągalne ale i tak wyszło naprawdę nieźle. Szczerze mówiąc myślałem, że będzie kiszka zupełna, a tymczasem na tle podobnych produkcji "Predators" prezentuje się bardzo, bardzo konkretnie. Ciekawie pokazana planeta obcych, interesujący dobór bohaterów. Brody o dziwo wypadł wiarygodnie, do tego ta dupa z lunetą - mnie ta ekipa przekonuje. Sami predatorzy też rewelacyjnie zrobieni. No i najlepsze w tym filmie jest to, że nie traktuje widza jak zupełnego idioty. Jest sporo niedopowiedzeń, które trzeba sobie samemu jakoś wytłumaczyć, a zdecydowana większość fabuły jest całkowicie na serio. Żadnego tam robienia sobie jaj z kultu. Raczej całkiem solidny hołd wobec pierwszego predatora. Znakomicie wykreowano klimat dżungli. Do tego krew leje się całkiem gęsto, a za każdym krzakiem czyha kolejna niewiadoma. Nie ma debilnych wyjaśnień pt. "skąd się tu wzieliśmy, itd." - nie ma na to czasu, trzeba przeżyć, a kilku rzeczy dowiadujemy się przy okazji. Całość ma taki trochę klimat ala deathmatch z Quake'a. No i jeszcze pokazano kawałek świata i mentalności obcych. Absolutnie nie byłem rozczarowany. 8.5/10 Polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-10-08, 18:00
Kurwa mać, chyba naprawdę nawet z czystej ciekawości przestane oglądać takie rzeczy. O, własnie sobie przypomniałem, że musze sobie P2 kupic na dvd.
BM napisał/a:
Adrien Brody w "Predatorach" zastąpi Arnolda
20th Century Fox ogłosiło wczoraj nazwiska aktorów, którzy zagrają główne role w filmie "Predators" produkowanym przez Roberta Rodrigueza. Najważniejszą rolę – wymyślonego 'na nowo' (i z nowym imieniem - Royce) Dutcha, którego w oryginale grał Arnold Schwarzenegger – powierzono Adrienowi Brody'emu ("Pianista").
Pozostałe role przypadły Danny'emu Trejo (co wiedzieliśmy już dużo wcześniej) jako Cuchillo, Alice Bradze ("Miasto Boga") jako Isabelle, Waltonowi Gogginsowi ("Świat gliniarzy") jako Stans, Olegowi Taktarovowi ("Zawodowcy") jako Nikolai, Mahershalalhashbazowi Aliemu ("Ciekawy przypadek Benjamina Buttona") jako Mombassa i Louizowi Ozawie jako Hanzo. Zagrają oni porwanych przez Predatorów ludzi, którzy zrzuceni zostają na rodzinną planetę kosmitów, gdzie mają się stać zwierzyną na organizowanym przez obcych polowaniu. Bohater Brody'ego postanowi ich zorganizować i dać im szansę na przetrwanie.
Nieoficjalnie podaje się, że również Topher Grace ("Spider-Man 3") pojawi się w obsadzie. Miałby zagrać seryjnego zabójcę o imieniu Ethan bądź Edwin.
"Predators" wyreżyseruje Nimród Antal ("Motel"). Zdjęcia właśnie mają się rozpocząć. Kręcone będą w Teksasie i na Hawajach. Film ma być początkiem całej serii, a Brody ponoć ma zapisaną w kontrakcie klauzulę powrotu w kontynuacji.
źródło: filmweb.pl
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Film wygląda jak żenujące gówno na poziomie AvP. Do tego chuderlawa pierdoła Brody, czarny diler piguł z Syjonu, naczelna meksykańska morda Hollywood i jakiś wojownik Yakuzy z kataną. Mogli jeszcze w promocji dorzucić Shang Tsunga, Goro i Myszkę Mickey. Co to w ogóle ma być? Po "Pocahontas in space" ktoś postanowił zrobić "Kill Bill in space"?
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Poniższy zwiastun wygląda dużo bardziej obiecująco niż to barachło do Predators. A jak wyszło wiadomo...
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Wygląda jak kolejna bezpłciowa siekanina bez klimatu. Przewiduję, że będzie "zabawnie" i efekciarsko, do tego pewnie jakiś wątek miłosny. Coś jak "Desperado", tyle, że w dżungli. Gorsze od AvP na pewno nie będzie, bo to byłby wyczyn, któremu nawet Rodriguez by nie podołał. Murowany hit lata.
PitBullFarm napisał/a:
Poniższy zwiastun wygląda dużo bardziej obiecująco niż to barachło do Predators. A jak wyszło wiadomo...
Jeżeli chodzi o AvP, to nawet ten zwiastun zapowiadał kolejne nieszczęście w historii kinematografii.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Film wygląda jak żenujące gówno na poziomie AvP. Do tego chuderlawa pierdoła Brody, czarny diler piguł z Syjonu, naczelna meksykańska morda Hollywood i jakiś wojownik Yakuzy z kataną. Mogli jeszcze w promocji dorzucić Shang Tsunga, Goro i Myszkę Mickey. Co to w ogóle ma być? Po "Pocahontas in space" ktoś postanowił zrobić "Kill Bill in space"?
Obsada maksymalnie porażkowa. Jedynie "naczelna meksykańska morda hollywood" mi tam pasuje, choć pewnie zdechnie w pierwszych 15 minutach filmu. Reszta...
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Moim zdaniem dno absolutne. Pewno Predatorów będzie przynajmniej kilkunastu, ale i tak wszystko skończy się wesołym oberkiem. Obsada beznadziejna. AvP nie oglądałem, więc i to "dzieło" sobie może odpuszczę.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-18, 22:35
Wczoraj byłem na premierze "Predators". Powiem krótko - jest klimat.
Predators (2010) - minirecenzja:
Świetne kino akcji nawiązujące do klasyki z przełomu lat 80tych i 90tych. Oczywiście Arnolda i paru innych madefakerów w starym wydaniu nie da się już wykorzystać więc pewne rzeczy są po prostu nieosiągalne ale i tak wyszło naprawdę nieźle. Szczerze mówiąc myślałem, że będzie kiszka zupełna, a tymczasem na tle podobnych produkcji "Predators" prezentuje się bardzo, bardzo konkretnie. Ciekawie pokazana planeta obcych, interesujący dobór bohaterów. Brody o dziwo wypadł wiarygodnie, do tego ta dupa z lunetą - mnie ta ekipa przekonuje. Sami predatorzy też rewelacyjnie zrobieni. No i najlepsze w tym filmie jest to, że nie traktuje widza jak zupełnego idioty. Jest sporo niedopowiedzeń, które trzeba sobie samemu jakoś wytłumaczyć, a zdecydowana większość fabuły jest całkowicie na serio. Żadnego tam robienia sobie jaj z kultu. Raczej całkiem solidny hołd wobec pierwszego predatora. Znakomicie wykreowano klimat dżungli. Do tego krew leje się całkiem gęsto, a za każdym krzakiem czyha kolejna niewiadoma. Nie ma debilnych wyjaśnień pt. "skąd się tu wzieliśmy, itd." - nie ma na to czasu, trzeba przeżyć, a kilku rzeczy dowiadujemy się przy okazji. Całość ma taki trochę klimat ala deathmatch z Quake'a. No i jeszcze pokazano kawałek świata i mentalności obcych. Absolutnie nie byłem rozczarowany.
8.5/10 Polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
z kina wyszedłem z podobnym poczuciem niespełnienia, co po Terminatorze 4: Salwacji. Niby wszystko na miejscu, ale ni cholery obok jedynki tego nie mogę postawić, choć oczywiście mnóstwo lepsze niż sequel z Dannym Gloverem, i jednak wolę żyda niż murzyna (ale w żadnym wypadku niż CzarnegoMurzyna ) jako action hero. Trzeba będzie zrobić repetę jak wyjdzie na blu-rayu.
_________________ Potwierdzam, iż u nas w Bergen-Belsen nie było nigdy komór gazowych.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-22, 00:53
Krwawy Świt napisał/a:
z kina wyszedłem z podobnym poczuciem niespełnienia, co po Terminatorze 4
To raczej niesprawiedliwe przyrównanie. T4 był jednak taki jakiś znacznie bardziej nowomodny i bajerancki. "Predators" to natomiast hołd złożony dla kina akcji w starym stylu (coś jak John Rambo z 2008) i już choćby za to należy mu się spory plus.
_________________ tell me what you don't like about yourself
choć oczywiście mnóstwo lepsze niż sequel z Dannym Gloverem
Oczywiście zdecydowanie gorsze. Mimo że całkiem niezłe.
Sequel z Gloverem to przynajmniej było coś nowego w serii (do tego niewiele, jesli w ogóle, słabsze od oryginału), tu mamy praktycznie powtórkę z jedynki. Ogląda się to przyjemnie, ale wtórność bije po oczach. Oczywiście film o niebo lepsze od koszmarków spod znaku AVP, od zidiociałego Terminatora "udajemy poważny film" Salvation również, ale więcej niż 7/10 ode mnie raczej nie dostanie. Kontynuacje jednak chętnie bym zobaczył.
Muszę przyznać, że "Predators" to raczej przyjemne zaskoczenie - dobrze się to ogląda, nawet jeśli oprócz samego konceptu niewiele nowego wnosi do serii.
Brody wziął się ostro za swoją fizis, z miłym oku skutkiem widać i reżyser chciał ten fakt podkreślić pod koniec filmu zdzierając z bohatera koszulinę.
Jedynym zgrzytem była dla mnie postać doktorka
Spoiler:
jego przemiana w pięć sekund z dupy wołowej w psychologa-mordercę-aktora - kupy się nie trzyma, nawet pomimo rzucanych sprytnie (na początku filmu) aluzji
Predatory jak zwykle świetne - jest w nich coś... poruszającego.
Biorąc pod uwagę scenerię i ilość zaangażowanych osób - dałoby się ten film zrobić stosunkowo niewielkim nakładem kosztów.
Jak ktoś wyżej wspomniał film jest na dobrą sprawę remake'm jedynki co w sumie nie jest takim głupim pomysłem. Spory plus daję mu za starą szkołę efektów "specjalnych" - miło popatrzeć, że ktoś jeszcze robi filmy bez całej komputerowej orgii.
Ale tak ogólnie to szału nie ma. Nieco mało tu mięsa i efektownych polowań. Poza tym ktoś się chyba starał ten film na siłę urozmaicić, skutkiem czego sporo scen/wątków wygląda na wyrwane z innej bajki.
Spoiler:
Postaci doktorka-psychopaty i muzina-rozbitka plus samurajski pojedynek.
A w całym filmie najlepszy jest chyba pojazd po Brody'm na samym początku.
Szpilman do snajperki: - jesteś z IDF?
Snajperka: - skąd wiesz, służyłeś?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach