Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-11, 01:39 Pandorum
Pandorum
reż. Christian Alvart (USA, Niemcy 2009)
Dwójka astronautów budzi się pewnego dnia na pokładzie statku kosmicznego. Żaden z nich nie wie jednak dlaczego się tutaj znaleźli i jaki charakter ma ich misja. [opis stopklatka.pl]
Spodziewałem się kompletnej kaszany, a dostałem całkiem przyzwoite kino akcji zupełnie mocno osadzone w klimatach science fiction, w dodatku w pikantnej polewie z nalepką "horror". Całość jest napędzana raczej głównie przez dynamiczną akcję, ale wszystko to jednak w solidnym, fantastyczno-naukowym opakowaniu. Lubię takie kino. Tak właśnie powinno wyglądać. Intelektualnie może nie za bardzo jest to wymające ale na pewno solidnie nawiązuje do takich klasyków gatunku jak Alien czy Event Horizon i momentami nawet działa na wyobraźnie (wiadomo, klimat jednak nie ten ale i tak brawa za dobre chęci). Jak na dzisiejsze standardy to powiedziałbym nawet, że nakręcono coś pozytywnie wyróżniającego się na tle ogólnej, gatunkowej pulpy. Jeżeli będziecie oczekiwać jakiegoś filozoficznego sci-fi to oczywiście przez lwią część filmu spotka was grube rozczarowanie, ale jeśli nastawicie się od początku na hard S/F i akcję, a to wszystko w lekko Däniken'owskiej oprawie to prawdopodobnie będziecie zupełnie zadowoleni. Ja nawet znalazłem tu więcej niż mógłbym oczekiwać. Było kilka nawiązań do pecetowej popkultury (fallout), a i cała scenografia wypadła bardzo przekonująco. Momentami nawet mocno ponad standard ostatniej dekady. Odpowiedzialni za scenografię Richard Bridgland (Rock'N'Rolla, Resident Evi, Alien vs. Predator) oraz Bernhard Henrich (Król Olch, Krucjata Bourne'a, Walkiria) dołożyli dużą cegiełkę do końcowego efektu. Jest brudno, zimno i nieprzyjemnie - tak jak powinno być na jakimś ponurym, opuszczonym przez Boga, dryfującym w kosmosie wraku. Ujemne punkty za momentami zbyt schematyczną i chaotyczną fabułę, tudzież jej chwilowe zaniki + lekko toporną, oldskulową animację "obcych" w momentach gdy prym przejmują efekty (takie patenty może i zachwycały na początku lat 90tych ale odnoszę nieodparte wrażenie, że jak na dzisiejsze czasy to już troszkę jednak zgrzyta po oczach). W ujęciu ogólnym CGI jednak raczej na plus niż na minus. Zresztą zobaczcie i oceńcie sami. Jestem świeżo po seansie i dam mocne 7/10. Polecam.
Poniżej trailer:
_________________ tell me what you don't like about yourself
Dla mnie raczej na minus... ot SF na poziomie Surogates, potencjał i pomysł fajny ale niewykorzystany. Aktorsko też specjalnie nie przypadł mi do gustu.. Foster taki jakiś nijaki. 5/10
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-12, 14:21
Mi się Pandorum kojarzy z takim niezłym kinem ery VHS trochę. Taka B-klasowa produkcja ale mocno wyróżniająca się w tłumie. Gdyby film powstał ze 20 lat temu to pewnie wielu z was uważałoby go dziś za kultowy.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-12, 19:12
Wiesz, zależy jak do tego się nastawiać. Ja po prostu nastawiałem się na totalnie gówniany slaszer w sajensfikszynowym opakowaniu dlatego pozytywne wrażenie było duże (ostatecznie p[przecież dostałem znacznie, znacznie więcej). Myślę, że ten film naprawdę może się podobać, ale też wielu będzie na niego psioczyć. Nie jest to też nic nad czym bym się specjalnie zachwycał. Mimo to polecam (aczkolwiek głównie fanom gatunku). Otwórzcie czaszkę ba B-klasowy rzut, nie spodziewajcie się cudów na kiju, a będzie ok.
_________________ tell me what you don't like about yourself
totalnie gówniany slaszer w sajensfikszynowym opakowaniu
Właśnie tak. Do tego zrobiony na nową modłę, a nie nawiązujący w jakimkolwiek stopniu do filmów z ery VHS. No chyba, że policzymy
Spoiler:
pojedynek żółtka z mutantem jako nawiązanie do walki Billy'ego z predatorem,
ale to już jest tak naciągane, że nawet nie biorę pod uwagę, że ktoś miał faktycznie taki zamysł.
Ogólnie Pandorum to jakieś głupkowate popłuczyny po nowych (1997+) produkcjach SF. Ani to śmieszne, ani straszne, ani spójne, ani wciągające, za to zwyczajnie debilne i męczące. Złe przeczucia naszły mnie już w momencie gdy na ekranie zobaczyłem wyjebane wielkimi literami DECODING MESSAGE, co już sugerowało rodzaj docelowego odbiorcy. Ale dzielnie dotrwałem do końca, osłabiany coraz bardziej żenującymi atakami scenarzysty. Ode mnie 2/10, jeden punkt za fajną niemrę.
Drifter napisał/a:
ot SF na poziomie Surogates
Mniej więcej. Różnica tylko taka, że Surrogates nawet nie trzeba oglądać.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-13, 15:04
Pan Zdzisław napisał/a:
Właśnie tak.
Właśnie nie. Bo jednak jakbyś dał mu szansę to może dostrzegłbyś tam co najmniej kilka świetnych scen.
Spoiler:
Np. ta, w której "pan kucharz" wykłada naszej wesołej trójce swój kosmiczny mit założycielski
Szkoda, że nie pociągnęli tego bardziej bo naprawdę miało to spory klimat.
Zresztą Ciebie wynudził nawet "Dante 01" więc ciężko było oczekiwać, że nie zjebiesz Pandorum.
Pan Zdzisław napisał/a:
Ogólnie Pandorum to jakieś głupkowate popłuczyny po nowych (1997+)
Jeżeli już popłuczyny to w dużej mierze po Event Horizon (co jak najbardziej zaliczam na plus bo w ogóle mało jest filmów w ramach tego nurtu sci-fi).
Pan Zdzisław napisał/a:
Ani to śmieszne, ani straszne, ani spójne, ani wciągające, za to zwyczajnie debilne i męczące.
Zgoda. Za to momentami mocno klimatyczne i choćby za to nie należy mu się aż tak totalne zrównanie z błotem.
Pan Zdzisław napisał/a:
Ale dzielnie dotrwałem do końca
A jednak nie przewijałeś.
Pan Zdzisław napisał/a:
Ode mnie 2/10, jeden punkt za fajną niemrę.
Niemra była ok. Ode mnie też dostała 1 pkt. w ramach mojego 7/10.
Pan Zdzisław napisał/a:
Mniej więcej. Różnica tylko taka, że Surrogates nawet nie trzeba oglądać.
Surogates to blockbusterowe gówno dla masowego widza. Pandurom to przynajmniej próba nawiązania do hard sf, B-klasowe kino, które raczej nie ma na celu zwojowania popcornowych kin. I choćby za to należy jedno od drugiego zdecydowanie odróżnić.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Bo jednak jakbyś dał mu szansę to może dostrzegłbyś tam co najmniej kilka świetnych scen.
Spoiler:
Np. ta, w której "pan kucharz" wykłada naszej wesołej trójce swój kosmiczny mit założycielski
Spoiler:
Sorry, ale właśnie takie świetne sceny położyły ten film. Przecież ta scena jest komiczna. Murzyn robiący za człeka neopierwotnego na kosmicznym statku, rysujący na ścianie prymitywne bazgroły w stylu malowideł w jaskiniach i na ich podstawie tłumaczący jednej przypadkowej osobie (i reszcie mniej przypadkowych, bo obudzonych od kilku lat, które wałęsały się bez sensu po statku, czekając aż jakiś biedny scenarzysta z Hollywood wyczaruje im udział w fabule) co się stanęło. Ta wielce interesująca opowieść przerywana jest tym jak Gigandet, dysponujący zestawem dwóch min na film, tłumaczy sobie/widzom/nikomu co się stanęło z oryginalną załogą.
BM napisał/a:
Jeżeli już popłuczyny to w dużej mierze po Event Horizon
Po wszystkim, lepszym lub gorszym, co ukazało się od roku 1997 w górę. W przypadku tej drugiej opcji mamy nawet taki sam poziom bezpłciowości i braku pomysłów jaki charakteryzuje te nowe szity SF. Ale fakt, najbardziej przypomina rzygowiny po Event Horizon.
BM napisał/a:
Zresztą Ciebie wynudził nawet "Dante 01" więc ciężko było oczekiwać, że nie zjebiesz Pandorum.
Cytat:
Zgoda. Za to momentami mocno klimatyczne i choćby za to nie należy mu się aż tak totalne zrównanie z błotem.
Ale te filmy to zupełnie inna bajka. To tak jakbyś Cube zestawiał z Aliens. Eden Log też mnie wynudził, a klimat miejscami podobny do Pandorum. Obejrzyj, powinien Cię zaciekawić. Co by o nim nie pisać, to na pewno bliżej mu do filmu nawiązującego do, jak to określiłeś "hard SF, b-klasowego kina", niż kolejnej, nikomu niepotrzebnej amerykańskiej sraczce SF.
BM napisał/a:
A jednak nie przewijałeś.
No to nie mów, ze nie dałem mu szansy
BM napisał/a:
które raczej nie ma na celu zwojowania popcornowych kin
Uważam dokładnie na odwrót, w końcu nie na darmo rękę do tego "dzieła" przyłożył W.S. Anderson.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-14, 23:52
Pan Zdzisław napisał/a:
Eden Log też mnie wynudził, a klimat miejscami podobny do Pandorum. Obejrzyj, powinien Cię zaciekawić. Co by o nim nie pisać, to na pewno bliżej mu do filmu nawiązującego do, jak to określiłeś "hard SF, b-klasowego kina", niż kolejnej, nikomu niepotrzebnej amerykańskiej sraczce SF.
To już mi wygląda na C-klasowe kino raczej, ale nie omieszkam rzucić okiem przy najbliższej okazji (thx, nie znałem tego).
Generalnie to myślę, że zbyt surowo oceniasz ten film i stawiasz mu zarzuty, których można w zasadzie użyć przeciw większości mniej ambitnych filmów w ramach tego gatunku. Oczywiście, że jest to film głupkowaty i niewymagający ale ja odnoszę wrażenie, że nie aspirował on za bardzo do miana czegokolwiek ponadto. Do tego sporo klimatycznych akcentów, które być może sprawią, że jeszcze kiedyś do tego wrócę. Być może moja ocena z czasem ulegnie obniżeniu, nie wiem (pewnie tak). Ale tak na świeżo, to Pandorum był dla mnie całkiem pozytywnym zaskoczeniem (z tym, że ja nie pokładałem w nim absolutnie żadnych większych nadziei, a wręcz nastawiałem się na kompletną porażkę).
Trudno też nie zauważyć wspomnianej już wcześniej, znakomitej scenografii. Takie rzeczy jednak w ogromnym stopniu budują klimat kina sci-fi. Cały ten statek, wnętrza, kapsuły, itd. były zrobione naprawdę świetnie. Jedynie te zmutowane stwory ssały niemiłosiernie, no ale cóż - widocznie w kinie tej klasy nie można mieć wszystkiego.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 30 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4083 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-01-05, 22:19
Pan Zdzisław napisał/a:
Właśnie tak. Do tego zrobiony na nową modłę, a nie nawiązujący w jakimkolwiek stopniu do filmów z ery VHS. No chyba, że policzymy
Strasznie nowomodny. Właściwie film dla mnie był przegrany od momentu jak pokazali stwory, a dokończony kilka chwil później gdy wyjawiono ich stadną metodę działania. O ileż ciekawszy byłby film gdyby ich działanie było kompletnie irracjonalne? O ileż ciekawszy byłby gdyby zamiast modnej obecnie "bieganki" podryfowano w kierunku sugestywnych ujęć, stopniowania napięcia, gdyby zamiast lateksu i make'apu na gębach, wykorzystano bardziej klasyczne metody? A gadki na końcu i samo zakończenie...
BM napisał/a:
Trudno też nie zauważyć wspomnianej już wcześniej, znakomitej scenografii.
Scenografia akurat dobra, w sam raz po to by gnębić widza, tym czym ten film mógł być, a nie był.
W sumie film może i lepszy od standardowej sieczki, choć w sumie jest jej reprezentantem, ale smutne to czasy kiedy trzeba oceniać w kategoriach mniejsza kupa, większa kupa. Gdzieś tam chodzi mi jeszcze po głowie myśl, że wszystko co w jakimś stopniu pozytywne w tym filmie (np scenografia) wzięło się tylko i wyłącznie z braku budżetu na wpakowanie tony efektów specjalnych
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2010-06-20, 17:25
Zdzichu jak zwykle nie zostawił suchej nitki
Ja mam problem z takimi filmami, bo kocham bezgranicznie takie kino i jak przeczytałem opis takiego PANDORUM to pełen nadziei i lęku zarazem zaraz po to sięgnąłem. Niestety zapowiada się fajnie, a potem równia pochyła, a te stwory to dramat.
Chyba kurwa do końca życia będę oglądał Alieny, The Thing, Split Second i kilka innych. Smutne.
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2010-06-20, 20:30
Widział, bardzo dobry, ale to trochę inna bajka jak dla mnie. 'Moon' jest intrygujący, od początku do końca ogląda się z zainteresowaniem (świetna muza, btw), ale to nie ma tu tego obcego skurwysyństwa niewiadomego pochodzenia
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: Piła
Wysłany: 2010-07-12, 13:06
Szczerze mówiąc nie strawiłem najlepiej tego filmu. Wydał mi się (sam pomysł) na tyle wtórny, że moje sceptyczne nastawienie może zdominowało końcową opinię. OK, kino do obejrzenia zwłaszcza gdy lubi się ten gatunek jednak dla mnie to co najwyżej przeciętny film. Skoro przeciętny to takie powiedzmy 5 na 10. Oczywiście na plus scenografia, parę scen akcji ale jednak dla mnie to nie to.
po prostu nastawiałem się na totalnie gówniany slaszer w sajensfikszynowym opakowaniu dlatego pozytywne wrażenie było duże (ostatecznie p[przecież dostałem znacznie, znacznie więcej). Myślę, że ten film naprawdę może się podobać, ale też wielu będzie na niego psioczyć. Nie jest to też nic nad czym bym się specjalnie zachwycał. Mimo to polecam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach