Babylon A.D.
reż. Mathieu Kassovitz (Francja, USA 2008)
Toorop jako najemny żołnierz brał udział w niejednej walce i przeżył wojny, które od początku XXI wieku dokonały spustoszeń na całym świecie. Rządząca Europą Wschodnią mafia powierza mu delikatną misję – musi przewieźć z Rosji do Nowego Jorku tajemniczą dziewczynę o imieniu Aurora i przekazać ją w ręce pewnego potężnego zakonu...
I znowu Vin...tym razem z wytęsknieniem wręcz czekałam na ten film...zwłaszcza po dobrze zrobionym trailerq, chociaż efekty specjalnie takie sobie...i się kurna zawiodłam, chyba zbyt wiele oczekiwałam...w sumie sama nie wiem czego heh I taki mały niedosyt po scenie 'lusterkowej' Kilka ciekawych scen...z większą ilością niestety 'przestojów', scenariusz momentami cienizna aż żal... [6,66/10]
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-20, 19:31
Jeżeli o mnie chodzi to raczej spore rozczarowanie. Film był reklamowany jako hit kina SF, a mówiąc szczerze jest zwyczajnie przeciętny (szkoda, bo rzadko kiedy filmy w tym gatunku dostają porządny budżet, a tutaj mam wrażenie był on całkiem spory - jak widać na załączonym obrazku fajerwerki i kasa to jednak nie wszystko).
(szkoda, bo rzadko kiedy filmy w tym gatunku dostają porządny budżet, a tutaj mam wrażenie był on całkiem spory - jak widać na załączonym obrazku fajerwerki i kasa to jednak nie wszystko).
Obok hitu kina SF to Babylon A.D. nawet nie leżało. Ponadto film sprawia wrażenie niedopowiedzonego, co potęguje wrażenie filmu niedorobionego. Wersja reżyserska pewnie rozwiązałaby mój drugi zarzut.
Obok hitu kina SF to Babylon A.D. nawet nie leżało. Ponadto film sprawia wrażenie niedopowiedzonego, co potęguje wrażenie filmu niedorobionego. Wersja reżyserska pewnie rozwiązałaby mój drugi zarzut.
Film taki sobie. Spodziewałem się czegoś więcej, ale też nie była to żadna chujnia.
Spoiler:
W zasadzie oglądało się zajebiście dopóki Vin&co. nie opuścili Rosji. Potem gdzieś brakło mi tego postnuklearnego klimatu na maksa zdeprawowanego świata.
. Pomysł ciekawy, ale zabrakło wykończenia. Strasznie wnerwiała mnie za szybka kamera w scenach walk i kilka zbyt zbajerowanych scen dobrych dla hamerykanów. Generalnie jednak całkiem fajnie się oglądało i po jego obejżeniu chętnie przeczytałbym książkę.
Fajny film, ładne efekty, stary dobry Vin Diesel (przynajmniej na początku). Do wyjazdu z Rosji byłem zachwycony, potem mialem wrażenie, że już gdzieś to widziałem, wcześniej, lepiej, ciekawiej, w jakimś serialu, ale nazwy nie pamiętam. Najbardziej rozjebała mnie reklama Coca coli zero na samolocie. No i M16 i hummery. Przynajmniej mamy pewność, że w przyszłości uzbrojenie w US się nie zmieni
Generalnie fajna zapchajdziura. 5/10 spokojnie można zapodać do piwka. Chociażby dla Vin Diesla.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
IMO np głosem. Fenomenalny ma (trochę to dziwnie zabrzmiało) Poza tym to jedyny (no może poza "The Rock") współczesny 'mięśniak' filmów akcji. Do Stallone czy Arniego mu brakuje, ale fajnie się go ogląda - zwłaszcza że w każdym filmie jest taki sam.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-12, 23:59
Ciekawi mnie czy ta pierwotna (chyba trwająca ze 3 godziny wersja zgodna z wizją reżysera) też wypada tak słabo? Widział ktoś może (osobiście jakoś nie interesowałem się tym specjalnie)?
_________________ tell me what you don't like about yourself
Ja nie wiem czy z ta 3 h wersja to nie była ściema. Póki co nie ukazała sie na necie.
Film oglądałem z 2 tyg temu, jest dziurawy jak ser szwajcarski, fabularnie. Aktorstwo w tym filmie tez nie stoi na wysokim poziomie. Nie wiem czy nawet gdyby ukazała sie wersja 3h oglądnął bym ja zwyczajnie to co obejrzałem do tej pory było DNEM!! VIN nie pasuje do filmów które mają nieść przesłanie, on musi nieść zniszczenie
_________________ Are you gonna bark all day, little doggie, or are you gonna bite?
Podobał mi się, całkiem niezłe kino akcji w klimacie sf. Fabuła na poziomie "Ludzkich dzieci" z maniakalną wręcz poprawnością polityczną, ale takich filmów nie ogląda się dla fabuły. Sceny w Rosji bardzo fajne, później już było średnio, co nie znaczy źle. Nie rozumiem całego tego kultu Vin'a Dieslel'a, a zwłaszcza porównywania go do Arnolda. Aktorzyna to raczej przeciętny moim zdaniem, bez jakiegoś wyrazistego stylu.Kolejny do latania z pukawką, ale na dłuższą metę kompletnie niestrawny.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Widziałem. Obydwa znośne, ale moim zdaniem też nie wynoszą Diesel'a na panteon "Bogów Kina Akcji". Uważam, że jest jedynie napakowany, jednak kompletnie bezpłciowy, jakiś taki sztuczny maksymalnie. Arnold, Stallone czy Willis nie mają w sobie tej sztuczności, to że grają w kiczach nie znaczy że są złymi aktorami, oglądając Diesel'a mam wrażenie ze jest jednym wielkim komputerowym efektem, nawet jego głos sprawia wrażenie jakiegoś syntetyku. Nie leży mi ten gościu, kompletnie.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach