Zniknięcie / Spoorloos
reż. George Sluizer (Francja, Holandia 1988)
Saskia i Rex, Holendrzy z Amsterdamu, przemierzają samochodem Francję w ramach urlopowej wycieczki. Podczas postoju na jednej ze stacji benzynowych, w niewyjaśnionych okolicznościach dziewczyna nagle znika. Poszukiwania, które rozpoczyna Rex nie przynoszą żadnego efektu. Policja także jest bezradna. Zeznania pojedynczych świadków do niczego się nie przydają. Na miejscu zniknięcia Saski pozostaje jedynie rozgnieciona puszka po coli.
Przez trzy kolejne lata Rex nie ustaje w poszukiwaniach. Chwyta się wszelkich możliwości i próbuje skontaktować się z porywaczem, znaleźć jakikolwiek trop za pośrednictwem prasy i telewizji. Co jakiś czas dostaje tajemnicze kartki od rzekomego kidnapera, w których ten wyznacza mu miejsca spotkań, na których się nie pojawia. Dopiero po trzech latach, nagle staje przed Rexem twarzą w twarz i przyznaje się do uprowadzenia Saski. Mężczyzna pragnie dowiedzieć się, jaki jest, lub był los jego ukochanej. Porywacz godzi się na wyjaśnienie wszelkich pytań Rexa pod warunkiem, że ten zgodzi się przeżyć wszystko w identyczny sposób jak Saskia trzy lata wcześniej...
Po raz pierwszy oglądałem ten film może z 15 lat temu. Do tej pory doskonale pamiętałem zakończenie, o którym zawsze myslałem z przerażeniem i tak już pewnie pozostanie. Doskonały, przemyślany thiller właściwie pozbawiony wad. Nie ma tu dynamicznej akcji, krwi, seksu ani humoru. Wszystko po prostu powoli zmierza do przerażającego finału. Dziewczyna nagle znika i prawie do samego końca nie wiemy co się z nią stało i w jaki sposób została uprowadzona. Wszystko wyjaśnia się dopiero w ostatnich minutach, razem z Rexem dowiadujemy się jaki spotkał ją los... Świetnie ukazane zostały główne postacie, w szczególności osoba porywacza - przykładnego męża i ojca dokładnie planującego każdy szczegół porwania. Wszystko wygląda tu bardzo przekonująco - gesty, słowa, zachowanie każdej z grających tu osób. Co tu dużo pisać, to po prostu jeden z najlepszych thillerów jakie powstały. Wszak nie jest to film amerykanski, w którym wszystko dobrze się kończy. Obejrzałem go właśnie drugi raz w życiu i nie widzę tu słabych punktów.
_________________ stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-09-14, 07:27, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-09-14, 05:08
Świetny film, tzn tak go zapamiętałem, bo widziałem to dawno temu. Chamerykański rimejk z Jeffem Bridgesem i młodym Sutherlandem też nie był najgorszy.
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Tak mi się spodobał, że z rozmachu dodałem o nim temat, nie sprawdziwszy uprzednio, czy już takowy się na forum znajdował! Rewelacyjny film, bardzo mroczny dreszczowiec. Z początku nic nie zapowiada tragedii, są też jakieś sceny z pozoru pozbawione sensu, potem też trochę wolno się fabuła rozwija, ale pod koniec wszystko pięknie się wyjaśnia.
Spoiler:
A ten jest naprawdę traumatyczny. Główny bohater budzi się w trumnie pogrzebany żywcem. W amerykańskim rimejku natomiast wydostaje się na zewnątrz z pomocą swojej nowej dziewczyny i rozprawia z łotrem. Bzdura.
Jak napisał założyciel tematu, bardzo ciekawie została pokazana postać porywacza-psychola i profesjonalisty.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach