Straż nocna / Nochnoy Dozor
reż.: Timur Bekmambetow (Rosja 2004)
Siły Światła i Ciemności koegzystują w delikatnej równowadze od setek lat... do dzisiaj. Pomimo, że Straż Nocna patroluje od wieków świat Mrocznych - wampirów, czarownic, ludzi-kameleonów i magów działających pod osłoną nocy - łańcuch tajemniczych zdarzeń zapoczątkowuje wypełnienie się przerażającej, starej przepowiedni, głoszącej, że pewnego dnia pojawi się Ten Wielki, który opowiadając się po jednej ze stron, rozpęta apokaliptyczną wojnę. [opis filmweb]
Straż dzienna / Dnevnoy dozor
reż.: Timur Bekmambetow (Rosja 2006)
Adaptacja drugiej części trylogii Siergieja Łukjanienko. Anton Gorodetsky (Khabensky), walczący w szeregach "nocnej straży" z siłami ciemności, wchodzi w posiadanie urządzenia, które może przywrócić życie Moskwie, zniszczonej prawie doszczętnie przez apokaliptyczne zdarzenie... [opis filmweb]
Celowo zakładam temat o tych dwóch filmach w jednym, bowiem moim zdaniem stanowią nierozerwalną całość i obejrzenie tylko jednego mija się z celem. Do tego przydaje się znajomość książek, żeby lepiej zrozumieć niektóre wątki, zwłaszcza te zawarte w Straży Nocnej, nie jest to jednak obowiązkowe żeby cieszyć się tymi produkcjami. Dla mnie filmy których nie waham się nazwać genialnymi. Mistrzostwo w każdym calu, zarówno jeśli idzie o aktorstwo jak i scenariusz, zdjęcia i inne. Nie ma pomyłek w tych filmach, idealnie oddają klimat książek na podstawie których powstały, do tego efekty specjalne do których amerykańskie produkcje po prostu nie dorosły. Mam nadzieję że kiedyś te filmy osiągną status kultu na jaki zasługują, bo z produkcji powstałych po roku 2000 niestety nie wiele dorasta do nich poziomem.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-08-07, 10:47, w całości zmieniany 5 razy
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-05-01, 15:29
Też lubię te filmy, zwłaszcza końcówka pierwszej części - miałam oczy jak talerze. Czuć w nich jakiś pierwiastek wschodniej duszy. Na "straż nocną" to bilety wygrałam do kina i poszłam bez większych oczekiwań. Sporą część filmu człowiek siedzi i sobie myśli - ale o co się rozchodzi i nagle pstryk!, wszystko zaczyna trybić. Lubię tę sztuczkę. I w ogóle nie wiem o co biega z trzecią częścią, niby jest amerykańska...
Sporą część filmu człowiek siedzi i sobie myśli - ale o co się rozchodzi i nagle pstryk!, wszystko zaczyna trybić.
Świetnie to ujęłaś, to jeden ze składników magii tych filmów
kornwalia napisał/a:
I w ogóle nie wiem o co biega z trzecią częścią, niby jest amerykańska...
Jest w produkcji, mam nadzieję że koprodukcja rosyjsko-amerykańska nie zmiażdży klimatu,podobno ma wyjść w tym roku, ewentualnie na początku 2010. O innych nie wiem...
Jeszcze jedno, oglądanie wersji innych niż rosyjskojęzyczna to kompletne nieporozumienie.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-05-02, 19:07
Widziałam tylko część pierwszą i może przez brak odniesienia do dwójki, nie zaliczyłam tego do mojej prywatnej listy. Podobał mi się klimat, podobała mi się ta rosyjska atmosfera, miejscami kojarzyło mi się z Matrixem (w "straży nocnej" był zdaje się motyw z taką babką jasnowidzką w jakimś zapyziałym mieszkaniu), ale w pozytywnym znaczeniu, Gorodetsky jest po prostu bezbłędny (btw, świetny aktor, grał też w "Wanted" i paru innych fajnych filmach ) i w ogóle same plusy. Chyba powinnam obejrzeć drugą część.
Oj zdecydowanie powinnaś, w straży dziennej jest nieco mniej tego mroku z jedynki (jak sam tytuł wskazuje ) ale nie zrażaj się tym bo klimat pozostał poza tym ta sama perfekcja, pociągnięcie wątków itd. Kawał porządnego kina.
Eva napisał/a:
w "straży nocnej" był zdaje się motyw z taką babką jasnowidzką w jakimś zapyziałym mieszkaniu
Owszem, tyle tylko że nie była to dobra babcia jak w Matrix, tylko dość potężna persona stojąca w służbie mroku. Jedna z moich ulubionych postaci w książce, w filmie też fajnie wypadła.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
No na pewno coś w tym jest,uważam że to jedna z najlepszych adaptacji jakie widziałem, od razu widać że nie robiona przez Amerykanów.Dobrze dobrano postacie, dobrze oddano ich przemyślenia (zwłaszcza w straży nocnej), nie spieprzono zakończeń. Strasznie jestem ciekawy Straży wieczornej, bo tam już paluchy maczali Amerykanie, dlatego z lekkim niepokojem czekam aż to w końcu nakręcą.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Jakiś czas temu wpadło mi w ręce kilka wywiadów z Biekmambietowem i Khabienskim, z których wynika, że jeśli 'Straż wieczorna' wogóle zostanie nakręcona, to będzie
'amerykańska' i pojawi się po 2009. Khabienski, który unika rozmów o nieskończonych filmach, wspomniał, że z tego co mu wiadomo, "jeśli film powstanie, to zrobią go inni reżyserzy i producenci", natomiast Biekmambietow powiedział, że scenariusz jest właśnie pisany w Stanach i dopiero gdy powstanie, rosyjska ekipa dowie się, czy jest tam dla niej miejsce. Wspomniano coś, że akcja będzie się toczyła w Stanach mniej
więcej w czasie wydarzeń moskiewskich z pierwszych dwóch filmów, i jeśli w scenariuszu na "gościnnych występach" w USA pojawią się moskiewscy patrolowi, to
będą ich grali rosyjscy aktorzy z dwóch pierwszych części.
Cóż, cały klimat szlag trafi . A szkoda, bo strasznie mi się podobały dwie pierwsze części. Zapowiadała się taka wciągająca i klimatyczna trylogia.
Ale nie, bo przecież ci Amerykanie musieli w tym te swoje łapska maczać
Przeciez juz po Dnevnoy dozor i Wanted wiadomo bylo w jakim kierunku pojdzie kolejna czesc Strazy. No i Biekambietow kreci teraz w Stanach, wiec o jakich Amerykanach mowa?
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
jak dla mnie genialne! po obejrzeniu pierwszej części zaraz rzuciłam się na drugą i również się nie zawiodłam. Cud,miód i ogólnie artystyczne arcydzieło z rosyjskim klimatem emanującym z każdej minuty. Czekam na kolejną część,ale też mam spore obawy co do współpracy z amerykanami [wyczuli kasę i musieli się na nią rzucić ]
Mistrzostwo w każdym calu, zarówno jeśli idzie o aktorstwo jak i scenariusz, zdjęcia i inne. Nie ma pomyłek w tych filmach, idealnie oddają klimat książek na podstawie których powstały, do tego efekty specjalne do których amerykańskie produkcje po prostu nie dorosły. Mam nadzieję że kiedyś te filmy osiągną status kultu na jaki zasługują, bo z produkcji powstałych po roku 2000 niestety nie wiele dorasta do nich poziomem.
Powiem tak - filmy nie mają nawet startu do książek.
1) Nigdy, przenigdy nie daruję reżyserowi tego, że z Ciemnych zrobił prostackich typów na przemian w dresach i walonkach ! Jeśli komukolwiek przyjdzie do głowy adaptować "Oblicze Czarnej Palmiry" Wasiliewa (side-story - Wasiliew współpracował z Łukjanienką przy jednej z części głównego cyklu) i to się powtórzy - na noszach z kina mnie wyniosą.
2) Aktorsko - zgadzam się w 100% - najwyższa półka. Po prostu czysta przyjemność dla oka i zmysłów. Zdecydowanie mamy czego Rosjanom zazdrościć.
3) Fabuła - na pierwszy rzut oka może i spójna, ale to złudzenie. Czegoś takiego dawno już nie widziałam - siekanina, krwawa jatka wątków książkowych, misz-masz totalny. Nawet sam autor nawiązał do tego w jednej z później wydanych części cyklu puszczając oko w stronę zarówno widzów jak i czytelników. Ale będę sprawiedliwa - jakoś sklecono to do kupy i za bardzo nie razi.
4) Efekty specjalne - zdecydowanie na plus. Gdyby przyszło porównać 'Wiedźmina" z wyżej wymienionymi tytułami ... . Pomińmy to milczeniem.
Podobało mi się to, że tam gdzie się dało, ograniczano się do trików filmowych, albo takich rozwiązań fabularnych, które nie wymagały stosowania efektów. Za to gdy przyszło co do czego !
Spoiler:
Rajd Alisy po elewacji, a następnie korytarzach hotelu, scena balu urodzinowego Jegora, poszczególne wstawki i smaczki - cud, miód, malina.
5) Zdjęcia, muzyka, inne - muzyka świetna, takoż zdjęcia - choć brakło mi trochę punkowych kawałków z których korzystał autor w książkach.
Największy niedosyt pozostawiło u mnie mało dokładne wyjaśnienie tego skąd właściwie biorą się zdolności Ciemnych i Jasnych (dobrze, że nawiązano do warunków "inicjacji"), a to fascynująca sprawa, oraz minimalne wzmianki, dotyczące ścisłej hierarchii w obu grupach.
Pomimo niedociągnięć, które rzucają się w oko osobom ceniącym i znającym prace Łukjanienki i Wasiliewa - polecam. Dodatkowy plus to rozpropagowanie cyklu wśród mas .
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach