Reżyserski debiut Andrieja Iskanova, który został szerzej poznany dopiero dzięki "Philosophy of a Knife". Pozwolę sobie zacytować połowę recki z horror.com.pl:
O fabule "Gvozdi" ciężko napisać coś konkretnego, bowiem jak na film z pogranicza surrealizmu i halucynogennych wizji nie przedstawia on nazbyt rozbudowanej historii. Bohaterem tej opowieści jest młody mężczyzna, o którym z samego filmu nie dostaniemy jednoznacznych informacji ani na temat jego tożsamości, ani też przeszłości. Na podstawie przeplatających się obrazów można się jednak domyślać, że jest kimś w rodzaju płatnego zabójcy. Jakkolwiek by jednak nie było, dla filmu ważniejszym jest fakt, że nasz bohater cierpi na silne bóle głowy, połączone z niezwykle intensywnymi halucynacjami, które atakują go w najmniej spodziewanych chwilach. W ich wyniku mężczyzna popada w dziwne stany, podczas których rzeczywistość miesza się z wytworami jego umysłu. Sam bohater twierdzi zaś, że w jego ciele mieszka jeszcze inna osoba. Konwencjonalne leki niestety niezbyt mu pomagają, więc nie mogąc znaleźć żadnej innej recepty, decyduje się na dość radykalne posunięcie. Zaczyna wbijać gwoździe w swoją głowę. O ile z początku okazuje się to nawet pomocne, o tyle po jakiś czasie bóle i związane z nimi halucynacje powracają ze wzmożoną siłą, a zdesperowany bohater sięga po coraz więcej gwoździ.
Film jest skrajnie minimalistyczny i w zasadzie przypomina godzinnego tripa. Lubiącym eksperymentować z filmami zdecydowanie polecam.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-01-08, 17:28, w całości zmieniany 2 razy
Czasem żałuję, że w sumie z narkotykami mam niewiele wspólnego
Jeszcze nie wszystko stracone! Co do filmu, to nie oglądalem i raczej nie obejrzę. Kiedyś miałem faze na oglądanie takich wynalazków i obejrzałem kilka, żadnego nie zrozumiałem, wszystkie mnie znudziły, więc sobie odpuściłem dalsze zapoznawanie się.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach