Wiek: 29 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 3811 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-19, 03:06 Nosferatu wampir
Nosferatu wampir / Nosferatu: Phantom der Nach
reż. Werner Herzog (RFN, Francja 1979)
Nosferatu-wampir to remake niemego filmu Fredricha Wilhelma Murnaua z 1922 r., o którym Herzog w jednym z wywiadów powiedział, iż jest to dla niego najważniejszy film w historii niemieckiego kina. W ujęciu Herzoga Dracula jest jednak zupełnie nowym odczytaniem tej postaci. Jest wprawdzie monstrualny, krwiożerczy i nienasycony, jest sprawcą zła rozprzestrzeniającego się z siłą pandemii, ale przy tym wszystkim jest istotą głęboko ludzką, boleśnie odczuwającą swe krwawe napiętnowanie. Zło, które w sobie nosi, zdaje się przeciwne jego naturze łaknącej miłości i akceptacji. Zabijając i zarażając innych, czyni to z tragiczą świadomością dwoistości swego jestestwa, żywiąc głęboką odrazę do własnych, wampirzych poczynań. Herzog, mimo że obficie czerpał z Murnaua, stworzył jednak film o zupełnie odmiennych znaczeniach. Ze wszystkich jego obrazów ten jest najgłębiej oniryczny. Jest to swego rodzaju wizja podwójna - twórcy i samego bohatera opowiedzianej historii. Stąd film można analizować na kilku piętrach metaforycznych znaczeń.
Skoro już użytkownik Arbuz uruchomił lawinę pt. "temat wampiryczny" to i ja dorzucę swoje trzy grosze. Nosferatu Herzog'a to moja ulubiona obok wizji Coppoli ekranizacja Draculi. Film ma niesamowity klimat i mimo, że jest to remake absolutnego klasyku z 1922 to muszę przyznać, że dziełem do mnie znacznie bardziej przemawiającym jest właśnie ten remake z 1979. Nie wiem co mnie właściwie tak urzekło w tej wersji ale ma po prostu niesamowity (jakby surowy) klimat i mimo, że nie epatuje hollywoodzkim blaskiem to ogląda się to z zapartym tchem. Polecam na nocny seans, naprawdę mega klimatyczna sprawa.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 14:04, w całości zmieniany 2 razy
Film ma niesamowity klimat i mimo, że jest to remake absolutnego klasyku z 1922 to muszę przyznać, że dziełem do mnie znacznie bardziej przemawiającym jest właśnie ten remake z 1979.
Ja siedziałem dużo nad ekspresjonizmem niemieckim i z drugiej strony siedziałem nad Herzogiem .To jest trochę tak że te filmy są o czymś zupełnie innym.Nosferatu Murnaua jest ucieleśnieniem strachu , personifikacją lęku Niemców po wojnie itd.Natomiast Nosferatu Herzoga jest filmem o samotności i zagubieniu, pustce,odmieńcu - Herzog zresztą zawsze takie postacie portretuje.Nawet se w głowie porównaj nosferatu/kinskiego z Treadwelem z Gryzli Man.
Spoiler:
Polski akcent w filmie jest niezły - w pewnym momencie kiedy harker jest we wsi wchodzi baba i mowi po polsku - ''niech pan czyta tu.Ciekawe niech pan czyta'' .Rumunia
Wiek: 29 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 3811 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-19, 12:50
Spoiler:
stig_helmer napisał/a:
Polski akcent w filmie jest niezły - w pewnym momencie kiedy harker jest we wsi wchodzi baba i mowi po polsku - ''niech pan czyta tu.Ciekawe niech pan czyta'' .Rumunia
Nie żadna tam Rumunia tylko Karpaty Wschodnie (a może nawet szeroko rozumiana Galicja - język polski jak najbardziej mógł się tam pojawić - w końcu Rzeczpospolita sięgała kiedyś granicami aż po sam Siedmiogród, a bywało, że i po Morze Czarne). To mogła być np. galicyjska Bukowina: http://upload.wikimedia.o...Galicia1836.gif
stig_helmer napisał/a:
Natomiast Nosferatu Herzoga jest filmem o samotności i zagubieniu, pustce,odmieńcu (...)
I trzeba przyznać, że reżyser naprawdę genialnie to pokazał.
Ok.Ok .Nie wiedziałem.Ale myślisz że Herzog to zrobił umyślnie?Czy raczej warunki go do tego zmusiły? i w konsekwencji pomyślał ''ja , ja dasys lepsza cena'' i w jakimś skansenie to odpindolił?( w sumie nigdy mnie nie nic nie popchnęło żeby wnikac w ta sprawe - co/gdzie/jak- a trzeba bedzie).
Wiek: 29 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 3811 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-19, 13:09
Spoiler:
stig_helmer napisał/a:
Ale myślisz że Herzog to zrobił umyślnie? Czy raczej warunki go do tego zmusiły?
Ciężko powiedzieć, stawiając jednak, że zrobił to specjalnie widać, że naprawdę zgłębił temat - o co w sumie bym go jak najbardziej podejrzewał. Gdyby to była jakaś amerykańska produkcja to sprawa byłaby mniej więcej jasna (błąd murowany), natomiast jako, że jest to produkcja niemiecka to myślę, że polski język nie jest tu żadnym kiksem. W sumie co za problem znaleźć w Niemczech kogoś mówiącego po rumuńsku czy nawet dać do nauczenia jakiejś babce jedno zdanie - żaden. Zatem podejrzewam, że był to zabieg przemyślany.
Osobiście wolę "Nosferatu.Symfonia grozy" z 1922roku w reżyserii Murnaua. Wyraźnie zarysowane postacie i aż zbyt mocne wczucie się w swoją rolę Maxa Schrecka dodaje tylko temu filmowi klimatu. Poza tym jest to film kultowy i jeden z pierwszych horrorów kina. Remake mnie już tak nie zachwycił.
A moim zdaniem to najlepszy film o Draculi ever. Uwielbiam go. Egzystencjalne podejście do problemu wampiryzmu, fenomenalny Kinski, ale i świetna Adjani, muzyka - miszmasz, Wagner, zaśpiewy gruzińskich pastuchów, mantra i Popol Vuh. Zdjęcia też świetne - ten wyłaniający się zamek zawsze robi na mnie wielkie wrażenie.
Spoiler:
I końcówka - gdy mimo poświęcenia życia przez Lucy i zgładzenia Draculi, zło jednak przetrwało i zwyciężyło. Rewelacyjna jest scena, gdy Bruno Ganz zrywa krzyż z szyi itd.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach