W noc po własnym pogrzebie Bart, żołnierz zabity w Iraku wstaje z grobu i zjawia się w domu najlepszego kumpla Joeya. Okazuje się, że w wyniku nieznanych okoliczności Bart został ożywieńcem: w pełni świadomym zombie, który jednak musi pić krew, by powstrzymać postępujący rozkład ciała.
Czarna komedia kumplowska o zombies. Podobało mi się, choć film ma wady. Zapewne jest troszkę za długi. Widać, że budżetu wielkiego nie było, jednak charakteryzacja i gore jak najbardziej dają radę. Przez pewien czas wydaje się, że twórca nie bardzo wie, jak rozwinąć ciekawy pomysł i skupia się na przelicytowywaniu wielkich arcydzieł kina pod względem ilości słów uważanych za niecenzuralne w dialogach. Jak na komedię (nawet czarną) często wieje z niego straszną doliną, ale hej, filmy o zombies to nie rurki z kremem. Podobał mi się za to pełen sceptycyzm co do możliwości, jakie się ma, zostając inteligentnym i gadającym zombie. W innych filmach z tego podgatunku pozostający jeszcze przy życiu bohaterowie zastanawiają się niekiedy, czy bardzo różnią się od nieumarłych plądrujących okolice. W "The Revenant" właściwie nie ma się już co zastanawiać.
Ostatnio zmieniony przez BM 2012-01-05, 09:57, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach