dla mnie zmierzch to taki sam horror jak zabójcze ciało... wrzuć wampira do filmu i od razu możesz go wsadzić na półkę razem z "milczeniem owiec"? hopkins by się chyba obraził za przyrównanie... a czy "underworld" też jest horrorem w takim razie?
Arbuz: Dalsza dyskusja o tym co jest horrorem, a co nim nie jest, została przeniesiona tutaj.
a co do postu Holly to w zasadzie mogłabym się zgodzić z tym co piszesz,ale co do polecania... to polecam tym,którzy romanse lubią /lubili w czasach młodszych. bo jak się ich nie lubi to raz można obejrzeć,powiedzmy,ale nie uznałabym tego za dobry film. chyba miałam w dzieciństwie inne marzenia..
Ostatnio zmieniony przez Arbuz 2009-11-04, 16:56, w całości zmieniany 2 razy
maja baba polecała mi ten film, dzisiaj zacząłem oglądać ale niestety wytrzymałem do sceny z kolizją samochodową, projekcja przesunięta do czasu gdy zupełnie nie będę miał co oglądać i przejdę wszystkie gry które posiadam
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2009-12-01, 02:12
Właśnie skończyłem oglądać 'Zmierzch'. Nic mnie nie urzekło w tym filmie. Ten film to typowa produkcja kręcona pod nastolatki, a pewnie i one wyczują gniota w tej pełnej niczego produkcji. Nuda, schemat, koniec.
Jestem zażenowana. I piszę to z pełną odpowiedzialnością i świadomością każdej literki. Bo ok - mogłam się wcześniej trochę z całej sagi książkowo-filmowej troszkę śmiać, ale było w tym ciągle coś pociesznie-uroczego. Adaptacja "Zmierzchu" mimo wszystko miała kilka poprawnych momentów, ciekawych sekwencji i pomysłów operatorskich. Plus boski Robert <3 i dało się to przetrawic.
W New Moon natomiast nawet piękny niczym laleczka Pattinson nie był w stanie zadziałac tak, co bym wyszla z kina z chociaż namiastką dobrego wrażenia. Całośc jest totalnie nierówna, durnie zmontowana, dialogi na poziomie - nie, nawet nie przedszkola - po prostu na poziomie okresu PRENATALNEGO, a Robert zamiast się jakoś aktorsko rozwinąć - do czego powinien go zmotywować ten cały sukces - doszedł chyba do wniosku, że jeden i ten sam cierpiętniczy wyraz twarzy, który zaprezentował, wyczerpuje kompetencje na odtwarzaną postac. Cały scenariusz jest w ogóle jakoś głupio pomyślany. Na "Zmierzchu" można jeszcze było na to reagowac uśmiechem pod wąsem z małym przekąsem, teraz czułam już niesmak. A nawet coś bliskiego złości. Denerwuje mnie, że inwestuje się tak potężne pieniądze w coś, czego efekty są takie, ja tu.
Jedyny plus całego mojego wybrania się na ten cały New moon jest taki, że przez pierwsze pół godziny seansu w SZATNI obok sali (nie ogarniam w ogóle tej idei) odbywały się urodziny jakiegoś sześciolatka i było w kij głośno. Potem moja wojownicza przyjaciółka wymusiła zwrot pieniędzy i jeszcze dostałyśmy w ramach przeprosin zaproszenia na filmy nieme z udziałem orkiestry symfonicznej na żywo. Gdyby nie to, to bym się centralnie POCHLASTAŁA, że dołożyłam się do boxoffice'wego sukcesu tego miażdżącego szitu.
A ja to nawet ostatnio obejrzałam (no bo wszędzie o jakimś Patisonie mówią - to postanowiłam sprawdzić u źródła)
No i.... nie wiedziałam, że to komedia
Wiek: 23 Dołączyła: 06 Paź 2010 Posty: 19 Skąd: Polska
Wysłany: 2010-10-06, 11:18
Film jest ....... głupi.
Morda "patisona" straszy skutecznie (bo nic w nim przystojnego nie widzę, ale to kwestia gustu) Bella jest pustą panną, rozdartą między wampirem a wilkogejem, aktorstwo ogólnie moim zdaniem na żenującym poziomie.
Fail. Więcej nie bede pisać, obraziliby się fani. A film tak, widziałam. I książki też czytałam.
Jestem świeżo po obejrzeniu wszystkich 3 części.
Miejscami fajny, miejscami nudny i sztywny, ale kurczę- podobało mi się to. ( nie sądziłam, że kiedyś to powiem )
Nie spodziewałam się po tym filmie niczego wybitnego, wielkiego, rewelacyjnego-wiedziałam, że będę oglądała romansidło dla nastolatków. A że lubię romansidła...
Swoją drogą wczoraj czytałam artykuł we Wprost czy Polityce o tym, że dzisiejsza młodzież nie ma ideałów, romantycznych bohaterów...No jak nie jak tak?
_________________ Are we living just for pleasure, or for reasons yet unknown?
Ten film zyskuje w moich oczach po obejrzeniu każdej kolejnej części, bo "jedynka" jest niezła, takie 7/10 nawet, ale to co się dzieje w 2 i 3 filmie (kolejno 3/10 i 2/10) to przechodzi ludzkie pojęcie. Jak można zanotować taki spadek jakości skoro scenariusz z góry gotowy. Nawet taki Harry Potter trzyma jakiś poziom i poniżej pewnych norm nie schodzi... (Przyznam się, że swego czasu przeczytałem wszystkie książki )
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Jak można zanotować taki spadek jakości skoro scenariusz z góry gotowy. Nawet taki Harry Potter trzyma jakiś poziom i poniżej pewnych norm nie schodzi...
Przecież Joanne Rowling pisarsko stoi przynajmniej trzy klasy wyżej od Meyer. Tzw. Saga "Zmierzch" to adaptacja kiepskich książek, jakim cudem filmy mają być lepsze?
Takim, że pierwszy Zmierzch był filmem dużo lepszym niż jakakolwiek część Pottera.
A 2 sprawa, że było wiele świetnych filmów na podstawie gównianych książek (np. Forest Gump).
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Takim, że pierwszy Zmierzch był filmem dużo lepszym niż jakakolwiek część Pottera.
chybaś za przeproszeniem - zwariował
mr Orange napisał/a:
A 2 sprawa, że było wiele świetnych filmów na podstawie gównianych książek (np. Forest Gump).
tu się zgodzę - -patrz Anne Rice. Problem w tym, że Zmierzch to gówniana adaptacja gównianej książki...
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ja Pottera nie lubię. Każda część dla mnie jest tak samo nudna i gupia i ten Potter wstrętny...
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
są pewne rzeczy które da się uczciwie i w miarę obiektywnie ocenić - gra aktorska, scenariusz, scenografia itd
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
I są filmy w których mimo, że elementy składowe są kiepskie to ogląda się je przyjemnie (pamiętaj, że rozmawiamy tylko o 1 części). A propos gry aktorskiej, to pierwsza część nie była wcale tak tragicznie zagrana. Potem dopiero zaczęły się kamienne twarze i wieczna emo-rozpacz, ale nie zmienia to faktu, że w książkach te postaci po prostu takie są. Jeżeli chodzi o grę aktorską w HP to po pierwsze tam było dużo więcej do zagrania, a po drugie Ci ludzie grają te same role od dziecka więc trudno żeby grali je źle, swoją drogą ciekawe co będzie z karierami Harrego i Hermiony teraz kiedy już jest po wszystkim, bo o rudzielcu pewnie już nie usłyszymy.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
dzieci w Harrym zagrały lepiej niż wytrawni (w ich mniemaniu) aktorzy tłukący kasę na niewyżytych seksualnie nastolatkach
ale każdy wiek ma swoje prawa
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Takim, że pierwszy Zmierzch był filmem dużo lepszym niż jakakolwiek część Pottera.
Na pewno nie od trzeciej części. Właściwie od pierwszej też nie. Nudnawy film dla dzieci kontra nudny film dla młodzieży, w którym nic się nie dzieje. W Potterze to chociaż w żywe szachy grali.
,,Zmierzch" powinien być jeszcze tylko bardziej zmasakrowany ( jak jedynka Harrego Pottera) czyli...powinni dodać DUBBING! se se se. Filip Bobek jako Edward, na Bellę proponowałabym głos znudzony (jak i jej postać )czyli głos Wojciecha Manna.
Cóż... No lipa z tym ,,Zmierzchem". Nie czytałam książek. Widziałam tylko 2 części. Druga to już zupełnie podchodzi pod komedię romantyczną...
Nie, nie i jeszcze raz nie dla tego aktorstwa. Robert to chyba, przez ten puder na twarzy był pozbawiony jakiejkolwiek mimiki ( i przez tą swoją biel na 100% nikt się nie kapnął, że on i jego ziomkowie to wampiry. Po prostu mają jasną cerę bo ze Skandynawii przybyli :/...)
A Bella, to suchar. W sensie nudy na pudy. Zero w tej dziewczynie ikry ( nawet pod wpływem ,,zakochania"). Wszystko jest nostalgiczne, snuje się bla bla bla... Miłość nastoletnia tak nie wygląda ( kto przeżył ten wie). Ogień, szaleństwo i pozytywna energia, a nie ciepłe kluchy!
Dobry romans nie jest zły...ale to zdecydowanie BAD ROMANCE
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Widzę, że nie tylko ja nie podzielam zachwytów nad Zmierzchem aż mi kurka w pewnych momentach wazeliną zaleciało Pottera nie trawię, ale jakbym musiała wybierać to z dwojga złego jednak skusiłabym się na Harryego
Jak miałam 15 lat to nawet mi się podobało. Teraz patrzę na to i zastanawiam się, jak mógł mi się podobać taki chłam Nieważne.
Tak w skrócie, Bella wyglądająca na wiecznie przyćpaną, Edward ciągle ma minę coś w rodzaju jakby "chciał a nie mógł", aktorstwo jest marne, zewsząd wieje nudą. Żenujący romans. Porażka.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach