Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-05-24, 21:44
Ten "Twilight" to w sumie śmieszny film, oczywiście pod warunkiem, że ogląda się go w kategorii "film dla nastolatek o licealnej miłości", a nie w kategorii "horror". Bo horror to to nie jest na pewno. Mi się bardziej kojarzy z komedią romantyczną tudzież filmem obyczajowym.
Ale jak już mówiłam - spoko. Najfajniej wyglądał ten tropiciel (James)... Natomiast obsadzenie głównej roli męskiej Cedrikiem Digory'm z Harry'ego Potter'a przyczyniło się w dużej mierze do zinfantylizowania całego obrazka.
Masakra.. oglądałam ten film na raty - raz 30 minut, raz 10, bo w całości nie wytrzymałabym tylu zbliżeń na gębę patisona oraz falujące nozdrza tej dziewczyny..
Ogólnie pomysł na historie i postacie są ok, nawet bardzo ok, ale w takiej formie, tak zagrane.. ło jezu.. ta reżyserka ogólnie nie umie kręcić filmów - ci co widzieli 13nastkę czy inne dzieła tej pani to wiedzą.. chyba kręci filmy dla tej jednej aktorki, która cały czas się u niej przewija i dla swojej córki..
Ten "Twilight" to w sumie śmieszny film, oczywiście pod warunkiem, że ogląda się go w kategorii "film dla nastolatek o licealnej miłości", a nie w kategorii "horror"
Zgadzam w się w 100% ale mam wrażenie że ta nastoletnia młodzież jakoś się strasznie fascynuję dziwnymi rzeczami. Ja w tym wieku raczej od tego odchodziłam, chciałam być oryginalna a teraz wszyscy za tłumem na hurra
paranoja
No a co do filmu, to chwilami strasznie śmieszny był i w ogóle taka naciągana historia miłości
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Nie czytałem książki, ale pewnie jest sto razy lepsza. Z reguły tak jest. Film można obejrzeć, aczkolwiek nic wartego uwagi.
powiem Ci tak,ksiażkę dostałam na święta i heh.. jest tragiczna. w tym wypadku zdecydowanie lepszy jest film! chyba,że lubisz książki, w których od pierwszej linijki bohaterka twierdzi,że jest yndiwidualistką i jest do bólu wręcz nierozumiana, inna,piękna, wyróżniająca się.itd itd... przez całą książkę. co do filmu,to nie jest to arcydzieło, zresztą,który film dla nastolatek nim jest? jest typowym amerykańskim filmem gatunku i nic więcej. jest kilka dobrych scen - dobrych,w rozumieniu technicznym,ciekawych efektów,etc,jak np.scena gry w baseball podczas burzy. no i zgadzam sie,że muse na ścieżce dźwiękowej to duży plus!
na trzeźwo to kolejnych części się chyba nie da,przynajmniej oceniając po trailerze,który miałam okazje dziś obejrzeć w kinie -.-
edward też jest zaj...ty,ale niestety główną wielbioną postacią jest bella - przez samą siebie oczywiście-nieskazitelna,blada cera,niezrozumienie i yndywidualizm..
"wpatrywałam sie przez chwile zrezygnowana w ścianę deszczu za szybą i uroniłam kilka łez, ale tylko kilka. Reszke planowałam zachować na wieczór,jako gwałtowny akompaniament do rozmyślań o jutrzejszym dniu"
Zły dział, tak na pierwszy rzut oka. Bo żaden to horror, prędzej romans.
Książka jest dobra [a raczej: nie jest taka zła, bo do najlepszych sporo jej brakuje]. Polecam sięgnąć po oryginał, bo polskie tłumaczenie jest żenujące wręcz.
Co do filmu... Sporo w nim błędów i niedociągnięć [na początku mogą nie rzucać się w oczy, ale przy trzydziestym obejrzeniu stają się drażniące]. Wszystko jednak rekompensuje wyśmienita muzyka.
Sama historia jest dość naiwna, ale to właśnie na tym polega fenomen "Zmierzchu" - pokazany jest tam portret mężczyzny idealnego, zdolnego do pokochania "zwykłej" dziewczyny - która z nas o czymś takim nie marzyła? I o ile z fascynacją ideałem, nakreślonym przez panią Stephenie jestem skłonna się jeszcze po trosze zgodzić, o tyle podniecenia pobladłym, sepleniącym Robertem chyba nigdy nie pojmę (nawet po paru głębszych). Naprawdę, ten aktor jest tak boleśnie drętwy, że drętwotą przebija go tylko odtwórczyni roli Belli - zawsze ta sama mina, to samo spojrzenie, ten sam głos. Bezbarwna do bólu. I to jest główna wada tego obrazu - aktorzy.
Ale to, co dla mnie jest wadą, stanowi dla innych główny atut. I tak np. pamiętam, jak na sali kinowej leciały teksty [głośne na tyle, że słyszeli je wszyscy widzowie, choć zapewne usłyszeć miał je tylko ekran]:
„Oooch Edward”
„Aaach Edward”
„Ty s**o, łapy precz od Edwarda”
„Edward, ściągnij koszulkę!” etc.
Świadczy to tylko o tym, że rolę Edwarda obsadzono znakomicie. Oczywiście, znakomicie z punktu widzenia mas. Zagwarantowało to naprawdę ogromny sukces komercyjny tej produkcji. Może to właśnie dlatego wzbudza ona takie emocje, że jedni ją krytykują dla zasady, choć nie widzieli, inni krytykuję, bo ktoś powiedział im, że to horror, a okazało się, że to romans. Bez całej tej otoczki, warto "Zmierzch" obejrzeć i potraktować jako zwyczajny romans dla młodzieży. Bo to ładna historia, o której marzyło się, mając -naście lat
Holly - niestety wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią, że jednak to horror. Bo wampiry, bo wilkołaki itd. Równie dobrze można by się sprzeczać czy Gwiezdne Wojny to jeszcze sf czy raczej czysta fantastyka :>
Co do gry aktorskiej i nadmiaru celulozy - zgadzam się w stu procentach. Miłe dla oka to chłopczę, nie przeczę, ale grać to on nie umie.
Ale to, że umieszczono tam po kilka sztuk pseudowampirów i pseudowilkołaków nie czyni tej produkcji jeszcze horrorem. To wręcz obraza dla horrorów
Co więcej, to właśnie z tej klasyfikacji wynika złe odbieranie "Zmierzchu", bo często jedynym argumentem, jaki pada w opiniach krytycznych było: "...bo to romans, a nie horror". A jakby tak potraktować ten film, jako miłosną produkcję dla nastolatek i wczuć się w rolę takiego odbiorcy, zupełnie inaczej można go odebrać [choć zdaję sobie sprawę, że to takie trochę naciąganie]
Dlatego wspominałam o Gwiezdnych Wojnach - tam science nie ma, za to jest indoktrynacja religijna Jedi, a to, że są statki kosmiczne to nic nie znaczy
Czy tego chcemy czy nie, ze względu na obecnie panujący miszmasz gatunkowy, takie kwiatki będą się zdarzać i aby usatysfakcjonować każdego, każdy jeden film musiałby być w kilku działach na forum, słowem, pieprznik by się zrobił..
Dla mnie ten film to teen movie, z naciskiem na słowo 'romans'.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach