Armia Boga / The Prophecy
reż. Gregory Widen (USA 1995)
W niebiosach wybucha straszliwa, przepowiedziana w sekretnym rozdziale Biblii, wojna między zastępami aniołów. Przyczyną konfliktu są ludzie, którzy zajęli miejsce aniołów i odebrali im bożą łaskę.... Mroczne zastępy Gabriela zstępują na ziemię, aby rozpętać piekło i zdobyć duszę najstraszliwszego człowieka, który kiedykolwiek istniał. Gorszego niż Hitler i Stalin. Gorszego niż sam diabeł. Ale anioł Szymon ukrywa pożądaną przez Gabriela duszę w ciele małej dziewczynki Marii... W konflikt między aniołami wplątany zostaje Thomas Dagget, policjant i były ksiądz. Ponieważ stoi na drodze musi albo walczyć albo przyłączyć się do jednej ze stron. Niespodziewanie też dla wszystkich pojawia się nagle dawny ulubieniec Boga, strącony anioł światłości, Lucyfer...
Ulubiony cytat:
"Little Tommy Daggett. How I loved listening to your sweet prayers every night, so afraid I was under there.... And I was!"
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 12:41, w całości zmieniany 2 razy
Pierwsza część powalająca, i dla mnie najlepsza była w tym filmie kreacja Viggo Mortensena, rola szatana była jakby wprost pisana dla niego, mimo ze to praktycznie drugoplanowy epizod to właśnie jego zapamiętałem najlepiej. Sama fabuła też całkiem interesująca, motyw z wojną w niebie dobrze pomyślany, anioły też wykreowane doskonale, Walken i Stoltz to cholernie dobrzy aktorzy więc nie mogło być inaczej. Za to główny bohater trochę odstawał, miałem wrażenie że wyraźnie momentami brakuje mu jaj do grania tej roli, cóż jednak da się to przeboleć, świetne kino!
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-13, 23:48
Dopiero teraz obejrzałam i muszę przyznać - było warto! Ciekawa fabuła, zaskakująca momentami (szczególnie jak się nie czytało wcześniej zbyt dużo Mai Lidii Kossakowskiej), bardzo dobre kreacje aktorskie (nawet Elias Koteas w roli Thomas'a nie raził mnie zbytnio) z genialnym Mortensenem i Walken'em na czele, szkoda tylko, że
Spoiler:
totalnie spaprali efekty specjalne w najważniejszej, końcowej scenie filmu. To branie do nieba duszy było koszmarne, jestem pewna, że w 1995 znali już w USA lepsze techniki...
Ktoś mógłby rzec, że podaje to anielizmem w dość kiczowatej postaci, ale komu to przeszkadza? Przecież to ma być film rozrywkowy, nie trzeba wymagać od niego jakichś super poważnych rozważań o istocie nieba i piekła.
Muszę przyznać, że p. Mortensen po prostu mnie powalił i to pozytywnie. Ciągle go pamiętałam jako Hopkinsa z "Hidalgo", ale teraz będę go pamiętała jako Lucyfera z "Armii" (we "Władcy Pierścieni" zagrał zjawiskowo, jakby nie on, więc go raczej tutaj pomijam, pamiętając Aragorna jako Aragorna ;pp). Fragment :
Spoiler:
"Niebo jest zamknięte, ale mój zakład zawsze przyjmuje gości, nawet w Boże Narodzenie"
po prostu rozłożył mnie na łopatki. Film ogólnie niezły, aczkolwiek raziła mnie rola Walkena. No po prostu nie lubię tego aktora. I dziwne było to, co z rolą zrobiła p.Madsen. W ogóle ta jej postać jakaś taka była .... zniszczyła mi film!
Spoiler:
W ogóle żadnego większego szoku po spotkaniu z Luckiem.
Mogli sobie darować tę nauczycielkę, jedna osoba mniej na planie i nie psuje ostatniej sceny,
Spoiler:
gdzie wszyscy tulą się do siebie niczym owieczki po burzy. A jeśli już zostawiają ją, to mogli sobie darować ten przyjacielski pocałunek w czółko.
W kręgu anielskich i nieanielskich ale anielskich filmów rządzą u mnie "Constantine" i "Dogma" więc w mojej czołówce takowych filmiąt "Armia" raczej nie należy, ale ogólnie film godny uwagi, bo ciekawy i ciekawą historię przedstawia.
_________________ -Spójrzcie w niebo! To ptak!
-To samolot!
-To SUPERMAN!
Widziałem (bardzo dawno) cz. 1. Niezły film, ale nic ponadto. Można obejrzeć. Walken świetny ("ON JUŻ ZE MNĄ NIE ROZMAWIA!"), pozytywnie też wypadł Mortensen.
Mind_astray napisał/a:
we "Władcy Pierścieni" zagrał zjawiskowo, jakby nie on, więc go raczej tutaj pomijam, pamiętając Aragorna jako Aragorna
A ja bardzo żałuję, że Aragorna jednak nie odegrał Daniel Day-Lewis (jak było w planach). Był do tej roli po prostu idealny.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2010-03-16, 19:34
Niedawno obejrzałem ponownie po latach - wciąż daje radę. W ogóle bardzo lubię Christophera Walkena. Zastanawiam się czy dać szansę dalszym częściom, ale nie wiem czy nie szkoda prądu...
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach