Wysłany: 2010-09-06, 16:03 Dominion: Prequel to the Exorcist
Dominion: Prequel to the Exorcist
Reż. Paul Schrader (USA 2005)
Fabuła filmu przedstawia pierwsze spotkanie ojca Lankestera Merrina z demonem Pazuzu w Afryce. Po traumatycznych przeżyciach w okupowanej przez nazistów Holandii ojciec Merrin próbuje odnaleźć wiarę. Wyjeżdża więc do Kenii a tam w czasie prac archeologicznych natrafia na zakopany kościół z 500 roku naszej ery, kryjący mroczną tajemnicę.
Około 2002 roku padła idea, by odświeżyć klasycznego “Egzorcystę” dając głównemu bohaterowi jakiś fajny origin. Do reżyserii wybrano Paula Schradera i wszystko było Ok, aż ważni ludzie z Warnera nie obejrzeli efektów jego pracy. Zdecydowali się nakręcić scenariusz praktycznie od nowa, zatrudniając do tego Renny`ego Harlina i w rezultacie otrzymując „Egzorcystę: Początek”. Wersja Schradera poszła na pewien czas do szafy, choć były plany wydania jej na DVD razem z wersją Harlina.
Schrader dostał jednak od Warnera pozwolenie na zaprezentowanie swojego filmu na kilku festiwalach. Ostatecznie film wszedł w kilku krajach do ograniczonej dystrybucji kinowej a potem na DVD. „Dominion” cieszy się pewnym kultem, choć według mnie jest to spowodowane krańcowym ssaniem wersji Harlina, która zresztą okazała się też finansową porażką. Wyciągnięcie z lodówki wersji Schradera miało przynajmniej w części powetować straty oraz zatrzeć niekorzystne wrażenie demolowania legendy jednego z najlepszych horrorów w historii kina.
Schrader chciał zresztą nawiązać do znakomitego poprzednika przez dosyć długie trzymanie widza w niepewności, czy widoczne na ekranie fenomeny są skutkiem działania demona, czy też niestabilnej psychiki poszczególnych postaci. A oprócz Lankestera Merrina mamy tu jeszcze Rachel, byłą więźniarkę obozu koncentracyjnego w Chełmnie, Cheche, upośledzonego fizycznie i chyba psychicznie chłopca – wyrzutka, młodego księdza Francisa, chcącego otworzyć misję i szkołę oraz angielskiego dowódcę Granville`a, niezbyt komfortowo czującego się w pobliżu kenijskich dzikusów.
Dziwnym pomysłem był wybór cenionego operatora Vittorio Storaro po to, by zrobił zdjęcia utrzymane w stylistyce polskiego serialu. Zaskakujące tym bardziej, że Schrader jako spec od kina noir dobrze wie, jak strona wizualna powinna uzupełniać rozwój fabuły. Ogólny wygląd tego filmu jest po prostu nieciekawy. Podobnie zresztą muzyka, choć akurat na ten element reżyser nie miał dużego wpływu. Sama historia rozwija się leniwie i po prawdzie mam wrażenie, że w „Egzorcyście” Harlina została opowiedziana ciekawiej, choć nadal sztampowo. Obejrzeć „Dominion” można, ale lepiej nie nastawiać się na superkult. 5/10
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-09-06, 16:29, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2011-01-10, 14:15
Ciekawa sprawa z tym filmem. Najpierw widziałem wersję Harlina na TVN z fruwającą Izabelą Skorupko, a potem przeczytałem o "Dominion". Spodziewałem się różnic jak np. w Alien 3, ale nie całkowicie innego filmu, którym film Shradera w istocie jest. Muzyka kuleje, efekty specjalne również, ale sam film jest moim zdaniem znacznie ciekawszy aniżeli 'The Beginning', który (z tego co pamiętam) kładł nacisk bardziej na efekciarstwo niż klimat i psychologiczne napięcie. Szkoda tylko, że ważni ludzie z Warnera wszystko spierdolili... Arcydzieło to to nie jest, ale i tak lepsze to niż wersja Harlina. Generalnie szkoda, bo sam pomysł był niezły i mógł z tego powstać naprawdę zajebisty film grozy.
Daję 6/10, trochę na wyrost, bo w ocenach nie ma połówek (5,5). Wersja Harlina to jakieś 4.
W każdym razie nie żałuję, że go obejrzałem.
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach