Suspiria to jeden z najlepszyh horrorów klasy B w historii kina... Jedno ze szczytowych osiągnięc Dario Argento (zwanego włoskim Hiczkokiem).Totalna klasyka , ale nie w Polsce.
Ten film był jakis taki zjebany OK, oglądałem go dawno i prawie nie pamiętam, ale wiem, że średnio mi się podobał. Muszę go jeszcze kiedyś oglądnąć, może mi się spodoba. Jeśli chodzi o Argento, to oglądałem jeszcze tylko "Operę" i była jeszcze gorsza.
EDIT: A, zapomniałem o "Tenebre". Też jego film i też słabiutki. Owszem, każdy z tych filmów ma coś w sobie i nie mówię, że są beznadziejne, ale do bardzo dobrych też bym ich nie zaliczył. Mało niestety zapamiętuje ze srednich, więc nawet nie wiem konkretnie co w nich było takiego, o co miałbym się dopieprzyć, ale pamiętam, że każdy z tych filmów był momentami bardzo śmieszny, ale to raczej nie było zamierzone... Jakby nie patrzeć to "Suspiria" z tych trzech jest najlepsza.
Z włoskich horrorów niezły był "Buio Omega", ale to raczej większość zna.
Jeb! To i tak duzo widziales. Opera to mial byc najlepszy film Argento(plastycznie dalej nim jest...)Ale w trakcie kręcenia zostawiła go baba i zmarł ojciec i wyszla z tego totalna szmira.:E
Tenebre jest niezle jeno jak sie jdno oko przymknie:P.To jest taka magia kina klasy B ze im mniej oczekujesz tym wiecej ci ten film daje.
ribit napisał/a:
Eva napisał/a:
Suspiria to jeden z najlepszyh horrorów klasy B w historii kina..(...)
Ano, tak też właśnie wygląda plakat
Spoko, ja sie nie czepiam, nie widziałam Suspirii, zdecydowanie jednak większą grozą wieje z obrazu dziecinnego wózeczka, z taką muzą jaka jest w tle, niż z zakrwawionej czy rozdziawionej gęby ... ale oczywiście są to moje subiektywne odczucia.
Ale Suspiria to obok Profondo Rosso najlepszy film Argento ...Najmniej ''złego'' kina w tym jest. Chodzby dla samej atmosfery warto zobaczyc.I tak naprawde to oprócz paru scen (dobrze zrealizowanych i według mnie straszących tak naprawdę) to bardzo malo w tym krwi.Raczej postawiono na elementy suspensu i budowanie atmosfery.
Tak apropo to kubrik przy lśnieniu się właśnie Argento inspirował(profondo rosso dokladnie)
No ale prawda... dziecko rosmery to to nie jest.Kolysanke pokazałem jako ciekawe nawiązanie.
Ostatnio zmieniony przez BM 2008-11-29, 11:21, w całości zmieniany 1 raz
Jezu, jak ten temat utonął w morzu bezsensownych porównań. Porównanie z "Adwokatem Diabła" w ogóle nietrafione, bo ten film, to akurat był o mniej więcej tym samym, co "Michael Clayton", a więc o czymś zupełnie innym. Jedyne, co go łączy z "Dzieckiem Rosemary", to jedynie może postać demonicznego, złego męża. Porównanie do "Suspirii" też jakieś takie nie bardzo, bo chodziło o soudtrack, który wcale nie jest aż tak podobny.
A nie piszecie o tym, że "DR" można odbierać na kilku różnych płaszczyznać: jako horror satanistyczny, jako zapis obłędu i jako historię osoby nadwrażliwej, łamięcej się pod naporem rzeczywistości z jej "tak trzeba, tak należy", wreszcie jako rozprawkę na temat tradycyjnego modelu rodziny. Dziś miałem przyjemność po raz kolejny obejrzeć ten film po raz pierwszy w kinie i co mnie uderzyło, to właśnie jego wieloznaczność, wielość poziomów interpretacyjnych oraz przysycenie groteską. Końcowa sekwencja z nożem wymierzonym w dziecięcy wózek autentycznie przeraża, ale nie jak horror, tylko całkiem co innego. Bo tak naprawdę, to ona jest śmieszna i zabawna (ten Japonczyk pstrykający zdjęcia na przykład).
Polański wyniósł gatunek "horror" kojarzony do tej pory z marną rozrywką na absolutne wyżyny kina artystycznego, wielopoziomowego i obłędnego.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Wiek: 24 Dołączyła: 03 Sty 2010 Posty: 57 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-03, 11:59
PanSardela napisał/a:
można odbierać na kilku różnych płaszczyznać: jako horror satanistyczny, jako zapis obłędu i jako historię osoby nadwrażliwej, łamięcej się pod naporem rzeczywistości
Chyba to właśnie, najbardziej podobało mi się w filmie, fakt, że można go odczytać na wiele sposobów. Polański użył też podobnego zabiegu w "Lokatorze", który uważam za ciekawe połączenie wątków ze "Wstrętu" i "Dziecka Rosemary". Inny film, który zrobił na mnie podobne wrażenie to "W kleszczach lęku" z 1961, książka Henry'ego Jamesa również jest rewelacyjna.
Klasyczny już horror, bardzo go lubię. Świetnie ukazana gęstniejąca atmosfera, coraz bardziej zaciskające się kleszcze wokół głównej bohaterki, która w końcu jest już w zupełnej matni bez wyjścia, gdzie wszyscy są przeciwko niej. Jakoś bardziej straszna była dla mnie scena, gdy słyszy jakieś dziwne śpiewy zza ściany, niż dzisiaj modne slashery. Dobre także aktorstwo i muzyka.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Dołączył: 16 Maj 2010 Posty: 632 Skąd: brać pieniądze ?
Wysłany: 2010-10-24, 12:23
Niezły i tyle ,jakoś nie zauważam tej gęstniejącej atmosfery ,raczej przewidywalny ,jedyne co jest bardzo dobre w tym filmie to muzyka :
http://www.youtube.com/watch?v=deyc4uLg8ew
_________________ - Jeśli plotki się potwierdzą, ten film zarobi mnóstwo kasy.
- Jakie plotki?
- Internetowe...
- A co to kurwa jest Internet?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach