Daybreakers - Świt / Daybreakers
reż. Michael Spierig, Peter Spierig (Australia, USA 2009)
Jest rok 2016. Od 10 lat tajemnicza choroba zmienia ludzi
w wampiry. Nowa rasa przejęła dominację na Ziemi. Istoty ludzkie są chwytane i hodowane jak zwierzęta, które mają dostarczać niezbędnego pokarmu. Życie nowych istot uzależnione jest od dostępu do krwi zdrowych ludzi, których na świecie pozostaje coraz mniej. Kiedy gatunek ludzki jest bliski wymarcia, wśród wampirów pojawiają się obrońcy ostatnich ludzi.
(opis dystrybutora)
Sam pomysł na film ciekawy...Ale z jego realizacją już dużo gorzej...Kilka przyzwoitych scen i nic więcej. Nie wiem czy wybrałabym się na niego drugi raz...
4,69/10
Mi się podobał Tylko takie wrażenie mam dziwne jakby wzięli ten cały pomysł i chcieli go na siłę upchnąć w puszkę żeby trwał 1,5h. Jakby się tak spinali to byłoby dużo lepiej.
No i w zasadzie dostałem to czego się spodziewałem. To nie jest horror, a film akcji pełen strzelanin, pościgów, wybuchów itd osadzony w świecie niedalekiej, postapokaliptycznej przyszłości. Pomysł wyjściowy ciekawy, wampiry opanowały cały świat i... zachowują się jak normalni ludzie, przystosowali miasta i samochody do życia w świecie, w którym 12 godzin doby jest zabójcze, ale niestety pożywienie w postaci hodowanych jak bydło ludzi się kończy. Niestety oglądając dosłownie każdą scenę, każdy motyw, każdy pomysł miałem wrażenie, że to już było wielokrotnie. Ten film to po prostu zlepek pomysłów, które już były, czy to w Matrixie, Blejdzie, Doomsdayu, 30 dni nocy i wielu wielu innych. Jeżeli chodzi o wykonanie to wszystko jest jak należy, Neil zagrał dobrze, Defoe także, wygląd wampirów odpowiedni, efekty specjalne mogą być. Rozczarowuje bezpłciowe zakończenie.
Jeżeli komuś podobał się Doomsday, albo lubi postapokaliptyczne kino akcji obejrzeć może, jednak nie jest to nic wybitnego.
Aha, film dla zwolenników (nad)interpretacji można rozkminiać sobie na kilka sposobów podstawiając miast wampirów uzależnionych, chorych, czy głodujących...
Wiek: 30 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4081 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-02-07, 18:32
Przeokrutna beznadzieja. Nie dość że ktoś nie przemyślał do końca świata i mnóstwo pojawia się głupot, jest też trochę niezbyt psychologicznie prawdopodobnych działań postaci to jeszcze oczywiście cały element akcji jest beznadziejny i standardowy do bólu.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-10, 00:47
Dzisiaj obejrzałem. Dżizas, True Blood to przy tym mistrzostwo świata. Naiwna fabuła, pełna przeokropnych dziur logicznych i skrótów (czasami miałem wręcz wrażenie, że film jest sztucznie / nienaturalnie pocięty). Fakt, fajne zdjęcia i poszczególne aspekty świata przedstawionego (charakteryzacja, życie wampirów, ludzi, nawet sam koncept ogólny i te wszechobecne zapożyczenia) ale to stanowczo za mało żeby uzyskać miano choćby dobrego filmu. Gdy wchodzimy natomiast w szczegół otrzymujemy już typową, infantylną papkę. Taki nowofalowy wampiryczny potworek w lukrowej polewie i z niezłą obsadą. W dodatku ewidentnie zrobiony pod kontynuację. Po seansie czułem się jakbym obejrzał pierwszy odcinek kolejnej nikomu niepotrzebnej "mrocznej" sagi. Zdecydowanie nie będę wyczekiwał kolejnych odcinków.
5/10 to max, nie polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-10, 13:18
To może najpierw plusy... Fajny pomysł na fabułę, fajna atmosfera (życie w nocy, strach przed zabójczym słońcem), zaskakująco dobre zdjęcia, zaskakująco udany motyw z
Spoiler:
odwrotną infekcją - wypicie krwi uzdrowionego wampira skutkujące uzdrowieniem.
Minusów jest niestety więcej. Dziury w fabule, masa niespójności, naiwne, przewidywalne motywy, słabe aktorstwo (poza Willem'em Dafoe, który był zdecydowanie najlepszy z całej obsady) i totalnie skopane zakończenie. Ostatnia scena należy do gatunku "sequel coming soon". No, aż się cisną na usta tytuły kolejnych części: "Noonbreakers", "Afternoonbreakers", "Eveningbreakers", "Goodnight and kill yourself"...
Ogólnie raczej cienki, chociaż ma kilka dobrych stron i pewnie można by to było rozegrać dużo, duuużo lepiej.
Musiałem coś słabo się przyłożyć do obejrzenia, bo żadnych dziur w fabule nie uświadczyłem. Podobał mi się. Fajna kolorystyka, niezłe zdjęcia, sporo znanych twarzy w obsadzie. Taki sensacyjniak w wampirycznych klimatach, nie widzę powodu żeby jechać po tym filmie tak bardzo. 6+/10, a co tam.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach