FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Pachnidło: Historia mordercy
Autor Wiadomość
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5212
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2010-01-09, 14:01   Pachnidło: Historia mordercy

Pachnidło: Historia mordercy
Perfume: The Story of a Murderer

reż. Tom Tykwer (Francja, Hiszpania, Niemcy 2006)

Opowieść o seryjnym mordercy, który posiada dar niezwykłego węchu i zabija młode kobiety, by stworzyć idealny zapach. Akcja opowieści dzieje się w XVIII wieku, w Paryżu. [opis stopklatka.pl]

Piękny - to słowo chyba najlepiej odzwierciedla moje wrażenia po obejrzeniu tego filmu. Pamiętam, że byłem na tym w kinie i po projekcji wyszedłem naprawdę oczarowany (a nie specjalnie często mi się to zdarza). Bo ten film traktuje właśnie o poczuciu piękna, o jego poszukiwaniu, o tęsknocie za tajemną formułą dającą jej twórcy przepustkę do wieczności. Być może znajdzie się grono malkontentów, którzy zaczną to moje prawo do zachwytu podkopywać ale nie dbam o to. Naprawdę mi się podobał. Rewelacyjnie oddany klimat starych miast Europy, piękne (bardzo barwne) zdjęcia i świetna gra aktorska. Jak dla mnie strzał w dziesiątkę i przede wszystkim szalenie klimatyczny obraz. Polecam.
_________________
tell me what you don't like about yourself
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-04-05, 17:13, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 36
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1969
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-01-09, 14:15   

BM napisał/a:
Jak dla mnie strzał w dziesiątkę i przede wszystkim szalenie klimatyczny obraz.

Ja się zgadzam całkowicie. Magia kolorów, magia dawnych czasów. Wszystko zrealizowane bardzo szczegółowo, fantastycznie zagrane. Alan Rickman po raz kolejny pokazał klasę, idealnie pasował do roli ojca, poza tym przyznaję ze to jeden z moich ulubionych aktorów, nie ma dla niego filmu nie do zagrania.
9/10 za całokształt. :fingerok:
_________________
"Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
 
 
 
Eva 
mama muminka



Wiek: 25
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2093
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-09, 20:07   

A mnie szczególnie w tym filmie zachwyciły zdjęcia i to, w jakim sposób wszystko było pokazane. Dla mnie naprawdę, ten film można było niemalże wąchać zamiast oglądać. Poszczególne ujęcia były tak zbudowane, że aż się chciało zbliżyć nos do ekranu w poszukiwaniu "tego" zapachu. Niesamowity efekt, nie wiem jak się to twórcom udało, pewnie przez połączenie pracy kamery z odpowiednio przedstawioną historią oddziałującą na psychikę widza. Ale pamiętam, że zrobiło to na mnie największe wrażenie. Aż bym sobie obejrzała jeszcze raz. :klaszcze:
 
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1603
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-09, 20:40   

I mnie się podobało, bardzo. Miałam zupełnie podobne odczucia jak wy.
Przy okazji wieńczącej film sceny, przypomniał mi się inny film, dokumentalny "Nagi świat". O Spencerze Tunicku, amerykańskim fotografiku, specjalizującym się w monumentalnych instalacjach złożonych z setek, setek, czasem nawet tysięcy, nagich ciał wkomponowanych w środowisko, w jakimś żyje człowiek. Przeważnie są to ulice, place wielkich miast, czasem jakieś budowle, pomniki, portowe nabrzeża, czy wybrzeża morskie. Jeździ on sobie wraz z dwoam czy trzema asystentami po całym świecie i nawołuje ludzi do swych fotograficzno-artystycznych happeningów, nie płacąc im za udział ani grosza. Takie zdjęcia wyglądają naprawdę niesamowicie. Jego największym osiągnięciem logistyczno-artystycznym jest fotka zrobiona w Barcelonie na wielkim placu przed Narodowym Instytutem Kultury , gdzie udało mu się w czerwcu 2003 roku zgromadzić, rozebrać, odpowiednio ułożyć i sfotografować ponad 7 tysięcy rozebranych Hiszpanów. Ten sam plac, wykorzystał właśnie Tykwer do sfilmowania sceny finałowej „Pachnidła”. Czy był to przypadek, czy może niemiecki reżyser został zainspirowany tak a nie inaczej do tej sceny właśnie przez Tunicka? W każdym razie tak to mi się jakos ładnie skojarzyło, i tym sposobem XXI-wieczny artysta wkradł mi się niepostrzeżenie w tę opowieść rodem z XVIII – wiecznej Francji.

A tu, jakby ktos miał chęć, więcej o moich wrażeniach po filmie.
http://baba-o-filmach.blo...2007&miesiac=10
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 36
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1969
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-01-09, 20:55   

DA :fingerok: pisz pisz, świetnie się to czyta. Miło że w końcu dotarł tu ktoś, kto ma do powiedzenia coś więcej niż 2 zdania i prośbę o pomoc z tytułem filmu.

Pozostaje jeszcze wspomnieć o książce. Czytałem ją i moim zdaniem jest dużo brutalniejsza od filmu. Książkowy Jan Baptysta to pokurcz, społeczny degenerat, na którego widok ludzie albo się odwracają albo wytykają palcami. Nieco inne, poza głównymi, pokazanymi w filmie, są też podstawy jego działania, a więc motywy mordów, ale nie będę tutaj streszczał książki. Film i książka to odrębne całości, mimo iż jakoś tam powiązane, to raczej należy je traktować oddzielnie, z tym że ja skłaniam się bardziej w stronę filmu, za jego magię, za to "coś" czego brakuje książce.
 
 
 
Eva 
mama muminka



Wiek: 25
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2093
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-09, 21:02   

Aske napisał/a:
ja skłaniam się bardziej w stronę filmu, za jego magię, za to "coś" czego brakuje książce.

No proszę. Pierwszy raz chyba spotykam się z opinią, że ekranizacja jest lepsza od książki. :eee?:
 
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 36
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1969
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-01-09, 21:07   

Może dla tego, że książka jest "sucha" moim zdaniem. Spłycając dosyć mocno, można nazwać ją przeciętnym thrillerem osadzonym w realiach historycznych. I tyle. Coś co po przeczytaniu rzuca się w kąt i zapomina. Ten film widziałem kilka razy i z pewnością do niego wrócę. Zresztą mam podobne zdanie o "Wywiadzie z wampirem", Anna Ryż nie powinna pisać książek. :)
 
 
 
farida 
bywalec



Wiek: 24
Dołączyła: 03 Sty 2010
Posty: 57
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-09, 23:04   

Aske napisał/a:
skłaniam się bardziej w stronę filmu, za jego magię, za to "coś" czego brakuje książce.

Ja też muszę przyznać, że bardziej podobał mi się film. W książce niestety najbardziej podobał mi się pomysł, bo z wykonaniem było gorzej. Niektóre fragmenty nawet nieco mnie znudziły. Film, natomiast, wciągał i długo po seansie nie dawał o sobie zapomnieć. Miałam wrażenie, że czuję "pokazane" zapachy co moim zdaniem świadczy o sile filmu.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-01-26, 22:01   

Fantastyczny film - zarówno pod względem wizualnym (piękno brzydoty w najlepszym wydaniu), jak i pod względem kreacji aktorskich.
Whishaw - jeszcze o nim usłyszymy.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1603
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-27, 10:08   

Whishaw - zagral po "Pachnidle" już co najmniej w dwóch dość głósnych filmach, ale żaden nie odbił echem jego nazwiska tak jak "Pachnidło". Może to jednak będzie film jego zycia? Ano, pożyjemy jeszcze trochę, zobaczymy...
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-01-27, 10:37   

Widziałam Stoned i My brother Tom - jest bardzo utalentowany. Niestety z propozycjami coś słabo u niego... niepokojące.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3343
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-04, 18:40   

Książki nie czytałem. Co do filmu to mam mieszane uczucia. Nie czaję widać kultu. Jego produkcja faktycznie jest świetna, ale sama historia w nim opowiedziana i przesłanie nie bardzo do mnie trafiło. Jakoś nie rajcuje mnie
Spoiler:
gościu co ma swoją pasję, żeby stworzyć cudny zapach miłości. Jeśli to ma usprawiedliwiać mordowanie niewinnych kobiet, to ja w tym momencie wysiadam. Jeszcze, żeby go na tym szafocie stracili, to moje poczucie sprawiedliwości by zostało zaspokojone, ale oczywiście wszyscy zaczęli kopulować i ojciec zamordowanej przez niego dziewczyny pada przed nim na kolana i nazywa synem. Pretensjonalne to było i w ogóle niezgodne z moim światopoglądem, a jakoś nie potrafię bez emocji na takie rzeczy patrzeć. Dopiero potem ginie, ale przecież na własne życzenie.
. Wolę już zdecydowanie "American psycho", haha.
Spoiler:
Tam gościu ma zwyczajnie najebane, zabija dziewczęta, bo mu się nudzi i przynajmniej nie dorabia do tego żadnej ideologii. Zresztą na koniec się i tak okazuje, że to wszystko nieprawda.
 
 
Doberman-ka 
świeżak



Dołączyła: 15 Lut 2010
Posty: 21
Skąd: stamtąd
Wysłany: 2010-03-04, 19:23   

Arcyznawca napisał/a:
[/spoiler]. Wolę już zdecydowanie "American psycho", haha.
Spoiler:
Tam gościu ma zwyczajnie najebane, zabija dziewczęta, bo mu się nudzi i przynajmniej nie dorabia do tego żadnej ideologii. Zresztą na koniec się i tak okazuje, że to wszystko nieprawda.


Ha, ha! :) No pięknie, jesli każdy podchodziłby w tak bezkompromisowy i bezrefleksyjny sposób do filmów, wystarczyłoby robić reżyserom same horrory. :)
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3343
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-04, 19:47   

Doberman-ka napisał/a:
Arcyznawca napisał/a:
[/spoiler]. Wolę już zdecydowanie "American psycho", haha.
Spoiler:
Tam gościu ma zwyczajnie najebane, zabija dziewczęta, bo mu się nudzi i przynajmniej nie dorabia do tego żadnej ideologii. Zresztą na koniec się i tak okazuje, że to wszystko nieprawda.


Ha, ha! :) No pięknie, jesli każdy podchodziłby w tak bezkompromisowy i bezrefleksyjny sposób do filmów, wystarczyłoby robić reżyserom same horrory. :)

Przepraszam, mamo, ale gdybyś potrafiła czytać ze zrozumieniem, to wydałoby ci się oczywiste, że właśnie podszedłem do filmu w sposób refleksyjny, bo większość przeżuwaczy popcornu po prostu obejrzy i tyle, nic poza tym. Ja to przetrawiłem, przemyślałem i zwyczajnie nie podobała mi się fabuła i przesłanie filmu. Tak trudno to zrozumieć? Chyba po to jest forum, żeby o tym napisać, zwłaszcza poczułem się wywołany do tablicy widząc same pozytywne opinie. Przejrzyj może inne moje posty, czy listę 50 polecanych przeze mnie filmów, by przekonać się, czy są tam same horrory. Natomiast bezkompromisowy jestem, to prawda, zwłaszcza w sprawach światopoglądowych - i nie wstydzę się tego :rose:
 
 
Doberman-ka 
świeżak



Dołączyła: 15 Lut 2010
Posty: 21
Skąd: stamtąd
Wysłany: 2010-03-04, 20:42   

Cytat:
Przepraszam, mamo

???? Nie przypominam sobie. :) Ale nie gniewam się, nie musisz przepraszać. No, już dobrze, dobrze, nie denerwuj się, nie ma naprawdę o co. Przecież umiem czytać, czasem nawet ze zroumieniem i widzę po wielu twoich postach, że wrazliwe z ciebie dziecko (skoro już sobie tak matkujemy). A to miał być tylko taki mały żarcik, taka prowokacyjka, - widzisz chyba ile emotek nawstawiałam? I odnosił się tylko do twej błyskotliwej wypowiedzi o znudzonym mordercy z American Psycho. :) Ależ ci faceci nerwowi są!
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3343
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-04, 21:03   

Doberman-ka napisał/a:
odnosił się tylko do twej błyskotliwej wypowiedzi o znudzonym mordercy z American Psycho.

Moim zdaniem paralela z American Psycho jest jak najbardziej na miejscu. W gruncie rzeczy oba filmy są bowiem obrazami psychologicznymi. Fabuła również jest podobna - jej rdzeń stanowi historia faceta, który zabija kobiety. Jeden robi to z nudów, bo jest zblazowanym yuppie, drugi owładnięty jest manią stworzenia idealnego zapachu, chociaż
Spoiler:
gdy to już zrobił, to stracił cel i motywację, i dał się zabić. Nie jest więc w sumie aż tak odległy od Patricka Batemana. I tu mały ekskurs: Wg mnie zabijanie Bogu ducha winnych osób z pobudek egoistycznych jest złe i powinno być karane. Nie rozumiem ekscytacji np. seryjnymi mordercami, jaka miała miejsce w USA podczas procesu Teda Bundy'ego. Jan Baptysta jest więc zły, co do Batemana to koniec końców wydaje się, że on był psychicznie bardzo chory i wszystko mu się zdawało. Zło w moim przekonaniu powinno być karane, by sprawiedliwości stało się zadość, tak jak w "Oszukanej" czy "Dekalogu V" (chociaż tu akurat Kieślowski/Piesiewicz chyba liczyli na dokładnie przeciwny odbiór, hahaha). Tego mi w "Pachnidle" zabrakło zdecydowanie, pozostawiło niesmak i niedosyt. "American Psycho" przy tym był dużo mniej pretensjonalny, za to dużo bardziej zakręcony, poza tym to momentami bardziej komedia.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-04, 21:20   

Arcyznawca napisał/a:
bo większość przeżuwaczy popcornu po prostu obejrzy i tyle, nic poza tym.
O człeku małej wiary.


Arcyznawca napisał/a:
gdy to już zrobił, to stracił cel i motywację, i
Spoiler:
dał się zabić
Zupełnie nie o to chodziło O_o.

Spoiler:

Już od pierwszych minut i sekwencji na targu, (wielkimi literami powtórzone podczas scen w sierocińcu) reżyser informuje : on nie miał zapachu - ten fizjologiczny fenomen sprawił, że był postrzegany jak dziwadło - a raczej - nie było postrzegany, ponieważ człowiek bez zapachu nie istnieje dla ludzi normalnie nim obdarzonym (dobitnie widać to podczas spotkania z rudowłosym aniołem z owocami który po prostu go nie widzi ani nie czuje).

Co więcej - główny bohater doskonale zdaje sobie ze swojej inności sprawę - przecież obdarzony jest węchem absolutnym!

Cała ta "wyprawa" w celu odszukania i wyprodukowania idealnego zapachu jest w linii prostej motywowana jednym : mieć ten zapach i go użyć - przywłaszczyć sobie i w końcu "zaistnieć".

W sumie końcowa scena orgii potwierdza to w całej rozciągłości - nagle niezauważany przez nikogo wariat zaistniał - padają na kolana tłumy, wielbią go i płaczą na jego "widok" - traktują jak objawienie.

Zakończenie - czym dla człowieka "niewidzialnego" przez całe życie, który nagle ma szanse "zapachowo" zaistnieć w wielkim stylu, jest fakt zwierzęcego zachwytu jaki wywołuje u ludzi ? Do tego stopnia, że są w stanie rozerwać go na strzępy, by choć przez chwilę móc sycić się ideałem ? To ostateczne zwycięstwo, tryumf i spełnienie - bynajmniej nie "brak dalszej motywacji". To koniec na jego warunkach i osiągniecie celu.


I o tym właśnie jest film. Trudno porównywać te dwa tytuły na zasadzie wariat=wariat= i mamy jasność... już porównanie z filmem "Utalentowany Pan Ripley" byłoby trafniejsze z całym tym motywem przywłaszczania tożsamości ... ale i to ledwo.
  
 
 
Doberman-ka 
świeżak



Dołączyła: 15 Lut 2010
Posty: 21
Skąd: stamtąd
Wysłany: 2010-03-04, 21:25   

Arcyznawco, :) ja jednak widzę różnice między tymi dwoma facetami. Jak piszesz, Bateman jest zblazowanym yuppie, który ma wszystko, dobrą pracę, mieszkanie, wspaniała kolekcję garniturów, wspaniałą siłownię, a więc i boskie ciało (Bale - rzeczywiście wyglądal super), pewnie każdą dziewczynę na zawołanie. Brakuje mu juz tylko kolejnych bodźców do pobudzania i wydzielania adrenaliny. Kupuje więc sobie kolejną lusksusową zabawkę, czyli zestaw narzędzi ślusarskich, czy rzeźniczych, a to po to, by poznać przyjemnosć, jakiej jeszcze nie zna, a płynąc z zabiajania pięknych kobiet.
Baptysta, jest trochę inny -, pochodzi z nizin, zna tylko biedaków takich jak on, widzi, że ich zycie skupione jest na marnym życiu, na wysiłku by przetrwać kolejny dzień. Zapomnieli nawet jak smakuje miłość. Marzy więc o stworzeniu zapachu miłości, taki, który dawałby ludziom szczęście, w skrócie to ujmując. Wspaniały cel. Ale, i tu wydaje się zasadzać pytanie filmu, czy faktycznie cel może uświęcać środki, czy szczęście tysięcy ludzi może być okupione życiem kilku kobiet?
Oczywiście, slusznie, domagasz się kary dla kazdego mordercy. Ale, czy karani są ci, którzy w imię interesów jednego narodu narażają na śmierć tysiące innych. Takich pytań, przypadków można by mnożyć.
To tak w skrócie, o obu panach Batemanie i Janie Baptyście i subtelnych różnicach, które ich różnią, i o tym co ich łączy - czyli zbrodnie, lecz w jakże różnych intencjach.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-04, 21:37   

Doberman-ka napisał/a:
czy szczęście tysięcy ludzi może być okupione życiem kilku kobiet?
Jemu nigdy nie chodziło o szczęście "tysięcy ludzi" ;) tylko o swoje własne - i to rozpaczliwie. Patrz post wyżej.
 
 
Doberman-ka 
świeżak



Dołączyła: 15 Lut 2010
Posty: 21
Skąd: stamtąd
Wysłany: 2010-03-04, 22:09   

A tak, teraz doczytałam, widać post wysłałaś, gdy ja pisałam swój. A wiesz, że podoba mi się takie spojrzenie na Jana Baptystę? Nie czytałam książki, film widziałam dawno, być może zbyt idealistycznie podeszłam do tego faceta. Ale czy na pewno, tak samo jest ukazany zarówno w książce jak i w filmie, czy interpretacje nie różnią się nieco, czy wersja filmowa nie traktuje go troche lagodniej?
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-04, 22:12   

Doberman-ka napisał/a:
wersja filmowa nie traktuje go trochę łagodniej?
O wiele łagodniej zarówno pod względem bzika jak i fasady ( Whishaw przy nim to bóg sexu i amant XD)
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3343
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-04, 22:17   

Dobra dobra, książki nie czytałem, więc tu się nie będę spierał, ale nawet jeśli coś jest na rzeczy z tym, o czym piszesz, Nuz, to i tak pobudki były czysto egoistyczne, tu chyba się zgodzimy. Chciał zaistnieć, mieć zapach, stworzyć piękną rzecz ("Stworzyłem piękną rzecz") etc. To nie zmienia w ogóle mojej konkluzji, że zakończenie jest na JEGO zasadach, bo ON tak CHCIAŁ. I tak nic go nie usprawiedliwia w moich oczach. Także to, że pochodził z plebsu i nie miał "wszystkiego", jak Bateman - ja też nie mam. I jakoś nie zabiłem nikogo z tego powodu, być może dlatego, że nie jestem popierdolony. Podtrzymuję w pełni to, co napisałem wcześniej.

Doberman-ka napisał/a:
Ale, czy karani są ci, którzy w imię interesów jednego narodu narażają na śmierć tysiące innych. Takich pytań, przypadków można by mnożyć.

No dobra, ale co to ma wspólnego z filmem? Tu jest poruszony temat zabijania przypadkowych ludzi dla własnego widzi mi się. Jakoś się nie dopatrzyłem tu tego altruizmu, że chciał dawać szczęście innym i tak dalej (zresztą Lenin też chciał, przynajmniej deklaratywnie - i co z tego wyszło?). A kwestia ofiar różnych wojen i innych politycznych zawieruch to już zupełnie inna sprawa i nie chcę offtopować.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2789
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-05, 13:03   

Arcyznawca napisał/a:
Jakoś się nie dopatrzyłem tu tego altruizmu
Nie marudź ;) to film o mordercy. Bynajmnie nie jedyny - co tu może kogo obruszać jest poza mną - ale skoro już, to musiałbyś to rozciągnąc na wszystkie filmy wojenne, kryminalne, większośc sensacyjny itd itd Po co.
 
 
Eva 
mama muminka



Wiek: 25
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2093
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-09, 11:30   

Przychylam się do interpretacji Nuz jeśli chodzi o sens działań Jean-Baptiste'a i jego motywacje w ostatniej scenie. Podoba mi się motyw "nieistnienia" głównego bohatera. Pamiętacie scenę w jaskini? Jak Jean-Baptiste odgrodził się od wszystkich zapachów? Tam było dobrze pokazane, co nim tak w zasadzie kieruje, co go popycha do działania.
 
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 25
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 419
Skąd: Piła
Wysłany: 2011-01-11, 22:39   

Po seansie miałem takie wrażenie, że bohater pomimo czynów niegodnych pochwał ani gloryfikowania jest w jakimś stopniu postacią pozytywną. Przyznacie chyba, że kibicowaliście mu żeby
Spoiler:
doprowadził kolekcję do końca.
Pasja, zapał i oddanie z jakim postanowił stworzyć swoje arcydzieło są godne podziwu (i pogardy w równym stopniu). Pojawia się tutaj moralna kwestia: "Czy cel zawsze uświęcać musi środki"?. W przypadku głównego bohatera - socjopaty, szaleńca i geniusza zarazem taki dylemat nie istniał ale moralność jest przecież kwestią względną i narzuconą choć strach pomyśleć co by było gdyby nikt jej nie respektował to uważam, że Jean złym człowiekiem nie był. Nie wiem czy reżyserowi dobrze udało się nakreślić portret psychologiczny bohatera ale historia "mordercy" jest ciekawa i warta polecenia.
_________________
lubię dobre
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u