Brutalnie zamordowana gwiazda rocka Eric Draven (Brandon Lee) po roku powraca do życia, by pod okiem tajemniczego kruka dokonać zemsty na swych prześladowcach. Obdarzony umiejętnościami paranormalnymi i nadludzką siłą, Eric kolejno likwiduje członków gangu nieświadomych czekającego ich losu. [opis dystrybutora dvd]
Aż się dziwię, że tego filmu jeszcze tu nie ma, a przynajmniej wyszukiwarka nie odnalazła odpowiedniego tematu. "Kruka" obejrzałam niedawno, tuż po dostaniu nowego numeru magazynu "Film" w swoje łapki. Szczerze mówiąc czekałam na ten film z pół roku, ale nie spodziewałam się po nim zbyt wiele (przed obejrzeniem nawet nie zerknęłam na filmweb). Myślałam, że jest to po prostu jakiś thiller, w którym chodzi tylko o beznadziejne zabijanie i nic więcej. Eric, w rok po swojej śmierci został przywrócony do życia, by siać zniszczenie i mśić się na swych oprawcach. Oczywiście w tym filmie o to tu właśnie chodzi, jednak klimat stworzony przez reżysera, muzyka, która mu towarzyszy i gra aktorska tworzą wspaniałą produkcję, którą po prostu trzeba zobaczyć. Co Wy sądzicie o tym filmie?
Ostatnio zmieniony przez Arbuz 2009-12-24, 14:01, w całości zmieniany 1 raz
Film dorwałam na VHS jak jeszcze byłam małą mroczną dziewczynką i podobał mi się bardzo bardzo. Nie wiem jak bym go odebrała oglądając pierwszy raz dopiero teraz, pewnie nie tak entuzjastycznie jak wtedy. Jednak pamiętając czasy młodości jest to dla mnie
Wiek: 35 Dołączył: 20 Lis 2008 Posty: 1357 Skąd: England
Wysłany: 2009-12-24, 13:13
Kult z VHS-ów i jeden z tych filmów do których kiedyś wracałem bardzo często. Nie tyle film się zestarzał co ja, więc teraz już nie odbieram go na pewno tak jak kiedyś, jednak zdarza mi się obejrzeć. Ma w sobie jakąś magię, nie wiem, czy to przez śmierć Brandona Lee, czy przez ogólny klimat filmu. Powstały potem jakieś kontynuacje, jedna gorsza od drugiej, radzę się do nich nie zbliżać.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta "W tym co zostało z włości, w dziedzictwie po Waszmościach, brakuje nam mądrości...kochamy się w mądrościach!" J. Kaczmarski
Dwójkę da się obejrzeć choć Perez momentami wkurzający a Sara ze skejtowego dziecka ulicy wyrosła na smutną gotycką primabalerinę. Trójkę obejrzałam ale szczerze odradzam. Głupie naiwne i naciągane (podobnie jak serial), do tego słynna twarz kruka i w jedynce i w dwójce była makijażem, w trójce i w serialu sama wyskakiwała w pewnych momentach. Serial traktuje nie o mścicielu tylko o superbohaterze obrońcy uciśnionych więc w ogóle dno i metr mułu. wiem że powstała 4 część filmu i chyba nawet piąta ale nie miałam nigdy ochoty żeby się z tym zapoznać.
Wiek: 35 Dołączył: 20 Lis 2008 Posty: 1357 Skąd: England
Wysłany: 2009-12-24, 13:28
O serialu nie miałem pojęcia
Perdita Durango napisał/a:
Sara ze skejtowego dziecka ulicy wyrosła na smutną gotycką primabalerinę
Dokładnie, kompletnie wyjęte z zadu to było. Zresztą w pozostałych nie ma magii, spłycono i tak nie za ambitne ale bardzo, bardzo oglądalne filmidło, zmieniając charaktery postaci i dopasowując wszystko do poziomu przeciętnego bezmózgiego amerykańskiego nastolatka.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta "W tym co zostało z włości, w dziedzictwie po Waszmościach, brakuje nam mądrości...kochamy się w mądrościach!" J. Kaczmarski
Wiek: 35 Dołączył: 20 Lis 2008 Posty: 1357 Skąd: England
Wysłany: 2009-12-24, 13:38
A wracając do oryginalnego Kruka, zawsze wnerwiało mnie to że za szybko załatwił T-Birda, może fakt widowiskowo, ale jakoś nie było to współmierne jak na zemstę na głównym wykonawcy. Za to do dziś najmilej wspominam scenę z wyciskaniem heroiny z żył, piękne
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta "W tym co zostało z włości, w dziedzictwie po Waszmościach, brakuje nam mądrości...kochamy się w mądrościach!" J. Kaczmarski
O serialu też nie wiedziałam. A co do kontynuacji, to znalazłam je na filmwebie, ale nawet ich nie tknę. Jakoś nie mam zaufania do filmu, gdy ma dopiskę 2,3,4,...
Cytat:
Sara ze skejtowego dziecka ulicy wyrosła na smutną gotycką primabalerinę
Lol, jakoś sobie tego nie wyobrażam... Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, by trzymać się z daleka od tych kolejnych produkcji.
Cytat:
awsze wnerwiało mnie to że za szybko załatwił T-Birda, może fakt widowiskowo, ale jakoś nie było to współmierne jak na zemstę na głównym wykonawcy.
Mi to tam nawet nie przeszkadzało, bo ostatnia walka wszystko wynagradzała :D
O tak, swego czasu duży hit na vhs. Ale obejrzałem go ze 3 lata temu i znowu mi się podobał, może nawet bardziej niż dawniej, bo po pierwsze mroczny klimat jest mi teraz bliższy, niż jak byłem dzieciakiem, a po drugie jest tam dużo zajebistej muzyki
_________________ He doesn't care about anything. He's a nihilist.
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 891 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-12-24, 20:59
Simpson napisał/a:
O tak, swego czasu duży hit na vhs. Ale obejrzałem go ze 3 lata temu i znowu mi się podobał, może nawet bardziej niż dawniej, bo po pierwsze mroczny klimat jest mi teraz bliższy, niż jak byłem dzieciakiem, a po drugie jest tam dużo zajebistej muzyki
Np. niszcący numer The Cure
Sam film kiedyś loubiłem, ale nie wiem jak odebrałbym to teraz.
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Wiek: 29 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 3883 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-24, 23:45
Swego czasu był to srogi kult (co prawda na początku głównie wśród mhhrocznych gotyckich panienek ale później rozprzestrzenił się szerzej).
Z całego filmu najlepiej wspominam tego pana (grał tam główny czarny charakter zdaje się):
Ogólnie to była też jakaś mega legenda związana ze śmiercią odtwórcy tytułowej roli Brandona Lee (nomen omen syna słynnego Bruce'a Lee). Koleś z tego co pamiętam został zastrzelony na planie w trakcie kręcenia zdjęć. Niektórzy twierdzą, że wcale nie był to nieszczęśliwy wypadek. Zaraz znajdę coś na ten temat w sieci... o mam:
filmweb napisał/a:
(...) Brandon starannie przygotowywał się do tej roli, nauczył się nawet grać na gitarze. Na planie filmowym doszło jednak do tragedii, której są dwie wersje. Według jednej, w ostatnim tygodniu zdjęć przez niedopatrzenie Magnum 44 jednego z filmowych gangsterów zostało przez nieuwagę nabite prawdziwymi nabojami a dwukrotnie postrzelony Brandon zmarł po przewiezieniu do szpitala. Według drugiej, w pistolecie były ślepe naboje, lecz coś tkwiło w lufie a siła wystrzału trafiła tym czymś w brzuch Brandona. Film, po raz pierwszy w historii kina, dokończono za pomocą techniki komputerowej
I chyba właśnie te wydarzenia miały decydujący wpływ na budowanie kultu wokół tego filmu.
_________________ Nie mamy Pańskiego płaszcza... i co Pan nam zrobi?
Swego czasu był to srogi kult (co prawda na początku głównie wśród mhhrocznych gotyckich panienek
BM napisał/a:
I chyba właśnie te wydarzenia miały decydujący wpływ na budowanie kultu wokół tego filmu.
No to na pewno.
NA E!ntertainment był cały program o tym. Według nich w bębenku pistoletu była stara łuska co w połączeniu ze ślepakami dało ostry nabój czy jakoś tak.
Nie musieli za bardzo kombinować z komputerowymi trickami bo scena w której został postrzelony była jedną z ostatnich kręconych z jego udziałem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach