Pora Mroku
reż. Grzegorz Kuczeriszka (Polska 2008)
Pełen mrocznego klimatu i niesłabnącego napięcia horror o makabrycznych skutkach marzeń o nieśmiertelności. Czwórka przyjaciół przyjeżdża na teren starej opuszczonej fabryki na Dolnym Śląsku, w której przed rokiem zaginął ich kumpel. Próbując rozwikłać zagadkę jego zniknięcia odkrywają przerażającą prawdę o prowadzonych na terenie fabryki eksperymentach. Grupa naukowców wykorzystując jako króliki doświadczalne porwanych ludzi, próbuje zapewnić nieśmiertelność tajemniczemu zleceniodawcy.
Cóż można o tym napisać... z ostatnich polskich produkcji pretendujących do miana horroro-podobnych Pora Mroku jest chyba najlepsza, co nie znaczy że jakaś dobra. Kopiowanie motywów z innych filmów to tutaj standard. Nie ma też właściwie nic takiego co by wyróżniało ten film. Jedynie jak ktoś chciałby zobaczyć "grozę" w polskich realiach, to wtedy można po to sięgnąć.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-10-28, 00:47, w całości zmieniany 5 razy
Mi w przeciwieństwie do większości społeczeństwa Pora Mroku się nawet podobała. Ciekawe lokalizacje, chłodna kolorystyka, całkiem udane kreacje bohaterów, oraz bądź, co bądź ciekawa historia z końcowym twistem.
Film ma minusy jak poziom aktorstwa, teledyskowy montaż, czy kopiowanie amerykańskich filmów, ale na pewno nie jest to dno totalne jakby niektórzy chcieli.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-13, 23:42
I tak szkoda czasu na coś co ledwo odstaje od całkowitego dna. Ale ja się może nie będę wypowiadać. Jakby nie patrzeć - nie obejrzałam tego do końca. Nie wytrwałam i wyłączyłam w połowie.
A tam gadasz, ja z czystym sumieniem po seansie w kinie dawałem temu filmowi 4/10. Muszę go sobie odświeżyć (jak i Legendę, która to dopiero jest szmirą) i wtedy wydać osąd raz jeszcze.
Ten twór ciężko nawet nazwać filmem, te szczątki fabuły, które zostały w nim zawarte chyba ledwie go kwalifikują do eliminacji w konkursie na pretendenta do tego miana. Podstawowe założenia fabularne, które jeszcze można było przełknąć, posypały się w momencie pojawienia się cwaniaka w Nysce, który okazuje się być mózgiem całej operacji i wyłuszcza swój misterny plan. Sceny pod tytułem "cha, cha, oszukałem cię, zaraz umrzesz" wgniatają w fotel, ale bynajmniej nie w sposób jakiego każdy miłośnik filmu oczekuje. Ciąg przyczynowo-skutkowy tu nie występuje, sceny są posklejane dość dowolnie i gdyby zmontować je w odwrotnej kolejności, to ten twór chyba nic by nie stracił ze swojej wątpliwej atrakcyjności. Irytujący jest także niemal całkowity brak dialogów, bowiem coś takiego:
- Gdzie jest Aśka?
- Może stąd uciekajmy, co?
- Zaklej mi to.
To nie jest dialog (a cytat jest dokładny), to nie jest nawet wymiana informacji, to po prostu zupełnie ze sobą niepowiązane, rzucone w eter stwierdzenia. Kolejną ciekawostką jest muzyka, która przez cały film, niezależnie od ciężaru emocjonalnego sceny, jest dokładnie taka sama. Młodzież wsiada do kajaków, chłopcy rubasznie licytują się który którą dziewuszkę weźmie w obroty, a w tle "piiisk, zgrzyt, duuum-duuum, złooooo-złooooo-ooo-ooo", czyli muzyka jakby komuś właśnie rękę upierdalali. Shittiness of this movie will be legendary, even in Hell!
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-23, 13:07
Eva napisał/a:
I tak szkoda czasu na coś co ledwo odstaje od całkowitego dna. Ale ja się może nie będę wypowiadać. Jakby nie patrzeć - nie obejrzałam tego do końca. Nie wytrwałam i wyłączyłam w połowie.
Dokładnie, miałam tak samo. Hańba! To już lepiej popatrzeć na "Diabła' Żuławskiego, albo jakieś Widziadło czy Lokisa.
"Diabeł" jest akurat filmem oryginalnym, przemyślanym i całkowicie autorskim. Zrównywanie go do poziomu "Pory Mroku" jest równie mądre jak stawianie na równi "Funny Games" z "Hostelem".
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-23, 21:50
Zgrabny pościk, owszem, ale Panie Zdzisławie, pan mnie chyba też nie lubi. Ja nie zrównuję "Diabła" Żuławskiego do poziomu "Pory Mroku", ja przedkładam "Diabła" nad "Porę mroku".
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Ja nie zrównuję "Diabła" Żuławskiego do poziomu "Pory Mroku", ja przedkładam "Diabła" nad "Porę mroku".
Owszem, przedkładasz, ale wyraziłaś się w taki sposób, że odniosłem wrażenie, że sugerujesz wybór pomiędzy wsadzeniem palców do kontaktu, a postrzeleniem się z gazówki. No ale pewnie się czepiam.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Ależ jesteście wybredni. Czy nikt z was nie zwrócił uwagi na okładkę tego dzieła? Tyle prób i wreszcie film, który można na półce pomylić z zagranicznym. Zamiast wybrzydzać, cieszmy się. Właściwie ja żałuję, że zamiast poprzestać na oglądaniu okładki sięgnęłam po zawartość.
Co za potworny stolec. Dawno nie widziałem tak chujowego filmu. Fabuły właściwie nie stwierdzono, bo za takową nie wystarczy szereg motywów zapierdolonych bezczelnie z amerykańskich filmów i wymieszanych. Prawdziwe poplątanie z pomieszaniem. Naziści, eksperymenty, banda dzieciaków na odludziu. Jeszcze kanibali tylko brakowało. Zdecydowanie NIE polecam
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Naziści, eksperymenty, banda dzieciaków na odludziu.
Najlepsze, że bardziej kumaci ludzie mogliby z tego krótkiego streszczenia przyrządzić dobry film klasy B. "Pora Mroku" nawet tym nie jest. Kupa i zmarnowana okazja.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach