Żelazny krzyż / Cross of Iron
reż. Sam Peckinpah (Wielka Brytania, RFN 1977)
Akcja dzieje się podczas działań wojennych na froncie wschodnim w 1943 r. Sierżant Wermachtu Steiner, od trzydziestu lat w armii, był już porucznikiem, ale został zdegradowany za obrazę oficera. Dowódcą oddziału jest inny weteran płk Brandt (James Mason), który toleruje bezkompromisowe zachowanie sierżanta, ponieważ ma dla niego jako żołnierza szacunek i zaufanie. Bezpośrednim przełożonym Steinera zostaje kpt. Stransky (Maximilian Schell), pruski arystokrata, który zgłosił się na front wschodni na ochotnika, aby - jak jego ojciec i dziad - zdobyć najwyższe niemieckie odznaczenie bojowe, Żelazny Krzyż. Pomiędzy Steinerem i Stranskym narasta konflikt, ponieważ młody oficer dąży za wszelką cenę do zdobycia odznaczenia, nie licząc się z powierzonymi mu żołnierzami. [opis filmweb]
Całkiem niezły opis z filmwebu. Przestrzegam wszystkich maniaków efektów specjalnych rodem z "Szeregowca Ryana" że srogo się zawiodą, ale jak na tamte czasy film zrealizowany dosyć poprawnie i za wiele przyczepić się nie można chyba że ktoś jest wybitnym znawcą umundurowania itd.
Film mi się podobał, Coburn świetnie wykreował postać Steinera, we współczesnym kinie trochę brakuje takich charakterów, twardych typów z zasadami gotowych bronić tychże za każdą cenę. Ciekawie pokazany Wehrmacht z perspektywy prostych żołnierzy walczących w ZSRR w 1943, mało bohaterstwa, dużo wrzasku i krwi. Film pokazuje wojnę momentami wręcz w groteskowy sposób
Spoiler:
min. pobyt Steinera w szpitalu czy samo zakończenie, z jego śmiechem odprowadzającym widza przez całe napisy końcowe
Idealnym podsumowaniem filmu jest jedna z rozmów 2 niemieckich oficerów w walącym się bunkrze sztabu:
-Co zrobimy jak przegramy wojnę?
-Przygotujemy się do następnej.
Polecam wszystkim chcącym odpocząć od superprodukcji i lubiącym dobre kino wojenne w "starym stylu".
Ostatnio zmieniony przez Arcyznawca 2010-03-16, 17:32, w całości zmieniany 4 razy
Nie podobał mi się. Sceny batalistyczne bardzo dobre (ale u Peckinpaha to chyba zawsze dobre) i chociaż istnieje szereg nieścisłości historycznych, to mniejsza z tym. Za to razi mnie jaskrawo antywojenny przekaz, jakieś gadki że gość sra na niemiecki mundur, noszenie furażerek z czerwoną gwiazdą przez niemieckich żołnierzy, jakieś samosądy na kolegach. No i oczywiście konflikt klasowy na linii oficer (arystokrata)-żołnierze (plebs), co jest wymieniane jako jedna z największych zalet tego filmu
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach