Łowca jeleni / Deer Hunder
reż. Michael Cimino (USA 1978)
Michael, Steven i Nick to młodzi pracownicy fabryki w Pensylwanii, którzy dostają powołanie do wojska, na wojnę w Wietnamie. Jeszcze przed wyjazdem Steven poślubia ciężarną Angelę, ich przyjęcie ślubne jest zarazem przyjciem pożegnalnym. Po pewnym czasie spędzonym w Wietnamie przyjaciele wpadają w pułapkę Vietcongu i trafiają do obozu jenieckiego gdzie zostają zmuszeni do gry w rosyjską ruletkę między sobą. Kiedy Michael umożliwia im ucieczkę, znowu zostają rozdzieleni.
Tyle na filmwebie, a teraz słowo ode mnie. Film niezwykły. Fabuła "płynie" sobie spokojnie, leniwie i powoli, a wraz z nią bohaterowie, początkowo szarzy, zwykli tak jak środowisko w którym żyją. Powąchamy trochę lokalnego folkloru, ale to wszystko, mam wrażenie, po to, by uśpić, przyćmić widza. Prawdziwy film zaczyna się w Wietnamie. Ale jak inne jest ukazanie Wietnamu tu w porównaniu z innymi obrazami eksporującymi ten wątek? Tutaj cały pobyt "dzieje" się przez pryzmat psychiki. I to mi się najbardziej podoba - po pierwszym seansie czułem niedosyt, bo miałem wrażenie, że czegoś tu zabrakło. Ale później do mnie dotarło, że przecież to co oni przeżyli, to to jak naprawdę było - nie rambo, heroizm, czy inny oszołom, tylko zwyczajnie słaba istota, wypatroszony z resztek człowieczeństwa, pod wpływem wojny. Genialna kreacja De Niro.
Jeśli ktoś nie widział, polecam, ale też uprzedzam, że może nie wywrzeć odpowiedniego wrażenia, jeśli nastawiacie się na akcje, dużo strzelania i tym podobne sprawy. Dla tego filmu warto znaleźć więcej czasu - na przemyślenia po seansie.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 12:06, w całości zmieniany 6 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-27, 10:08
W sumie nie do końca chwytam pełny klimat tego filmu. On jest taki jakby strasznie wielowątkowy (a już te amero-ukraińskie akcenty całkowicie do mnie nie trafiają). Aczkolwiek muszę przyznać, że są całkiem obszerne fragmenty filmu, które mnie zwyczajnie wbijają w glebę (cały przedstawiony Wietnam np.), do tego genialna kreacja De Niro i Christophera Walken'a.
_________________ tell me what you don't like about yourself
W sumie nie do końca chwytam pełny klimat tego filmu.
Mam to samo. Dla mnie najlepszy film o wojnie w Wietnamie to bez watpienia "Czas Apokalipsy", potem "Pluton". "Lowca" do mnie nie trafia, chociaz nie uwazam ze to zly film.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Dołączyła: 19 Lis 2008 Posty: 79 Skąd: The Universe
Wysłany: 2009-01-05, 17:44
hmmm... moze sie nie znam na takim meskim kinie ale jak dla mnie ten film moze byc kultowy tylko dla pewnego pokolenia amerykanow. Robotnicze miasteczko i mlodzi ludzie bez przyszlosci, ktorych dopada wojna... nie przygotowani psychicznie, nie mogacy sie odnalezc na nowo w codziennej rzeczywistosci, nierozumiani przez otoczenie...
Nasi chlopcu nie takie rzeczy przezyli podczas IIWŚ
Maq napisał/a:
Fabuła "płynie" sobie spokojnie, leniwie i powoli
no wlasciwie to przez poczatkowe pol filmu to nie plynie wcale (a nie naleze do osob lubujacych sie w szybkiej akcji)
hmmm... moze sie nie znam na takim meskim kinie ale jak dla mnie ten film moze byc kultowy tylko dla pewnego pokolenia amerykanow. Robotnicze miasteczko i mlodzi ludzie bez przyszlosci, ktorych dopada wojna... nie przygotowani psychicznie, nie mogacy sie odnalezc na nowo w codziennej rzeczywistosci, nierozumiani przez otoczenie...
No dokłądnie ,to miał byc taki neorealizm/fala/szkoła polska po amerykańskiemu...Oni tam nie mieli tego kina kiedy powinni,wypłynęło to dopiero wtedy.
Jest to zapewne jeden z najlepszych filmów, jakie widziałem. Świetne, psychologiczne studium sieczki, jaką wojna może zrobić z mózgu nieodpowiednim osobom. Nie ma przy okazji płakania nad losem biednych Wietnamczyków, rozszarpywanych przez amerykańskich nazistów-wilkołaków i złowrogie korporacje. De Niro i Walken - rewelacja. Sceny w niewoli u Wietnamczyków są naprawdę straszne, ciekawostką jest, że Wietnamcy wykrzykują tam słowa w języku, którego nie ma (został wymyślony przez twórców filmu, żeby brzmiał odpowiednio). No i sama końcówka - mistrz.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach