Oddział marines przechodzi specjalistyczne szkolenie w specjalnym obozie wojskowym. Kubrick przedstawia obraz rygoru panującego w jednostce wojskowej, choć nie powstrzymuje się od pierwiastków zjadliwego humoru. Rzecz dzieje się mniej więcej w połowie lat sześćdziesiątych. Młodzi żołnierze trafiają pod komendę D.I., który traktuje ich w sposób uwłaczający ludzkiej godności. Znosząc poniżanie i brutalne traktowanie sadystycznego przełożonego jednostki przygotowawczej, szykują się do udziału w wojnie w Wietnamie.
Druga część filmu rozpoczyna się w momencie wybuchu ofensywy Tet w styczniu 1968. Główny bohater Joker pracuje jako korespondent wojenny i dołącza do oddziału biorącemu udział w walkach o miasto Hue. Obserwuje okrutny proces dehumanizacji człowieka, który sprawia, że żołnierze zmieniają się w żywe maszyny do zabijania.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 12:02, w całości zmieniany 1 raz
Oczywiście kolejny doskonały obraz i oczywiście kolejny na tym forum, o którym powiedziano już wszystko i nawet nie wiadomo co nowego dodać. Przydałoby się więcej tematów o filmach mniej znanych. Chociaż z drugiej strony kilka takich założyłem i ilośc odpowiedzi w nich waha się od 0 do np 4, z czego część jest moja... Więc też nie wiem czy jest sens zakladać kolejny skoro i tak nikt sie w nich nie wypowie konkretnie.
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 891 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-01-06, 17:32
Świetny film, jeden z najlepszych o tej tematyce. Najbardziej lubię pierwszą połowę czyli szkolenie:
This is my rifle. There are many like it, but this one is mine. It is my life. I must master it as I must master my life. Without me, my rifle is useless. Without my rifle, I am useless. I must fire my rifle true. I must shoot straighter than the enemy who is trying to kill me. I must shoot him before he shoots me. I will.
Raoul Duke napisał/a:
Nie zawsze.
Ogólnie myślę że to forum wkrótce zdechnie.
I może coś w tym jest, że te dobre filmy są bardzo dobrze znane a te przeciętne nie?
Nie jest. Przykłady? Kurosawa czy Torrnatore(ten kurwac szczególnie... wszyscy się jarają jakims Cinema Paradiso a ten kolo ma takie arcydzieło jak ''czysta formalnośc'' na koncie)...z Coenami podobnie(Millers Crosing).
Nie wiem z czego to wynika ale znanośc się nie przekłada na jakosc.Jest taki znakomity węgierski rezyser artystyczny Bela Tarr.Żydkowata krytyka z niu jorku jebneła go na 13 miejsce najbardziej wpływowych reżyserów współczesnych (Tarrantino jest na 17!!!) .Nie jestem pewien czy 1% populacji zna Tarra,a jego filmy są arcydziełami.
Raoul Duke napisał/a:
Nie zawsze.
Ogólnie myślę że to forum wkrótce zdechnie.
To jak juz będzie w przedśmiertnych drgawkach to zamkniemy i zamienimy je na forum downloadem tylko na zaproszenia .Wtedy zobaczysz co będzie .Jesli coś jest ''nie dla wszystkich'' to wszyscy tego chcą i bedą ludzie walic drzwiami i oknami .
Jak dalej będzie to admini znowu znikną i potem założą forum o np wędkarstwie No ale mam nadzieje że tak nie będzie, bo dobrze się zapowiadało.
stig_helmer napisał/a:
Nie jest. Przykłady? Kurosawa czy Torrnatore(ten kurwac szczególnie... wszyscy się jarają jakims Cinema Paradiso a ten kolo ma takie arcydzieło jak ''czysta formalnośc'' na koncie)...z Coenami podobnie(Millers Crosing).
Oczywiście, nie można mówić że te filmy które są mało znane są mniej wartościowe niz te znane najbardziej. Sorry Thabel, ale tak głównie mówią amatorzy kina, ktorzy oglądają tylko to, co jest najbardziej znane, a nie mają pojęcia o rzeczach mniej popularnych. To przeciez tak samo jak z muzyką, chyba nie trzeba tego wyjaśniac. Nie mówię, że jestem jakis znawcą, bo np taki stig_helmer wyskakuje czasem z takimi wynalazkami, że nie wiem co powiedzieć, ale co nieco filmów w zyciu widziałem i często te, o których niewielu słyszało były najlepsze.
O mnie nie ma co gadac bo ja to zawsze traktowałerm jak prace na cały etat, i mam akademickie podstawy(zajęcia z histori filmu przez prawie dwa lata itd) ...Po za tym jeszcze wieże że skoro nie da się w tym kraju filmów robic to może kiedyś jednak na pisaniu o filmie będe mógł naprawdę zarabiac.Zresztą juz mi się zdażało ...Ostatnimi czasy miałem niemal załamanie nerwowe i mało nie pojechałem do gdańska najebac kolesiowi bo mi nie chce wypłacic marnych 100 zł (zablokował moje IP i niechce sciągnac moich recenzji skurwiel - czekałem na siano 2 miechy aż się wkurwiłem i kazałem sciągnąc ze strony).Takie cos dobija i się wszystkiego odechciewa .
Jak dalej będzie to admini znowu znikną i potem założą forum o np wędkarstwie No ale mam nadzieje że tak nie będzie, bo dobrze się zapowiadało.
stig_helmer napisał/a:
Nie jest. Przykłady? Kurosawa czy Torrnatore(ten kurwac szczególnie... wszyscy się jarają jakims Cinema Paradiso a ten kolo ma takie arcydzieło jak ''czysta formalnośc'' na koncie)...z Coenami podobnie(Millers Crosing).
Oczywiście, nie można mówić że te filmy które są mało znane są mniej wartościowe niz te znane najbardziej. Sorry Thabel, ale tak głównie mówią amatorzy kina, ktorzy oglądają tylko to, co jest najbardziej znane, a nie mają pojęcia o rzeczach mniej popularnych. To przeciez tak samo jak z muzyką, chyba nie trzeba tego wyjaśniac. Nie mówię, że jestem jakis znawcą, bo np taki stig_helmer wyskakuje czasem z takimi wynalazkami, że nie wiem co powiedzieć, ale co nieco filmów w zyciu widziałem i często te, o których niewielu słyszało były najlepsze.
Ludzie. To był sarkazm -_-
Inna sprawa, że jak film ma 5-10 lat i nikt o nim nie słyszał, to kiepsko rokuje. A Kurosawa jest przecież sławny,a takie kupy zrobił że masakra
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Inna sprawa, że jak film ma 5-10 lat i nikt o nim nie słyszał, to kiepsko rokuje.
W dzisiejszycvh czasach to przy większosci artystycznych produkcji nie ma rozgłosu ,bo nikt na to pieniędzy nie ma.Nawet do mnie większośc rzeczy nie dociera bo nie wiem jak by miały dotrzec .
Z jakiś ambitniejszych produkcji są promowane tylko ''fajne'' popłuczyny po Requiem dla snu czy zaginionej autostradzie... wiele filmów kończy nawet nie wychodząc na DVD bo to nie opłacalne ,bo nikt ich nie kupi... Powiedzmy sobie szczerze że teraz nie ma ambitnych filmów środka na miare Kubrika,Formana czy Alana Parkera.Jest albo kino niezależne robione za bardzo małe pieniądze albo wielki komercyjny szit.
A pierdolisz. Od czego jest internet? Gdzieś to ładnie porównałeś do muzyki. Właściwy film trafi do właściwego odbiorcy, wystarczy poszukać. Jeden,nawet przypadkiem, zobaczy fajny, offowy film i powie koledze, który powie dwóm następnym itd. Na szczęście nie jesteś jedynym koneserem niszowych filmów na świecie.
Ja już wyrosłem z plucia na 'złą komercję', 'sprzedanych pozerów' itp. Dla mnie film ma być rozrywką, a nie doznaniem artystycznym. Sztuka jest w teatrze. Jedyne co mnie razi, to gówniane aktorstwo. Ale jeśli w filmie gra Norton, DeNiro, Al Pacino, Williams czy paru innych to mogę obejrzeć i 'ambitny' film i totalną szmirę, bo po prostu lubię ich oglądać.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Do tematu: pierwsza czesc filmu dobra, ale druga jebie caly film.
Widze że to często spotykana opinia. Ja własnie tez się zawiodłem, gdy koleżka się zabił, bo myślalem że motyw z nim będzie dłuższy. Ale to i tak bardzo dobry film.
No właśnie offowe filmy są do dupy...tzn nie chce offowych filmów oglądac.Też lubie komercyjne kino,ale nie ogłupiające w obecnej postaci.
Patrz co napisałęm i dokładnie przeczytaj:
'' Powiedzmy sobie szczerze że teraz nie ma ambitnych filmów środka na miare Kubrika,Formana czy Alana Parkera.Jest albo kino niezależne robione za bardzo małe pieniądze albo wielki komercyjny szit.''
A mnie się podoba film i to bardzo, zarazem pierwsza, jak i druga część. Szkolenie, sierżant-sadysta i te jego obelgi, komendy (LEFT SHOULDER...HYYYYYYAAAAAAA!!!!) i pioseneczki..."Ho Chi Minh to skurwiel nie lada, sine ma jaja, bo fiutem nie włada!"
Druga część już się trochę rozłazi, ale też są potężne momenty, jak chociażby snajper.
EM AJ SI - KEJ I UAJ - EM O JU ES I ! (MICKEY MOUSE! MICKEY MOUSE!)
Jeden z moich ulubionych. Faktycznie nierówny, ale nie przeszkadza mi to specjalnie, bo są takie filmy, które lubię mimo niedocianięć i Full Metal Jacket do nich należy. 10/10
Full Metal Jacket to z pewnością jeden z oryginalniejszych filmów wojennych. Kubrick osiągnął arcydzieło kinematografii przez pierwsze 30 minut seansu. Sceny na Parris Island dosłownie niszczą psychikę, zarówno widza jak i żołnierzy...
Potem zaczynają się schody, wraz z przeniesieniem akcji do Wietnamu, z sterylnych koszar, film wiele traci.
Mimo to później jest wiele scen godnych polecenia w tym piosenka Rolling Stones - Paint It Black.
Polecam!
Też uważam, że część I jest lepsza od drugiej, ale żeby zaraz, że beznadziejna? I tak jest to kawał dobrego kina. Po pierwszym seansie byłem po prostu onieśmielony i nie mogłem się nacieszyć, ale entuzjazm szybko opadł i utrzymał się na poziomie "to był bardzo dobry film", a jak na Kubricka to jeden z słabszych niestety. Ścieżki chwały w jego reżyserii to zupełnie inna jakość według mnie, ale mniejsza o to.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach