Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-27, 08:33 Bestia
Bestia / The Beast of War
reż. Kevin Reynolds (USA 1988)
Akcja filmu rozgrywa się podczas wojny w Afganistanie. Pewnego dnia do jednej z górskich osad dociera radziecki czołg, który stracił łączność ze swoją armią. Jego dowódca, Daskal (George Dzundza), który wcześniej dopuścił się wielu okrucieństw i tym razem z barbarzyńską bezwzględnością postanawia wymusić na zamieszkałych w osadzie mężczyznach wydanie rebeliantów. Nawet podlegli żołnierze nie są w stanie zaakceptować jego czynów. Jeden z nich, kierowca czołgu, Kowerczenko (Jason Patric) buntuje się i dezerteruje. Równocześnie ocaleli z rzezi Afgańczycy formułują oddział partyzancki, poprzysięgając zemstę Daskalowi.
Heh, bardzo długo myślałem, że to jest film rosyjski i tak mi się on właśnie kojarzył (w sumie głupie szczególnie gdy wziąć pod uwagę w jakim języku mówione są dialogi, a jest to oczywiście angielski). Zresztą mniejsza o takie pierdoły - ten film zasługuje na uwagę bo jest to jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) obraz, w którym tematem pierwszoplanowym jest czołg i jego załoga. Ten film to coś jak "Das Boot" w kat. wojennych filmów morskich (tak, wiem śmiałe porównanie ale moim zdaniem w pełni uzasadnione). Z pewnością już go znacie, a jak nie znacie to koniecznie zobaczcie - ja w każdym bądź razie polecam.
Dzięki BM za przypomnienie tego filmu, albowiem polowałem na niego od dawna, ale nie pamiętałem angielskiego tytułu.
Oglądałem go na PolSacie w 1997 r., i zrobił na mnie kolosalne wrażenie, głównie sceną miazgi czołgiem, oraz sceną "ładuj kumulacyjnym" :D
_________________ Potwierdzam, iż u nas w Bergen-Belsen nie było nigdy komór gazowych.
mam dobrą pamięć. wiem że była zima, czyli mógł to być też styczeń 1998, cyferki mają małe znaczenie.
Pamiętam, jak po projekcji tego filmu całkiem zmieniło się znaczenie wyzwiska "kierowca czołgu" wśród moich ziomów
_________________ Potwierdzam, iż u nas w Bergen-Belsen nie było nigdy komór gazowych.
Solidny film wojenny. Już sam początek jest solidnym pierdolnięciem — okrutna scena pacyfikacji afgańskiej wioski. Potem też jest dużo chamówy. Sadystyczny dowódca czołgu przywodził mi na myśl Aguirre z filmu Herzoga — opętanego wodza, który prowadzi swoich ludzi ku zatraceniu (vide scena z helikopterem). Szkoda tylko, że od pewnego momentu film przypominać zaczyna jakąś przygodówkę z elementami humoru. Mudżahedini też są tu pokazani w pozytywnym świetle. Nic dziwnego, jeśli spojrzeć na rok produkcji (wówczas Sowieci wycofali się z Afganistanu). Już to widzę, jak obecnie powstaje taki sam film, o złych Amerykanach, którzy mordują Afgańczyków, a to przecież tacy przyjaźni ludzie, mają swój honor i tradycyjne prawa można dodać jeszcze, że wojska sowieckie w Afganistanie wykorzystywały czołg T-80, a w filmie jest T-55 z przerobionym działem. Ale to są szczegóły (zresztą skąd mieli wziąć odpowiedni czołg?), film godzien jak najbardziej polecenia.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
można dodać jeszcze, że wojska sowieckie w Afganistanie wykorzystywały czołg T-80, a w filmie jest T-55 z przerobionym działem. Ale to są szczegóły (zresztą skąd mieli wziąć odpowiedni czołg?),
T-55 też były używane, z trzeba też pamiętać, że akcja filmu dzieje się w '81. Zaś sam czołg to żydowska przeróbka T-55 - zapewne zdobytego na Syryjczykach w Libanie. Film mnie zmiażdżył - pierwsza scena - Nie spodziewałem się aż takiej chamówy, jestem zachwycony. Ale Mi-8 już nie udało im się zdobyć, bo śmigłowce występujące w filmie to poczciwe Super Frelony.
Arcyznawca napisał/a:
Mudżahedini też są tu pokazani w pozytywnym świetle. Nic dziwnego, jeśli spojrzeć na rok produkcji (wówczas Sowieci wycofali się z Afganistanu). Już to widzę, jak obecnie powstaje taki sam film, o złych Amerykanach, którzy mordują Afgańczyków, a to przecież tacy przyjaźni ludzie, mają swój honor i tradycyjne prawa
T-55 też były używane, z trzeba też pamiętać, że akcja filmu dzieje się w '81. Zaś sam czołg to żydowska przeróbka T-55 - zapewne zdobytego na Syryjczykach w Libanie.
Aaa — to zmienia postać rzeczy. Zwracam honor. Dzięki za wychwycenie tego.
K. napisał/a:
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
nie da się ukryć
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Bo warto zauważyć, że film kręcono w Izraelu, dlatego w napisach końcowych można zobaczyć, że niektórych Pasztunów grali ludzie o dziwnych imionach typu Mosze
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach