Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-27, 07:16 Czas Apokalipsy
Czas Apokalipsy / Apocalypse Now
reż. Francis Ford Coppola (USA 1979)
Wojna wietnamska ukazana jako proces postępującego szaleństwa. Oficer do specjalnych poruczeń otrzymuje rozkaz zgładzenia pułkownika US Army, który w kambodżańskiej dżungli założył własne królestwo. Gdy po długiej podróży dociera do niego, rozumie już przyczyny jego obłędu...
W 2001 r. na ekranach kin pojawiła się nowa, reżyserska wersja filmu. "Po z górą 20. latach od zakończenia zdjęć, obejrzałem ‘Czas apokalipsy’ w telewizji" – mówił Coppola. "Byłem zaskoczony, że film - uznany w dniu premiery za tak odważny i szokujący – wydał mi się teraz co najmniej stonowany, biorąc pod uwagę to na co przygotowana jest dzisiejsza publiczność. Ów fakt, w połączeniu z telefonami, jakie całymi latami odbierałem od ludzi, którzy widzieli oryginalną, czterogodzinną wersję filmu sprawił, że postanowiłem na nowo zmontować’ Czas apokalipsy’. ...moim celem było stworzenie bogatszego, pełniejszego i bardziej złożonego obrazu, który, podobnie jak oryginał pozwoli widzom doświadczyć czym naprawdę był Wietnam; przybliży im szaleństwo, upojenie, horror, zmysłowość i moralne dylematy tej najbardziej surrealistycznej i koszmarnej wojny Ameryki".
Dla mnie absolutny klasyk. Wersji reżyserskiej jeszcze nie widziałem ale mam zamiar czym prędzej nadrobić zaległości (podobno ogląda się to zupełnie na "świeżo" - zobaczymy).
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 11:09, w całości zmieniany 2 razy
Oczywiście oglądałem reżyserską wersję. O takich filmach wiele się nie powie, bo to po prostu KULT sam w sobie i co tu można dodać? Wszystko na najwyższym poziomie.
Wiek: 21 Dołączył: 08 Mar 2009 Posty: 14 Skąd: Barlinek
Wysłany: 2009-03-08, 18:14
Oglądałem tylko wersje reżyserską... powala! Najbardziej podoba mi się moment jak lecą helikopterami i puszczają Wagnera bodajże, i jak jeden się pyta:
-Po co to puszczacie ?
-Żółtki srają jak to słyszą.
Albo początek, lecą The Doorsi "This is the End" i ten napalm :D KLASYK
_________________ Codziennie patrz na świat jakbyś oglądał go po raz pierwszy.
Oglądałem tylko wersje reżyserską... powala! Najbardziej podoba mi się moment jak lecą helikopterami i puszczają Wagnera bodajże, i jak jeden się pyta:
-Po co to puszczacie ?
-Żółtki srają jak to słyszą.
Albo początek, lecą The Doorsi "This is the End" i ten napalm :D KLASYK
dobre! rozbroiłeś mnie człowiecze.
kornwalia napisał/a:
Rocznik 1990+ chyba nie jest w stanie wycisnąć więcej z tego filmu
chyba nie
Film wybitny, taki o jakim ciężko napisac coś nowego bez popadania w jakieś durnowate frazesy. Moim ulubionym motywem był ten z "króliczkami Playboya" w zalanym hangarze z trumnami, pamiętam że ciężko było mi się po tej scenie otrząsnąć, duże zło...
Dla mnie osobiśćie jeden z genialniejszych filmów w historii i jednen z moich ulubionych.To co mnie w nim najbardziej ujeło to muzyka i przesłanie.Świetnie budowane napięcie przez cały film i cytaty Brando.
10/10
_________________ All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
Film rewelacyjny, ale to też zasługa Josepha Conrada, warto bowiem pamiętać, że "Czas apokalipsy" to adaptacja jego genialnego opowiadania pt. "Jądro ciemności".
Świetny klimat, kultowy i mocno absurdalny - atak z powietrza przy Wagnerze, "żółtki nie surfują", "sprzedaj dom sprzedaj dzieci znajdź kogoś - ja nigdy nie wrócę", Marlon Brando - przytył ileś tam kg do tej roli, tak można by wyliczać i wyliczać.
Natomiast wersja reżyserska niemile mnie rozczarowała. Dobry jest tylko ten dodany monolog Kurtza, sceny z Francuzami i króliczkami Playboya zbędne. Kinówka była po prostu bardziej spójnym filmem. Mam nawet tę reżyserską na DVD - na okładce zachwalają, że jest to wersja "bardziej zwariowana, bardziej romantyczna i bardziej sexy". Co dla mnie w żadnym wypadku nie może być zaletą.
Hej, hej, a to nie było tak, że Marlon się roztył tak po prostu, a nie na potrzeby filmu i ogólnie były z nim problemy, bo zdjęcia się przedłużały i aktor nie wytrzymywał napięcia. Bulwersował się też tym, że musiał brać udział w castingu, który ostatecznie odwołano i dostał rolę od ręki. Nie lubię takich ciekawostek z życia rzucających złe lub dobre światło na aktora, ale skoro ktoś już zaczął. Najważniejsze jest to, co aktor wyczynia w kadrze, a Brando w Na nabrzeżach był lepszy niż ktokolwiek inny gdziekolwiek indziej, więc jako aktora go po prostu uwielbiam, a jako człowieka - nie oceniam.
Sam film - jeden z moich ulubionych filmów, jest po prostu doskonały.
Ktoś kiedyś powiedział, że prawdziwa sztuka nie znosi oceny moralnej. W wypadku Brando, który jak pewnie wszyscy wiedzą nieźle podniszczył psychicznie Marię Schneider podczas kręcenia "Ostatniego tanga w Paryżu", trudno o lepsze podsumowanie. Od momentu obejrzenia "Czasu Apokalipsy" ostatecznie utwierdziłem się w swojej miłości do F.F. Coppoli, "Wydrążonych ludzi" Eliota, "Jądra ciemności" i Doorsów. Marlona podobnie jak "Trzeci człowiek" uwielbiam za "Na nabrzeżach", choć rola Kurtza jest moim zdaniem w czołówce kreacji drugoplanowych, jakie kiedykolwiek zostały stworzone. Arcydzieło skończone.
_________________ Fenicjanin Flebas martwy od dwu niedziel
Zapomniał krzyku mew i morza przypływów.
Zysków i strat. Głębinowy prąd. Obgryzał jego kości szepcząc.
Oglądałem jednak w wersji nierozszerzonej i nie wiem czy rozszerzona coś zmienia. Warto się z nią zapoznawać, jeśli wersję "krótką" znam prawie na pamięć? Zmienia coś w odbiorze filmu?
Rozszerzona wersja bardziej mi podchodzi, sekwencja z Francuzami b. ciekawa, dodaje to kolejny element do obrazu ogólnego upadku i apokalipsy
Sceny z króliczkami Playboya są takie sobie, może coś tam dodają do obrazu amerykańskiej armii, ale poza tym...
Jest dokument o kręceniu filmu "Hearts of Darkness", jeszcze nie widziałem w całości, ale wszyscy się jarają. To chyba tam ujawniają, że sceny zabijania bawoła są autentyczne i inne niedyksrecje z planu. Czy to że film miał się nazywać "Psychodeliczny żołnierz" i trwać 6 godzin.
Co do Conrada - myślę, że postać Kurtza jest tu jednak zdecydowanie inna. W książce był to raczej facet, który nie wytrzymał presji okoliczności i zachłysnął się swoją władzą, ale jednak miał poczucie porażki i dna, na które się stoczył. W filmie jest to raczej człowiek, który odniósł cel, ale musiał przejść całkowitą przemianę - z jego monologów wynika, że przeżył oświecenie/inicjację (są tam odniesienia do koncepcji hinduistycznych i buddyzmu), ale musiał odrzucić swoje dawne życie. Wg mnie to człowiek Zachodu, który zrozumiał Wschód i na swój sposób wrócił do źródeł. Taki nadczłowiek czy bodhisattwa.
O ile się nie mylę w oryginalnej wersji scenariusza autorstwa Johna Miliusa Kurtz miał się zjednoczyć z Willardem i razem mieli odeprzeć atak amerykańskiego lotnictwa na prywatną armię Kurtza.
Z podobnych klimatów przypomniał mi się film "Pożegnanie z królem" (świetna rola Nicka Nolte) wg książki Pierre'a Schoendoerffera. Film b. dobry - ale książka rewelacyjna.
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Wczoraj obejrzałem ten film.
I bardzo interesuje mnie tytuł jeden książki widocznej na stoliku nocnym Kurtza.
Jest tam... Biblia, Złota Gałąź i From Ritual To Romance.
Może komuś z was udało się dojść jaki jest tytuł książki opartej o Biblie...
Nie bijcie, ale przy reżyserskiej prawie usnąłem. Po prostu w żadnym way nie łapię klimatu bohaterskich amerykańców walczących o dobro państwa. Jakoś tak.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-09, 11:30
K4DUK - właśnie z powodu takich obawy takiej reakcji (sen) na wersję reżyserską, w ogóle się jej nie tykam. Wystarczy mi ta, którą widziałam dawno temu i mam dosyć. Ogólnie nie przepadam za operą. Może dlatego.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
A ja sie przymierzam do obejrzenia wersji workprint, ktora jest tym dla rezyserskiej, czym rezyserska byla dla kinowej
I jak? Ktoś w ogóle widział tę wersję workprint? Trwa 289 min. (podczas gdy reżyserska 203). Widziałem, że jest na jutubie, ale jakość fatalna, zresztą obawiam się, że lepszej nie ma.
http://www.imdb.com/title...ternateversions tu lista zmian względem wersji kinowej i reżyserskiej.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach