Generałowie / Gods & Generals
reż. Ronald F. Maxwell (USA 2003)
Epicka opowieść osadzona w początkach wojny secesyjnej. Obserwujemy motywacje walczących stron, generałów i ich rodzin czekających na wieści z pola bitwy. "Gods and Generals" to prequel głośnego telewizyjnego filmu pt. "Gettysburg". [opis dystrybutora na DVD]
Właściwie opis dokładnie precyzuje, o czym jest ten film. Właściwie jest to fabularyzowany dokument, wydarzenia historyczne są odtworzone chyba w najdrobniejszych szczegółach (nie znalazłem tu żadnych uchybień, choć z drugiej strony trzeba przyznać, że nie jestem jakimś wielkim specem od wojny secesyjnej). Film godny uwagi, można go polecić nie tylko pasjonatom, choć o dekadę wcześniejszy Gettysburg podobał mi się jednak dużo bardziej, przede wszystkim ze względu na olbrzymi rozmach, z jakim był zrealizowany (tysiące statystów). Tu już jest nieco skromniej, poza tym — fabuła skupia się faktycznie bardziej na ludziach, przede wszystkim na postaci generała Południa Tomasza "Stonewall" Jacksona. Z wielkich bitew mamy tu ukazaną bitwę pod Fredericksburgiem i następnie Chancellorsville (niestety niecałą). Dodatkowym "smaczkiem" jest fakt, że rolę generała Roberta E. Lee odgrywa tu Robert Duvall, który jest w prostej linii potomkiem wielkiego wodza Południa (zob. zdjęcia). Wiele osób marudzi w Internetach, że film jest zbyt podniosły. Prawda, dużo tu amerykańskiego patriotyzmu i religii, ale to też jak najbardziej zgodne z historią, więc te zarzuty pozostają nieuzasadnione. No i na plus należy zaliczyć to, iż twórcy nie starają się opowiadać po którejś ze stron, nie sympatyzują wyraźnie np. z Północą (jak to często bywa w mainstreamie).
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-07-24, 20:45, w całości zmieniany 2 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach