Na Zachodzie bez zmian / All Quiet on the Western Front
reż. Delbert Mann (USA, UK 1979)
Remake pierwszej ekranizacji pacyfistycznej powieści Ericha Marii Remarkque'a, nakręconej w 1930 roku przez Lewisa Milestone'a. Film opowiada o przeżyciach grupy młodych Niemców wysłanych do okopów I wojny światowej. Dla wielu z nich będzie to gorzki czas szybkiego wchodzenia w dorosłość [filmweb.pl]
Pamiętam, że pierwszy raz oglądałem to bardzo późno w telewizji, mając może 9 lat i "Na Zachodzie bez zmian" wywarło na mnie ogromne wrażenie. Potem oczywiście odświeżyłem kilka razy. Z remake, który ponoć jest jeszcze lepszy, widziałem jedynie sceny batalistyczne i muszę przyznać, że jak na 1930 to są naprawdę sugestywne. Czytałem też książkę - obraz "Wielkiej Wojny" jest zaiste wstrząsający, chociaż jak dla mnie jest zbyt płaczliwa i pacyfistyczna. Zdecydowanie wolę takie "W stalowych burzach" Ernsta Jüngera (które o dziwo jest bardzo słabo znane albo w ogóle - także wśród uznanych militarystów. Wstyd!). Mniejsza jednak z tym. Dostajemy solidną porcję kina wojennego. Rok 1916. Wpierw poznajemy narratora - Paula Baumera i jego kolegów w szkole, gdzie nauczyciel wpaja im patriotyczne hasła walki za Ojczyznę i Cesarza. Chłopcy zaciągają się na ochotnika i trafiają na szkolenie, gdzie padają ofiarą sadystycznego kaprala Himmelstossa, perfekcyjnie odgrywanego przez Iana Holma. Następnie zostają wysłani na front, tu spotykają weteranów takich jak szeregowy Stanisław Katczinsky. Z czasem i oni staną się takimi weteranami, oczywiście tylko ci, którzy przeżyją. Będą mieć wtedy 18-20 lat.
Na uwagę zasługują sceny batalistyczne w realiach wojny pozycyjnej (zwłaszcza otwierająca - atak Francuzów i kontratak niemiecki), ale także te, które pokazują życie frontowe (Brud, błoto, deszcz, szczury, pchły, wszy) czy przepustki (całkowity brak wiedzy cywili na temat tego, co się dzieje na froncie, spotkania z rodzicami poległych kolegów), a epizod ze szkoleniem jest wręcz świetny i momentami przywodzi na myśl CK Dezerterów czy Full Metal Jacket. Dobra, oderwana zupełnie od rzeczywistości była także scena przybycia na front Wilhelma II.
Film godny polecenia, zwłaszcza że to produkcja telewizyjna. Ogólna wymowa jest bardzo pesymistyczna, a i końcówka - dobijająca
Spoiler:
niemal wszyscy bohaterowie filmu giną, a ci którzy przeżyli, zostali kalekami albo wylądowali w szpitalach psychiatrycznych. Główny bohater poległ w dość głupi sposób na miesiąc przed podpisaniem zawieszenia broni w 1918 roku.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-03-26, 00:17, w całości zmieniany 2 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach