Jarhead / Jarhead. Żołnierz piechoty morskiej
reż. Sam Mendes (USA 2005)
Latem 1990 roku, 20-letni Anthony Swofford, w trzecim pokoleniu rekrut, został wysłany na pustynię w Arabii Saudyjskiej, aby walczyć w pierwszej wojnie w Zatoce. Widzimy wojnę z punktu widzenia podekscytowanych, ale jednocześnie przerażonych możliwością rozpoczęcia prawdziwej walki rekrutów - młodych mężczyzn, którzy nagle znaleźli się na obcym terenie i szukają rozrywki grając w piłkę nożną w maskach przeciwgazowych, czekając na paczki z listami i pismami porno, kibicując walkom skorpionów i upijając się w czasie pierwszego Bożego Narodzenia spędzanego z daleka od rodziny
Amerykańskie, lekkie filmidło, w sam raz na nudny wieczór. Oczekiwania miałem większe, niż to co dostałem, ale ostatecznie nie jest źle. Jest jednak jedna scena, która mnie skasowała
Spoiler:
Jeden z żołnierzy dostał taśmę video z domu z Łowcą Jeleni. Zadowolony, puszcza film kumplom i wszyscy oglądają razem. Nagle cięcie i... żołnierz widzi, jak jakiś obleśny facet posuwa jego żonę, która po chwili zbliża się do kamery i bluzga na wojaka. Dla mnie szok
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 10:49, w całości zmieniany 4 razy
Rzeczywiście film słabszy od FMJ, ale moim zdaniem i ten drugi film nie był taki znowu wybitny i zasługujacy na status kultu, jaki mu się przypisuje. Tzn do momentu pobytu w ośrodku szkoleniowym jak najbardziej, później jest już średnio
Dołączył: 11 Lip 2009 Posty: 26 Skąd: Sankt Petersburg
Wysłany: 2009-09-10, 12:52
Po tej zrzynce z Full Metal Jacket na początku byłem bliski wyłączenia filmu. Potem jakoś poszło. Nie jest to jakieś arcydzieło, ale zawsze to miło popatrzeć jak chłopakom na misji odbija i dostają pierdolca.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1603 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-08-06, 14:36
"Full Metal Jacket" i "Jarhead" - na początku ostre bezpardonowe szkolenie i hartowanie chłopaków zarówno pod względem psychicznym, emocjonalnym jak i fizycznym, wytrzymałościowym. Po szkoleniu jadą na wojnę. Jedni do Wietnamu (FMJ) i tam okazuje się, że szkolenie procentuje. Ci drudzy, z "Jarhead", kilkadziesiąt lat później jadą do Iraku, i co? I klops? Okazuje sie, że chłopki na darmo się wysilali, skoro na tej pustyni nie ma nic do roboty, ani kogo zabić, ani zgwałcić (chodzi o kobiety), ani sobie postrzelać do żywego celu. Szczytem perwersji są obchody Bożego Narodzenia. Czasy się zmieniają, zmieniają się i wojny oraz broń jaką się ma do dyspozycji. Nie ma zagrożenia komunizmem (ZSRR padł), Ameryka nie ma już kogo bronic przed tą zarazą, teraz pozostaje tylko pilnowanie pól naftowych i baczenie (ta druga wojna w Iraku), by nieodpowiednie grupy tubylców nie dorwały się do władzy, ewentualnie pozostaje jeszcze skok na Afganistan. "Jarhead" pokazuje właśnie, jak wygląda taka odmiana współczesnej wojny. Nudno tu jest, ale wojna jak to wojna, zawsze na swój sposób deprawuje. Poza tym, nuda, to jedna z najważniejszych przyczyn zepsucia, jej eliminacja to cel numer jeden organizatorów wszelkich zgrupowań. Tutaj walczono z nią na różne sposoby i z różnym skutkiem.
Mnie się film, pamiętam, że podobał. Był interesujący. Niewielu miał zwolenników, ludziska spodziewali się chyba wiekszej masakry.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Taki film o współczesnej wojnie bez wojny. Pełno nawiązań do FMJ, co idzie raczej na plus. Momentami jest trochę nudno, ale na dobrą sprawę można uznać, że nuda jest w tym filmie zamierzona. No i naprawdę podobała mi się scena snajperska, doskonale pokazująca frustrację żołnierzy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach