FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Pan i władca: Na krańcu świata
Autor Wiadomość
PanSardela 
koneser



Wiek: 18
Dołączył: 22 Kwi 2009
Posty: 559
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2009-08-01, 16:48   Pan i władca: Na krańcu świata

Pan i władca: Na krańcu świata
Master and Commander: The Far Side of the World

reż. Peter Weir (USA, 2003)

Komandor marynarki królewskiej "Lucky" Jack Aubrey i jego najlepszy przyjaciel, lekarz okrętowy dr Stephen Maturin pełnią służbę na fregacie o nazwie Surprise. Pewnego dnia ich statek zostaje znienacka zaatakowany przez przeważające siły wroga. Mimo, iż w czasie potyczki jednostka zostaje poważnie uszkodzona, a wielu członków załogi odnosi rany, komandor Jack Aubrey decyduje się na morderczy pościg przez dwa oceany, starając się za wszelką cenę przechwycić wrogi okręt. Gra toczy się o niezwykle wysoką stawkę, jaką jest dobre imię komandora. Jeśli uda mu się pokonać nieprzyjacielską jednostkę, zdobędzie rozgłos i sławę, jeśli nie, pogrąży siebie i swoją załogę.

Krótko i na temat. Bardzo miłe zaskoczenie. Sam nie wiem czego oczekiwałem po tym filmie. Z jednej strony myślałem o jakiejś przygodówce, a z drugiej jednak wiedziałem, że Peter Weir za kamerą. I rzeczywiście była to z jednej strony przygodówka, ale nie jakoś bardzo widowiskowa, ani patetyczna jak przykładowo "Gladiator", którego osobiście w ogóle nie lubię. Ciekawa fabularnie, wciągająca historia morska, na dodatek dająca pole do rozmyślań. Z drugiej strony jednak pojawiają się motywy mistyczne (jak np. historia z Jonaszem) dotyczące przesądów i wierzeń żeglarskich. Nad statkiem unosi się jakaś taka atmopsfera niesamowitości, w czym mają niemały udział doskonałe zdjęcia Russella Boyda. A więc połączenie zwykłego z niezwykłym, bez przegięć w żadną stronę - rzecz zrobiona z wyczuciem i smakiem.

Jeśli poszukujecie niebanalnego i naprawdę dobrego filmu przygodowego, a od hollywoodzkich bredni dostajecie trzęsawki, to już wiecie co oglądać. Nie spodziewałem się, że w dzisiejszych czasach można jeszcze nakręcić dobry film przygodowy. Brawa dla Weira za niecodzienne podejście do tematu. Choć z 2003 roku, to film niemal klasyczny.
_________________
Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-08-01, 17:06, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1150
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2009-08-02, 08:51   

Fajny motyw z polskimi statystami, chujowy z brakiem kóz na pokładzie.
 
 
Father Tucker 
kinomaniak



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 271
Skąd: Kutno
Wysłany: 2009-08-02, 14:57   

Dobry film - nie nudziłem się ani minuty podczas oglądania
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 29
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 3811
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-02, 15:14   

Też byłem miło zaskoczony gdy widziałem to po raz pierwszy. Kino przygodowe pełną gębą. Przy czym widz nie jest traktowany jak nastoletni idiota (co jednak wciąż jest wyjątkiem w produkcjach z podobnej półki). Można tam nawet znaleźć smaczki, które ucieszą też oko bardziej wyrobionego widza.

Absolutnie udany obraz i pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę.

PanSardela napisał/a:
Brawa dla Weira za niecodzienne podejście do tematu. Choć z 2003 roku, to film niemal klasyczny.

Prawda.

Moim zdaniem brawa należą się też dla Russell'a Crowe, który (tradycyjnie już) zagrał świetnie. Zresztą zauważyłem, że ten aktor w czym by nie występował, to nie schodzi poniżej pewnego poziomu przyzwoitości (ostatnio widziałem go w bardzo dobrej kreacji w "State of Play" i mimo ładnych kilku kilo więcej w pasie nadal trzyma wysoką, aktorską formę).
_________________
Nie mamy Pańskiego płaszcza... i co Pan nam zrobi?
 
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1150
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2009-08-14, 13:23   

PanSardela napisał/a:
Nad statkiem unosi się jakaś taka atmopsfera niesamowitości, w czym mają niemały udział doskonałe zdjęcia Russella Boyda. A więc połączenie zwykłego z niezwykłym, bez przegięć w żadną stronę - rzecz zrobiona z wyczuciem i smakiem.


Ja bym jednak wolał żeby przegięli. Z chęcią bym obejrzał jakiś do bólu realistyczny i brutalny obraz o czasach galeonów.
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 24
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 407
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-10-13, 11:41   

Ten film podobał mi się z jednego względu: nie było w nim żadnej laski :hahaha:
 
 
Nuz 
koneser



Wiek: 26
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 937
Skąd: przedpole Poznania
Wysłany: 2010-01-29, 20:37   

Świetna adaptacja książek (książek bo to zlepek dwóch tomów z tego co pamiętam) Patrick'a O'Brian'a. Realistycznie do bólu, z jajem, z dbałością o szczegóły.

Polecam lekturę - niesamowite prace jak na kogoś, kto nigdy w życiu nie żeglował O_O.
_________________
Just what do you think you're doing, Dave?
 
 
 
farida 
bywalec



Wiek: 23
Dołączyła: 03 Sty 2010
Posty: 77
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-30, 18:48   

Film kompletnie mi nie "podszedł". Po przeczytaniu tych wszystkich pozytywnych wypowiedzi rozważam jednak odświeżenie, bo film widziałam 6 lat temu a miałam wtedy małe pojęcie o dobrym kinie.
 
 
Nuz 
koneser



Wiek: 26
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 937
Skąd: przedpole Poznania
Wysłany: 2010-01-30, 18:51   

Arbuz napisał/a:
Fajny motyw z polskimi statystami,
O ile pamiętam był nawet o nich artykuł w "Filmie".Ciekawa sprawa.
_________________
Just what do you think you're doing, Dave?
 
 
 
Halucynka 
bywalec



Wiek: 21
Dołączyła: 16 Sty 2010
Posty: 153
Skąd: Tricity of crime
Wysłany: 2010-03-29, 22:00   

Odświeżyłam sobie, bo dowiedziałam się, że "statystował" tam mój ćwiczeniowiec. Kawał dobrej przygodówki. A jaka zabawa w "gdzie jest Wally"! Zresztą, przeważnie lubię filmy z prawie samymi chłopami :faja:
 
 
Arcyznawca 
smerf ważniak



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 1093
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-03, 00:29   

Niezły film, nic szczególnie wybitnego, ale warto obejrzeć. Dla mnie pozycja obowiązkowa, bo ostatnimi czasy interesuję się nieco marynistyką (za sprawą Conrada). Do tego można zaobserwować deficyt dobrego kina przygodowego. Pan i władca... wypełnia zatem niszę i stanowi znakomitą przeciwwagę dla plastikowych i kiczowatych Piratów z Karaibów. Dobre zdjęcia i muzyka, do tego z mojej strony duży plus za wykorzystanie dawnych kompozytorów jak Bach czy Corelli. Aktorstwo — nie przepadam za napinaczem Rusellem Crowe, więc działał mi na nerwy przez cały film. Za to zabawny był młody Oktawian z Rzymu bez ręki i w trójgraniastym kapeluszu :) fabuła — odnoszę wrażenie, że za dużo chcieli wsadzić do jednej historii morskiej. Taka "pigułeczka". Wojna, zabobony, botanika, pech z ciszą na morzu. Ten ostatni motyw zresztą podprowadzono ze Smugi cienia Conrada :paranoik: Film mógłby być ciut krótszy, a fabuła bardziej skondensowana. Ale i tak polecam.
 
 
Jarod 
bywalec



Wiek: 24
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 175
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-08-03, 10:24   

Jak na geniusza Weira, film średni - ale i tak zjada na śniadanie większość współczesnych produkcji rozrywkowych.
Cytat:
odnoszę wrażenie, że za dużo chcieli wsadzić do jednej historii morskiej. Taka "pigułeczka".
O, to, to. Reżyser prawdopodobnie zdawał sobie sprawę, że drugi raz kasy na podobny projekt nie dostanie i postanowił do filmu wrzucić wszystkie patenty, które mu przyszły do głowy. I tak dobrze, że film scenariuszowo nie rozłazi się w szwach i wszystko jest elegancko wplecione w fabułę.
 
 
Arcyznawca 
smerf ważniak



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 1093
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-03, 11:33   

Własnie wyczytałem, że cykl powieści o kapitanie Aubrey liczy sobie 21 tomów :pukpuk: , natomiast w oryginalnej powieści przeciwnikiem okrętu brytyjskiego jest okręt amerykański, ale zmienili na francuski, żeby Amerykanie się nie rozsierdzili.
 
 
Jarod 
bywalec



Wiek: 24
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 175
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-08-03, 11:56   

O, ja nawet nie wiedziałem, że to jest ekranizacja powieści...
 
 
Nuz 
koneser



Wiek: 26
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 937
Skąd: przedpole Poznania
Wysłany: 2010-08-03, 14:14   

Wystarczyło przeczytać kilka postów wyżej ...

ludzie - ten film to zlepek dwóch powieści O'Briena - Dowódca "Sophie" (Master and Commander- swoją drogę polski tłumacz powinien dostać czymś ciężkim po łbie i postudiować terminologię marinistyczną ... Pan i władca jego k. mać :hahaha: ) i ( ile pamiętam) HMS "Surprise" + kilku wątków z jeszcze dwóch, czy trzech...

Pomimo zmian film wiernie oddaje ducha cyklu i bynajmniej nie jest filmem średnim jak na geniusz Weira. A docenić go można w pełni PO zapoznaniu się z literackimi pierwowzorami.
Wtedy można się dowiedzieć co znaczy botanika dla Maturina, dlaczego Aubrey to taki "napinacz", o co chodzi z wszechobecnymi zabobonami :(

a cały cykl O'Briena to powieści pierwszej wody - naszpikowane realizmem absolutnym, opowieści o przyjaźni do grobowej deski na tle bynajmniej nie-romantycznej i nie-lekkiej służby na drewnianej łajbie, na której łatwiej stracić kończynę (lub życie) niż cokolwiek zyskać.

Crowe jako Aubery - genialny
_________________
Just what do you think you're doing, Dave?
  
 
 
 
Arcyznawca 
smerf ważniak



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 1093
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-03, 14:19   

Nuz napisał/a:
docenić go można w pełni PO zapoznaniu się z literackimi pierwowzorami.

być może, ale moim zdaniem film jest odrębnym dziełem i powinien bronić się sam. Pan i władca... się akurat broni. Szczerze mówiąc nie mam ani czasu, ani siły, ani ochoty przebijać się przez ponad 20 tomów sagi o marynarzach JKM króla Anglii :yessir:

Nuz napisał/a:
Wtedy można się dowiedzieć co znaczy botanika dla Maturina, dlaczego Aubrey to taki "napinacz", o co chodzi z wszechobecnymi zabobonami

to tylko dowodzi, że twórcy niepotrzebnie napchali do filmu te elementy, skoro zrozumiałe są dopiero w świetle iluś tam książek. Mogli zrobić z tego np. trylogię albo w ogóle serial, a jeśli już jeden film, to odpowiednio go okroić (ewentualnie potem wypuścić dłuższą o pół godziny wersję reżyserską).
 
 
Nuz 
koneser



Wiek: 26
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 937
Skąd: przedpole Poznania
Wysłany: 2010-08-03, 14:22   

Film broni się sam - ale akurat narzekanie na cechy które są integralnymi cechami charakterów odtwarzanych przez aktorów postaci wypada w takim kontekście kiepsko...

Arcyznawca napisał/a:
to tylko dowodzi, że twórcy niepotrzebnie napchali do filmu te elementy


te elementy występują na pierwszych kilku stronach pierwszego tomu - bez nich byłaby to kolejna adaptacja "niczego".
_________________
Just what do you think you're doing, Dave?
 
 
 
Arcyznawca 
smerf ważniak



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 1093
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-08-03, 14:30   

Nuz napisał/a:
te elementy występują na pierwszych kilku stronach pierwszego tomu - bez nich byłaby to kolejna adaptacja "niczego".

Teraz to już nic nie rozumiem :eee?: dopiero po przeczytaniu cyklu w pełni można zrozumieć dość nieczytelne motywy z filmu, ale w rzeczywistości są one wyjaśnione na kilku pierwszych stronach pierwszego tomu? No to nie można było zrobić 1 czy 2 dodatkowych scen albo kilku dialogów celem wyjaśnienia? Zresztą, ja nie mówię, że nie rozumiem, o co chodzi w marynarskich zabobonach czy pasji botaników i podróżników doby późnego oświecenia. Tylko w pewnym momencie odczułem, że film jest przeładowany, tzn. zbyt wiele poruszono wątków jak na jeden raz.
 
 
Nuz 
koneser



Wiek: 26
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 937
Skąd: przedpole Poznania
Wysłany: 2010-08-03, 14:50   

Jak dla mnie nie jest przeładowany - kwestia podejścia.


Weir scharakteryzował postacie dość węzłowato - pozostawił te cechy, które najlepiej je definiują. Maturin bez bzika na punkcie katalogowania, czy grzeczny, przewidywalny Aubery - to nie były by te same osoby.

Czkawką te wady i zalety odbijają się wszystkim do końca serii.

Z resztą - wszystko zostało w filmie wyjaśnione - jedyne co mogło ulecieć widzowi to waga poszczególnych gestów
Spoiler:
scena w której Aubery rezygnuje z pościgu, pozwalając Maturinowi na chwilę zabawy
ogólnie - podejście załogi do cyrulika jest wyjątkowe. Osobie która w razie W może uratować Ci życie pozwala się na więcej.
_________________
Just what do you think you're doing, Dave?
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

statystyka Page Ranking Tool