Edward Nożycoręki / Edward Scissorhands
reż. Tim Burton (USA 1990)
Spokojne, prowincjonalne miasteczko. Akwizytorka kosmetyków Avon, Peg, po nieowocnym dniu pracy, gdy nie udało się jej niczego sprzedać, w nadziei przeprowadzenia transakcji postanawia udać się do starego, opuszczonego zamczyska na wzgórzu. Ku swojemu zaskoczeniu znajduje tam wrażliwego, samotnego chłopca - cyborga, Edwarda (Johnny Depp), z poznaczoną bliznami twarzą, który zamiast rąk ma nożyczki, którymi jednak potrafi posługiwać się z niezwykłą zręcznością. Jego twórca (Vincent Price) zmarł nim zdążył skończyć swoje dzieło. Peg postanawia wziąć Edwarda do siebie, nie przemyślawszy, jakie to może mieć konsekwencje...
Ostatnio sobie odświeżyłem po długim czasie i muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Takich filmów się już nie kręci. "EN" zachował wiele z uroku niemych filmów z okresu niemieckiego ekspresjonizmu. Filmowy świat jest wykreowany z wielkim rozmachem i wyobraźnią plastyczną dorównującą, a może nawet - wykorzystując współczesne możliwości w kręceniu filmów - przerastającą wielkie dzieła klasyków, takich jak Murnau czy Lang. Historia również jest bardzo prosta, ale kto powiedział, ze "proste" jest gorsze od "skomplikowanego"? W czasach, gdy kino stara sie serwować coraz bardziej skomplikowane filmy, naszpikowane różnego rodzaju tematyką i problematyką, powstaje takie coś jak "EN" - film bajecznie prosty, ale jakże celny, uniwersalny w wymowie i poruszający czułą ludzką strunę. A do tego piękny i pięknie nawiązujący do dawnej tradycji kina. W filmie mowa jest o odmienności, nietolerancji, pragnieniu miłości i zrozumienia. Autentycznie się wzruszyłem.
Jak sie więc okazuje, nie jest tak źle z tym Timem Burtonem u mnie, bo bardzo lubię przynajmniej trzy jego filmy: "Eda Wooda", "Dużą rybę" i "Edwarda Nożycorękiego". Tego ostatniego może nawet najbardziej. I po "Edwardzie" coraz bardzej zaczynam kumać o co chodzi w jego filmach.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-07-08, 00:17, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-08, 00:55
Pierwszy raz oglądałam to jako mała dziewczynka i już wtedy mi się podobało. Magiczny film, naprawdę. Jak zresztą większość mrocznych bajek Burtona. Depp genialny, w ogóle sam pomysł na fabułę już wybitny, inny niż inne. Świetny film, powinnam go jeszcze kiedyś obejrzeć.
Dla mnie to film z pierwszej piątki moich ulubionych. Też pierwszy raz go oglądąłem jako dziecko i od tamtej pory go uwielbiam za wszystko. Nie ma się co rozpisywać, w tym przypadku wszystko jest wiadome. Ale warto wspomnieć że jedną z ostanich ról zagrał tam legendarny Vincent Price
Dla mnie też jeden z ulubionych filmów. A jeżeli chodzi o filmy, które dobrze pamiętam z dzieciństwa, to chyba mój ulubiony. Jako dzieciak widziałem go z milion razy, ale potem już chyba nigdy go sobie nie odświerzyłem. Jest w nim wszystko za co cenię sobie Burtona - przerysowani i archetypowi (archetypiczni?) bohaterowie, scenografie (przedmieścia, zamek, fuzja amerykańskiego middle class z gotykiem), prosta i poruszająca historia.
Niedawno przypomniałam sobie ta pozycje i się trochę zdziwiłam. Bo mnie jako małą dziewczynkę Edward Nożycoręki bardzo przerażał ;(
jednak nic w Edwardzie przerażającego teraz nie widzę a raczej bardziej można to dostrzec z bezlitosnych osądach ludzi i w ich strachu przed tym co odbiega od normalności. Od początku wiadomo że Edward nie pasuje do ich pastelowego świata. Na początku wzbudza zainteresowanie swoją odmiennością i niezwykłym talentem do strzyżenia. Wszyscy mieszkańcy oprócz rodziny Pegg traktują go jak zabawkę, która gdy przestaje być interesująca wyrzuca się ją na śmieci. Edward mimo swojego mrocznego wyglądu jest postacią wrażliwa i dobrą, która nie potrafi się odnaleźć w tym egoistycznym i obłudnym świecie.
Baśniowa historia w połączeniu z świetną scenografią i muzyką daje niepowtarzalny klimat. Warto obejrzeć!
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-25, 22:08
sephrenia napisał/a:
jednak nic w Edwardzie przerażającego teraz nie widzę a raczej bardziej można to dostrzec z bezlitosnych osądach ludzi i w ich strachu przed tym co odbiega od normalności.
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2010-08-03, 17:25
Tu Tim Barton był chyba w najlepszej formie. Choć i później daje radę to jednak po "Soku z żuka" do 1996 roku jego filmy podobały mi się najbardziej. "Edward Nożycoręki" to magiczna opowieść, mroczne i wzruszające fantasy. Jeden z moich ulubionych filmów w tym gatunku bo uderza prosto w serce. Świetna kreacja Depp'a w roli Edwarda. Wspaniały klimat filmu udzieli się każdemu.
Cóż, zanim Burtonowi odwaliło i zaczął kręcić CGI-bajeczki dla Disneya w 3D, robił naprawdę przednie kino. I chociaż Edward nie zalicza się do mojej trójki ulubionych jego obrazów (Sleepy Hollow, Batman Returns, Ed Wood), i tak jest to znakomity film, zasługujący na wszelkie pochwały. Dość karkołomne połączenie konwencji (beka z amerykańskich przedmieść plus stare horrory plus baśń) jest rozegrane z wyczuciem naprawdę rzadkim wśród współczesnych filmowców. Ten film naprawdę łatwo można było spierdolić, ale na szczęście Tim wyszedł obronna ręką i stworzył rzecz znakomitą.
Im człowiek starszy tym mniej przyswajalna ta baśń się robi... a może to syndrom widziałam-to-zbyt-wiele-razy.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ja widziałem to jeden raz, dość dawno temu, gdy byłem dużo młodszy i mniej obeznany z kinem. pamiętam, że już wcześniej słyszałem same pozytywne opinie o tym obrazie Burtona. Niestety zupełnie nie przypadł mi do gustu, przy czym zaznaczam, że pozostały mi po nim niewyraźne impresje — coś tam że Depp z nożyczkami uciekał przed ludźmi, którzy go wyśmiewali, potem zwiał do jakiejś rudery i coś tam. Nie porwała mnie ta historia ani groteskowa, baśniowa i mroczna konwencja. To pewno dlatego, że w ogóle nie przepadam za filmami Burtona, poza Sleepy Hollow, chociaż od razu zaznaczam, że nie wszystko widziałem (np. Ed Wood nie widziałem). Nie wydaje mi się, abym do Edwarda jeszcze kiedyś wrócił. Łzawe przesłanie, że inność może wzbudzać nieufność, strach i nietolerancję, jakoś do mnie nie trafia, poza tym jest cała masa takich filmów.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Co kto lubi... Ja akurat jestem człekiem dość sentymentalnym i takie łzawe pierdy dość lubię - przy założeniu, że zachowują odpowiedni poziom, tak realizacyjny, jak i merytoryczny. Mówcie co chcecie, ale dla mnie taka np. scena z tańczącą Winoną to pure magic.
Akurat sama stylizacja - jest bardzo dobra. Ogólnie ta część filmu, która obejmuje wydarzenia w domu wynalazcy prezentuje sobą o wiele wyższy poziom niż wszystkie wydarzenia i wątki z drugiej części filmu razem wzięte.
Spoiler:
scena śmierci ojca Edwarda, jego niespełniona obietnica - najmocniejsza scena w całym filmie
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-08-04, 17:47
To był chyba pierwszy film Burtona jaki zobaczyłam, i pierwszy, albo jeden z pierwszych, na jaki się zdecydowałam z tego gatunku zobaczyć od bardzo długiego czasu. Byłam naprawdę zachwycona, oglądało mi się to tak, jak nie fantasy. żadna tam baśń, a jak najprawdziwszy dramat wprost z życia wzięty. Podobały mi się obie części, zarówno ta na zamczysku wynalazcy, jak i ta, kontrastująca z nią, na amerykańskim przedmieściu, gdzie feeria kolorów domków i ich całej scenerii ścigała się z malowniczością głupoty ludzkiej. Od tego filmu oglądam regularnie Burtona (z różnym stopniem zachwytu, ale jednak), o co wcześniej bym siebie nie posądzała.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Edwarda, jak większość z Was pamiętam jeszcze z dzieciństwa... Kiedy to pochłaniało się kolorowe obrazy, a wszystko było po prostu tym czym było - nie szukało się drugiego, trzeciego...szóstego dna. Po tylu latach ukształtowało się wyobrażenie o tym filmie, jako o czymś ciekawym, dobrym. Każdy z nas, póki sobie nie odświeżył filmu, przecież doskonale pamiętał wygląd Eda i cały zarys fimu (mniej więcej). Postanowiłam wystawić się na próbę i stanęłam oko w oko z ,,Edwardem Nożycorękim" - po latach...
I ku mojej uciesze, nie straciłam wrażliwości dziecka bo z takim samym zaangażowaniem kibicowałam Edwardowi i przeczuwałam, że ludzie z miasteczka to gnidy. Cóż... Bajka, bajką... jest tam jasne przesłanie - zresztą bardzo piękne i nie trzeba wchodzić głębiej. Bo ona całkowicie broni się w swojej dosłowności i magii.
Hell, yeah
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Dołączyła: 12 Maj 2011 Posty: 36 Skąd: człowieczeństwo
Wysłany: 2011-05-13, 11:03
Kocham ten film, jest taki groteskowy. Pełno przerysowanych postaci ,co czasem drażni,ale myślę ,że o to chodziło i wcale mi nie przeszkadza. Co najważniejsze postacie te możemy przenieść ze świata wykreowanego w filmie i zobaczyć, że wokół nas pełno jest takich ludzi. A Depp jako Edwart urzekł mnie i oddałam mu swoje serducho Myslę, że film ten nigdy się nie zestarzeje gdyż zawsze będziemy mogli kogoś uosabiać z postaciami w nim przedstawionymi. A ludzie tak na prawdę na Ziemi nigdy nie dorastają, zawsze pozostaną tacy sami, taka jest już nasza natura.
_________________ "Wiem, że jak przejdę przez tę bramę,
będę widział wszystko."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach