Klątwa doliny węży
reż. Marek Piestrak (Polska, ZSRR 1987)
Komandos Bernard Traven zgłasza się do sinologa - profesora Sorbony Jana Tarnasa, z prośbą o rozszyfrowanie tajskiego manuskryptu, który wpadł w jego ręce, gdy został zestrzelony na pograniczu laotańsko-wietnamskim i szukał schronienia w buddyjskiej świątyni. Manuskrypt ujawnia mapę, tekst zaś mówi o jakimś ukrytym środku, dającym władzę nad światem. Tarnas i Traven lecą do Wietnamu, by odnaleźć Dolinę Węży, a towarzyszy im dziennikarka Christine Jobert, działająca z ramienia korporacji naukowo-badawczej, związanej z kontrwywiadem, o czym mężczyźni nie wiedzą. Docierają do komnaty z grobowcem "przybysza z innej planety" i zabierają amforę z tajemniczą a niebezpieczną substancją. Nie wszyscy powrócą do Paryża po wielu niezwykłych i niebezpiecznych perypetiach.
"Klatwa doliny węży" jest polsko - radziecką odpowiedzią na Kino Nowej Przygody. Rodzime wydanie Indiany Jonesa jest produkcją zaplanowaną z wielkim rozmachem, wprost cudownie skiszoną. Mnie osobiście znacznie bardziej rozśmieszył niż kultowe "złe" filmy Eda Wooda, może dlatego, że lepiej uwzględnia naszą lokalną specyfikę i tak np. reżyser starał się robić sceny dosłownie ze wszystkiego, rozgrywając je nawet wokół torby z upominkami otrzymanymi przez bohaterów w prezencie od zachodnich linii lotniczych. Ale zresztą czego w tym filmie nie ma: marne dialogi (marne czyli zabawne), rozbrajające aktorstwo, ponętna Ewa Sałacka jako femme fatale Christine Żuber Fransuła, chiński lokaj z obciętym językiem, gumowe wężę i gaz paraliżującey działający tylko na węże, tekturowe mutanty, niewiarygodne spotkania po latach, dubbingowani mnisi buddyjscy kicający po skałkach jak zające - to tylko niektóre z atrakcji, jakich dostarcza ten film. Do tego kompletnie bezsensowny montaż, z którego można się dowiedzieć np. że Sałacka potrafiła zeskoczyć z drzewa wprost na deskorolkę, odepchnąć się nogą i odjechać. Fatalny, drażniący motyw muzyczny dopełnia całości. Film tak zły, że aż śmieszny. W sam raz na pośmianie się przy piwku ze znajomymi. Polecam! i arcydzieło kiczu.
Kawałek można obczaić na Youtube , a jak ktoś ma ochotę na całość, proszę pisać do mnie na PW, służę bardzo łatwym w obsłudze linkiem.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-05-31, 18:26, w całości zmieniany 2 razy
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-05-30, 16:35
Widziałem za bajtla, nawet pamiętam reklamy w telewizorni. Wtedy mi się podobało, dziś bym się pewnie przewracał ze śmiechu. Powinni to wysłać do Tromy, możeby chcieli wydać na dvd :D
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Właśnie skończyłem oglądać. Rzeczywiście - filmy słabiutki. Oglądałem go właściwie tylko dlatego, że zagrał tam Roman Wilhelmi ale rozczarowałem się - nawet on nie dał rady wpłynąć pozytywnie na całość. Warto Jednak obejrzeć ten film chociażby dlatego, że nosi on miano najgorszego w polskiej kinematografii. Warto znać nie tylko te udane produkcje.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach