Owiana legendami zagadkowa cywilizacja Majów na wielkim ekranie. Opowiedziana w konwencji przygody historia o ludzkich namiętnościach, dramatach i walce na śmierć i życie w sercu nieprzeniknionej jeszcze przez hiszpańskich konkwistadorów dżungli. Film zrealizowany z wielkim rozmachem, z dramaturgicznym zacięciem i autentyzmem. Bohaterowie mówią w zapomnianym dialekcie Majów, a aktorzy zatrudnieni przy realizacji filmu to rdzenna ludność Meksyku.
Łapa Jaguara – młody wojownik ze spokojnego, żyjącego w harmonii plemienia zamieszkującego dżunglę, zostaje pojmany przez okrutnych przybyszów i zmuszony do odbycia niebezpiecznej wyprawy do nieznanego świata cywilizacji opartej na strachu i ucisku, na końcu której czeka go ołtarz ofiarny. Mężczyzna podejmuje jednak desperacką próbę ratowania życia i ucieczki z przeklętego miasta. Miłość do żony i rodziny, więź z plemieniem dadzą mu nadludzką siłę, potrzebną by samotnie przemierzyć dżunglę i stawić czoła depczącemu po piętach pościgowi.
Tak gdzieś do połowy wciska w fotel i karmi oczy, potem typowa, hollywoodzka bajeczka. Szkoda, ale i tak polecam.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-02-07, 14:54, w całości zmieniany 1 raz
Dobrze powiedziane, do połowy jeszcze się ogląda ciekawie, potem już ten film do niczego nie zmierza i po prostu nudzi. W sumie niewiele z niego zapamiętałem.
Mi się film bardzo podobał. Zwłaszcza pierwsza połowa, dbanie o realizm, piękne zdjęcia i świetna gra, praktycznie anonimowych aktorów. Największe wrażenie zrobił na mnie fakt, iż dialogi prowadzone są w tym obrazie w martwym już języku.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Byłem na tym w kinie i bardzo mi sie podobało. Motyw humorystyczny na początku był rewelacyjny (lek na jajka). 2 część prawie jak mieszanka The Running Man / Ścigany ino, że w dżungli. Zawsze lubiłem "leśne" filmy.
A propos Gibsona, za Pasję oskarżano go o antysemityzm, za Apocalypto o antykatolicyzm i... antysemityzm (ostatnia tak zabawna dla Evy scena, jeśli choć trochę zna się historię to łatwo skojarzyć o co mu chodziło z tymi kolonistami)
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Największe wrażenie zrobił na mnie fakt, iż dialogi prowadzone są w tym obrazie w martwym już języku.
Czyżby nowa mania reżysera? W "Pasji" też dialogi prowadzone były po aramejsku, o ile pamiętam.
I po łacinie. Bardzo mi się to podobało, podobnie jak zaimponowało mi to w "Apocalypto". Jest to jakaś nowość, a jednocześnie pozwala lepiej wczuć się w oglądany film.
Ale w zasadzie "Apocalypto" mnie rozczarował. Spodziewałem się czegoś więcej, a ten film jest w sumie przeciętnym filmem przygodowym.
Czyżby nowa mania reżysera? W "Pasji" też dialogi prowadzone były po aramejsku, o ile pamiętam.
Taa...znawcy języków starożytnych bardzo ostro się wypowiadają na temat tych "rekonstrukcji". Np. "łacina", którą posługują się Rzymianie, to archaizowany włoski po prostu.
Jak dla mnie "Apocalypto" to film bardzo cienki. Właściwie bzdury straszne. Podobało mi się za to miasto z piramidami i Wielkim Ptakiem z ul. Sezamkowej wyrywającym ludziom serca. Myślę, że Mel chciał tu przede wszystkim pokazać, że cywilizacja prekolumbijska była zdegenerowana już przed przybyciem białych, wbrew temu, co się teraz opowiada. No, ale nie zmienia to faktu, że mógł to zrobić w nieco lepszej, mniej pretensjonalnej formie.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-03, 03:24
W sumie najciekawszy moment w tym filmie to końcówka.
Spoiler:
Szkoda, że to lądowanie Hiszpanów na brzegu nie zostało rozwinięte w kolejny film bo widzę tu potencjał na znacznie ciekawszą historię. Brodaci bogowie przybyli, mity i przepowiednie się wypełniają, znany dotychczas świat się wali... itd. Oczywiście całość zrobiona w stylu Apocalypto - czyli widziana oczami Indian, po przez ich odległy dla nas system postrzegania rzeczywistości. A wszystko to podlane odpowiednią dawką brutalnego realizmu towarzyszącego wprowadzaniu nowego ładu. Kto wie? Może nawet miało coś takiego powstać ale ostatecznie plany zostały zarzucone.
_________________ tell me what you don't like about yourself
W sumie najciekawszy moment w tym filmie to końcówka.
Spoiler:
Szkoda, że to lądowanie Hiszpanów na brzegu nie zostało rozwinięte w kolejny film bo widzę tu potencjał na znacznie ciekawszą historię. Brodaci bogowie przybyli, mity i przepowiednie się wypełniają, znany dotychczas świat się wali... itd. Oczywiście całość zrobiona w stylu Apocalypto - czyli widziana oczami Indian, po przez ich odległy dla nas system postrzegania rzeczywistości. A wszystko to podlane odpowiednią dawką brutalnego realizmu towarzyszącego wprowadzaniu nowego ładu. Kto wie? Może nawet miało coś takiego powstać ale ostatecznie plany zostały zarzucone.
Coś tam przebąkiwano, że to jest tylko preludium, ale nie wiem, czy Mel kiedykolwiek zabrał oficjalny głos w temacie. Pewno plotki jakieś. Bardzo dobrze by było, gdyby coś takiego powstało.
Spoiler:
Zwłaszcza, że scena, gdy na morzu pojawiają się okręty, a łodzią płyną jacyś brodacze zakuci w stal niszczy. Miałem kiedyś taki komiks "Hernán Cortés i podbój Meksyku" i bardzo mi się podobał, haha.
Dołączył: 17 Paź 2010 Posty: 182 Skąd: Polonia Warszawa
Wysłany: 2010-12-02, 04:37
Porządny film,mocny średniak,prosta fabuła,ciekawy pomysł na realizację i rozmach.
Oburza mnie jedynie to ,że niektóre słabe serduszka oburzają się na nadmiar krwi!!! moim zdaniem było zbyt oszczędnie z brutalnością!!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach